W Gliwicach mogą. A u nas ściana…

SzeligaPiłkarze Podkarpacia udali się na odpoczynek. Zasłużony, bo pierwsza część sezonu w ich wykonaniu była rewelacyjna. Nie, to nie nadużycie.

Bo kto o zdrowych zmysłach przewidział, że Stal Mielec będzie liderem z 41 punktami oraz imponującym bilansem 7 zwycięstw i 2 remisów na własnym stadionie? Chylić czoła należy też przed drużyną Siarki. Trener Włodzimierz Gąsior latem przewietrzył szatnie, chcąc mieć u siebie zawodników z charakterem. Dopiął swego. Tarnobrzeżanie nie widzieli pensji od dwóch, czasem trzech miesięcy, a mimo tego grali jak z nut. Są na 5 miejscu. Przed dużo bogatszymi GKS-em Tychy, Radomiakiem i Puszczą Niepołomice. Stal Stalowa Wola nie była tak skuteczna jak wtedy, gdy miała u siebie niesamowitego Łukasza Sekulskiego. Lecz i ona swojej postawy nie musi się wstydzić. To druga liga. Poziom niżej o mistrza i możliwość uczestnictwa w barażu walczą z Motorem Lublin piłkarze Stali Rzeszów. Resoviacy też nie są w tej rywalizacji bez szans.

Czy z tej mąki może być chleb? Tak, jeśli klubom się pomoże. Nie dobrym słowem, lecz czynem. Cieszą się w Mielcu i Stalowej Woli, bo nowi prezydenci Daniel Kozdęba i Lucjusz Nadbereżny rozumieją, że piłka nożna może być świetną reklamą miasta. Mielecki ratusz odciąża klub w kwestii wynagrodzeń, wypłacając zawodnikom stypendia. W hutniczym grodzie natomiast powstaje boisko treningowe z prawdziwego zdarzenia, dojdzie też – to wiadomość sprzed kilkudziesięciu godzin – do kolejnego remontu stadionu. Przestanie straszyć trybuna bez zaplecza sanitarnego, choć nie wiadomo, czy da się coś zrobić z przykrótkim dachem. „Stalówka” o pieniądze na inwestycje powalczy w Warszawie, bo w Sejmie znaleźli się przecież sympatycy zielono-czarnych.

Niestety, w Tarnobrzegu i Rzeszowie futbol traktowany jest jak piąte koło u wozu. Działacze klubu błagają o pomoc, ale otrzymują jałmużnę. Rządzący zasłaniają się nieśmiertelnym argumentem, że „na innych odcinkach potrzeby są dużo większe”. Stolica regionu liczy sobie 180 tysięcy mieszkańców. Dokładnie tyle, ile Gliwice, które mocno wspierają Piast. Drużynę będącą rewelacją sezonu, zmierzającą nieoczekiwanie po mistrzostwo Polski! – Wszystkie nasze działania koncentrują się na tym, by Piast był rozpoznawalny daleko poza granicami Górnego Śląska – tłumaczą spece od klubowego marketingu i miejscy urzędnicy.

A więc można. Trzeba tylko chcieć, a nie zasłaniać się niskim poziomem i mizerną frekwencją, albo powtarzać do znudzenia, że w mieście są dwa kluby i pieniędzy dla wszystkich nie starczy.

Redaktor Tomasz Szeliga

3 Responses to "W Gliwicach mogą. A u nas ściana…"

Leave a Reply

Your email address will not be published.