
GOLF. Rozmowa z KAMILEM KĘDZIOREM, zawodnikiem Podkarpackiego Klubu Golfowego.
Kamil Kędzior zajął 3. miejsce w kategorii handicapowej „Stableford netto 0 – 18” podczas rozgrywanych na polu golfowym „Dwa Stawy” w Trzcianie koło Rzeszowa IX Mistrzostw Podkarpacia. – Poziom turnieju jak też i sama organizacja stały na wysokim poziomie, bowiem rywalizowali najlepsi zawodnicy na Podkarpaciu z dwóch klubów, które tu istnieją, czyli Podkarpackiego Klubu Golfowego i Spar Polska Golf Clubu, a także goście z Krakowa i Lublina – mówi KAMIL KĘDZIOR.
– Jak w Pana hierarchii sukcesów plasuje się to 3. miejsce w mistrzostwach Podkarpacia?
– To na pewno bardzo ważne osiągnięcie, bowiem chciałem w dobrym stylu zakończyć sezon. Wcześniej debiutowałem na dwóch dużych turniejach, gdzie zająłem 10. miejsce w krajowych eliminacjach turnieju World Amateur Golfers Championschip i 11. pozycję w Turnieju Deutsche Bank Polish Masters. Jak na debiut, to całkiem dobre lokaty, aczkolwiek te sukcesy nazwijmy to rodzinne, odnoszone na Podkarpaciu, na pewno bardzo cieszą. Chciałem potwierdzić swoją dobrą formę i myślę, że mi się to udało.
– Od jak dawna gra Pan w golfa?
– Golfem interesuję się od października 2014 roku, kiedy wyrobiłem tzw. Zieloną Kartę. W maju poprzedniego roku po raz pierwszy zagrałem w oficjalnym turnieju. Można powiedzieć, że robię trochę furorę w moim klubie, bo gram zaledwie od dwóch lat. Wkręciło mnie to na dobre i stąd to zainteresowanie tą dyscypliną.
– Co takiego fajnego jest w tym sporcie, że przyciąga on coraz więcej osób?
– Golf opiera się głównie na trzech elementach, z których każdy wybiera coś dla siebie. Jedni grają po to, by poruszać się na świeżym powietrzu i pobyć na otwartej przestrzeni. Drudzy grają po to, aby rywalizować. Najlepsza jest rywalizacja z samym sobą, to jak się panuje nad swoimi emocjami i radzi sobie ze słabościami, a następnie osiąga coraz lepsze wyniki. To jest właśnie to, co najbardziej mnie kręci w golfie. To też przyciąga np. dużo ludzi biznesu, którzy lubią rywalizować właśnie z samym sobą. Golf to fajna gra strategiczna i zagłębiając się w nią, można by znaleźć dużo ciekawych elementów. Trzeci aspekt golfa, to gra towarzyska. Można pobawić się, poznać nowych ludzi, zawrzeć fajne znajomości i ciekawe kontakty.
– Wypada się cieszyć, że Podkarpacie nie jest już czarną plamą na golfowej mapie Polski i także tutaj można uprawiać ten sport…
– Na pewno tak. Dzięki temu coraz więcej osób w naszym regionie gra w golfa, interesuje się nim też coraz więcej ludzi, jest on szerzej obecny w mediach. To wszystko ma wpływ na popularyzację tego sportu. Zresztą odbywają się nie tylko same turnieje golfowe. W tamtym roku np. miała miejsce impreza biegowo-golfowa, gdzie w pierwszy dzień mieliśmy biegi, a później rywalizację na polu golfowym. Zainteresowanie było ogromne, bowiem wystartowało łącznie blisko 300 zawodników, a przez samo pole przewinęło się ponad 1000 osób.
– Golf pochłonął Pana całkowicie i znajduje Pan jeszcze czas na jakąś inną dyscyplinę sportu?
– Z innych dyscyplin się wyłączyłem. Wcześniej przez 16 lat grałem w piłkę nożną . Może to nie był zawodowy poziom, ale na pewno regularna gra.
– Rywalizacja na polu golfowym wydaje się być zdecydowanie bezpieczniejszym i mniej kontuzjogennym sportem, niż futbol…
– Na pewno tak, ale także i tu, jak w każdej dyscyplinie sportu, trzeba uważać. Ostrożnym trzeba być zawsze. Do tego dochodzi spory wysiłek, bowiem przejść 11 kilometrów po polu golfowym, to też spore wyzwanie. Dlatego trzeba również zadbać o dobrą kondycję.
Rozmawiał Marcin Jeżowski


