
– Zamiast narzekać na otaczającą nas rzeczywistość, wolimy sami zrobić coś pozytywnego dla naszej społeczności. Dzięki temu żyje się nam lepiej i pogodniej – mówią o sobie malutkiej wioski z Podkarpacia.
Mało jest takich miejsc na Podkarpaciu, jak wieś Jędrzejówka w gminie Narol. Tam ludzie nie narzekają na ciężki los albo na władzę. Wszyscy mówią o radości życia i są szczęśliwi. Starszych i młodszych łączy społeczna praca na rzecz swojej miejscowości, której rytm narzuca energiczny sołtys Stanisław Dominik.
Wjeżdżamy do centrum niewielkiej Jędrzejówki, w której mieszka 500 osób. Już na pierwszy rzut oka miejscowość wyróżnia się. Na budynku świetlicy zawieszono… kolejowy zegar, który, jak mówią uśmiechnięte panie z Koła Gospodyń Wiejskich, ma wskazywać mieszkańcom upływające godziny. Ale zamysł umieszczenia czasomierza był tak naprawę inny.
– Zegar powiesiliśmy wyżej, tak żeby zakochani, młodsi i starsi, mogli dyskretnie na niego spoglądać – mówi Helena Podleśna z KGW w Jędrzejówce. U nas często się zakochujemy i to niezależnie od wieku. Sześćdziesięciolatek wzdychający pod studnią za swoją ukochaną to u nas norma. – Zresztą już drugi rok mamy w samym centrum wsi studnię dla zakochanych.
Pod studnię przychodzą pary i spędzają romantyczne chwile, całują się, przytulają, a nowożeńcy tuż po ślubie robią sobie tam pamiątkowe zdjęcia. Zakochani na kracie umieszczonej w studni wieszają kłódki ze swoimi imionami. Jest już nawet tradycja, że jeżeli para rozstanie się, to musi wyciągnąć kłódkę i zabrać ją ze sobą. – Gorzej, gdy młodzi, albo i ci w sile wieku, zgubią… kluczyk do kłódki – śmieje się pani Helena.
Pracują społecznie
Mieszkańcy Jędrzejówki nie narzekają, tak jak w innych miejscowościach, na rząd czy władze gminy. Tu trudno spotkać kogoś, kto miałby pretensje do premiera czy burmistrza. Pytamy gospodarza wsi skąd ten optymizm. – Co nam to da, że będziemy narzekać? – pyta sołtys Stanisław Dominik. – Sami musimy sobie ułożyć życie. Nie mówimy daj nam pan to czy to, bo to nam się należy. Możemy liczyć tylko na siebie. Dlatego mieszkańcy zintegrowali się i dla nich społeczna praca to przyjemność.
Zresztą mieszkańcom czyn społeczny np. przy sadzeniu kwiatków czy krzewów, który często zwołuje sołtys, nie kojarzy się tak źle, jak jeszcze w latach 80., w czasach PRL-u, gdy takie akcje kojarzyły się tylko z przymusem.

Niedawno sołtys stwierdził, że w Jędrzejówce brakuje palcu zabaw dla dzieci. Był w tej sprawie w Urzędzie Miasta i Gminy w Narolu, ale tam nie było środków na taką inwestycję. Z takiego powodu każdy inny sołtys zrezygnowałby z realizacji swojego pomysłu. Ale nie Stanisław Dominik.
– Plac zabaw musi być. Pomyślałem i znalazłem sposób, jak to zrobić. Przypomniałem sobie, że przed laty z naszej wsi wyjechał do Australii nasz rodak. Wprawdzie już nie żyje, ale utworzył Fundację na rzecz dzieci Jędrzejówki i okolic, której oddział jest w Warszawie. Pozyskaliśmy z niej pieniądze i teraz dzieci mają się gdzie bawić – przyznaje nasz rozmówca.
Sołtys nie jest natarczywy
Aktywność sołtysa potwierdza Daniel Lomber, sekretarz Urzędu Miasta i Gminy w Narolu. – Sołtys co kilka dni przychodzi do burmistrza i zgłasza nam potrzeby. Ale nie jest natarczywy, o nie! Dobrze się nam z nim współpracuje. Ma pomysły, chce rozwijać Jędrzejówkę. W żadnej wsi w naszej gminie mieszkańcy czy panie z Koła Gospodyń Wiejskich nie zintegrowali się tak bardzo, jak w Jędrzejówce – przyznaje Lomber.
Wychodzimy na drogę przed wiejską świetlicę. Traktorem przejeżdża rolnik, podnosi do nas rękę i uśmiecha się. Chwilę później pod sklep podjeżdża rowerem starsza pani i również z jej twarzy nie znika uśmiech. Tak samo jest w spożywczym sklepie. Radość na twarzy widać u młodego chłopaka i u sprzedawczyni. Nie spotkaliśmy zresztą ani jednej ponurej czy smutnej osoby.
Ta radość jest zaraźliwa i przechodzi na każdego, kto przyjedzie do Jędrzejówki. Jak mówią panie z Koła Gospodyń Wiejskich, tu wszyscy są szczęśliwi. – Turystom, którzy od czasu do czasu przejeżdżają przez naszą wieś, trudno w to uwierzyć, ale sami doświadczają, że tak jest – mówią zgodnie Dorota Nisztuk i Bożena Lentowicz z miejscowego KGW.
Mają się gdzie zabawić
Stanisław Dominik oraz panie z KGW najbardziej cieszą się z wyremontowanej wiejskiej świetlicy. Pieniądze na ten cel wprawdzie były z budżetu gminy, ale robota jak najbardziej społeczna mieszkańców. W świetlicy jest klimatyzacja, sala na wesela dla ponad 200 osób, chłodnia, gdzie zmieści się i prosiak, i cielę i jeszcze sporo butelek samogonu, wódki wytwarzanej we wsi, którą szczycą się mieszkańcy. Panie z Koła Gospodyń Wiejskich wypiekają ciasta, gotują pierogi ruskie z miętą i inne potrawy regionalne. Można je popróbować na weselach i na różnych imprezach gminnych.
Nie zapomniano o młodzieży i sołtys zadbał o nowoczesne dyskotekowe reflektory świetlne, które umieszczono pod sufitem w świetlicy. Starsi mieszkańcy nawet 60-latkowe i 70-latkowe nie stronią od zabawy i to do białego rana. – Robimy coś dobrego dla wsi, dlatego po pracy społecznej bawimy się, tańczymy, jemy i pijemy. Cieszymy się z tego, co osiągnęliśmy, ale na tym nie poprzestaniemy – mówi Helena Podleśna.
Mariusz Andres



4 Responses to "W Jędrzejówce wszyscy są szczęśliwi"