W klubie była wieczna zabawa

Kibice tłumnie przybyli na ostatnia sesję Rady Miasta. Swoją obecnością chcieli pokazać, że zależy im na klubie. Prezydent też twierdzi, że dobro klubu leży mu na sercu, tyle że oczekuje zmian w postawie działaczy Siarki Fot. Bogdan Myśliwiec
Kibice tłumnie przybyli na ostatnia sesję Rady Miasta. Swoją obecnością chcieli pokazać, że zależy im na klubie. Prezydent też twierdzi, że dobro klubu leży mu na sercu, tyle że oczekuje zmian w postawie działaczy Siarki Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG. Dość wydawania pieniędzy z kasy miasta na klub piłkarski KS Siarka?

Kibice KS Siarka apelują do sumień radnych i prezydenta o to, by nie „niszczyli” klubu o blisko 60-letniej tradycji i nie wycofywali się z jego finansowania. Prezydent zlecił w klubie kontrolę finansową i twierdzi, że trwała w nim wieczna zabawa. Oczekuje także od działaczy, że zaczną pozyskiwać sponsorów z zewnątrz, a nie będą liczyć wyłącznie na środki miejskie.

Od ubiegłego tygodnia tematem KS Siarka żyje wielu tarnobrzeżan. Zaczęło się od listu kibiców odczytanego podczas meczu, potem konferencja prezydenta miasta, gorąca dyskusja na sesji Rady Miasta, aż do poniedziałkowej, kolejnej konferencji w Urzędzie Miasta.

Tę ostatnią zwołał prezydent Grzegorz Kiełb niejako w odpowiedzi na zarzuty, jakie pod jego adresem podczas ubiegłoczwartkowej sesji Rady Miasta wytoczył były już prezes KS Siarka Bogusław Potański. Działacz stwierdził, że prezydent obiecywał pomoc klubowi, przyznając dotację, poręczając kredyt zaciągnięty u sponsorów i słowa nie dotrzymał.

Podczas sesji głos zabrał także prezes Stowarzyszenia Złota Siarka, Wojciech Doktor, który nie krył, że klub dla wielu tarnobrzeżan jest całym życiem, wiążą się z nim lata świetności tarnobrzeskiego sportu i ogromne tradycje. Prosił, by prezydent pomógł klubowi i by Siarka nie cierpiała ze względu na polityczne rozgrywki.

Prezydent Kiełb nie był obecny w sali, gdy na sesji Rady Miasta mówiono o Siarce, nie mógł się więc odnieść do zarzutów Potańskiego, na poniedziałek zwołał jednak konferencję. Powiedział na niej, że nigdy nie składał obietnicy Potańskiemu, że klub dostanie 1,3 mln zł, o jakie wystąpił klub. Odniósł się także do propozycji poręczenia kwoty 400 tysięcy złotych, z jaką wystąpił Potański. – Miasto nie może poręczać takich kredytów – powiedział wprost Kiełb. Przyznał także, że już wstępne wyniki kontroli finansowej, jaką zlecił w klubie, przyniosły „ciekawe” ustalenia.

– W klubie trwała wieczna zabawa. Co ciekawe, faktury wystawiano nawet wtedy, gdy klub nie miał jeszcze przyznanych pieniędzy. Tarnobrzeg na piłkę nożną wydawał 1,3 mln zł, gdy takie miasta jak Rzeszów na sport zawodowy wydawały w tym samym okresie 500 tysięcy zł, a Poznań 550 tysięcy złotych. W latach 2010 – 2013 Tarnobrzeg znajdował się na piątym miejscu w Polsce pod względem wydatków na sport zawodowy! – mówi Kiełb. – Najwyższy czas z tym skończyć, bo po prostu nas na to nie stać. Prezes Potański przyszedł do klubu tylko po ty, by zbić kapitał polityczny przed wyborami parlamentarnymi. Jak wiemy, zdobył zaledwie ponad 200 głosów. Dziś mogę zapewnić, że dotacja na 2016 rok w kwocie 700 tysięcy od miasta zostanie zapewniona. Jeśli jednak sytuacja w klubie i sposób gospodarowania środkami się nie zmieni, w 2017 dotacji już nie będzie.

mrok

Leave a Reply

Your email address will not be published.