W Kolbuszowej nie chcą się szczepić

Fot. Paweł Galek
– Dzwoniły do mnie „tefałeny”. Także
Polsat chciał się ze mną spotkać.
Pytali mnie o liczbę zaszczepionych
w powiecie. Zapytałem ich, jakich
informacji mam udzielić, skoro
nie mam danych i statystyk?
– dziwi się starosta Józef Kardyś.

Powiat kolbuszowski jest jednym z najmniej zaszczepionych miejsc w Polsce. Z informacji Ministerstwa Zdrowia wynika, że temu zabiegowi poddało się tu niewiele ponad 20 proc. osób: najwięcej w gminie Kolbuszowa, najmniej w Dzikowcu i Cmolasie. Wygląda więc na to, że mieszkańcy tej części Podkarpacia nie boją się koronawirusa.

W związku z niskim poziomem szczepień, powiatem zainteresowały się największe telewizje w kraju. Dziennikarze w pierwszej kolejności próbowali namówić na komentarz starostę Józefa Kardysia. Ten jednak nie miał im nic w tej sprawie do powiedzenia.

„Tyle wiem, co widziałem”

– Dzwoniły do mnie „tefałeny”. Także Polsat chciał się ze mną spotkać. Zapytałem ich: jakich informacji wam udzielę, skoro nie mam danych i statystyk? Przecież żadne raporty do mnie nie wpływają. Nie mam nawet wykazu osób, które przebywają na kwarantannie. Sanepid nam takich informacji nie udziela, bo im nie wolno. Skąd mam więc wiedzieć, ile osób jest zaszczepionych? Tyle wiem, co widziałem, kiedy sam się szczepiłem. – dziwił się.
– Dziennikarzy odesłałem do Narodowego Funduszu Zdrowia. Stamtąd udali się do Kolbuszowej i Cmolasu – tam zrobili wywiady. I dobrze. Niech włodarze tych gmin również się zainteresują tematem – zaznaczył starosta, przyznając przy tym, że liczba szczepień w powiecie nie powala na kolana. – W związku z tym apeluję do mieszkańców o poddanie się temu zabiegowi. Chodzi o to, żebyśmy jako społeczeństwo uzyskali odporność stadną i mogli normalnie funkcjonować. Kto mocno przechorował koronawirusa, wie co to jest – dodał.

„Skąd wzięli te statystyki?”

Niskie statystyki szczepień, które nagłośniły media, skomentowała również Barbara Dudzińska, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Kolbuszowej. – Nie wiadomo, skąd oni mają te dane; kto to wyliczył i na jakiej podstawie. My opieramy się tylko i wyłącznie na danych, które są na rządowej stronie internetowej „Szczepimy się”. Każdy obywatel może sobie tam wejść i zapoznać się ze statystykami w kraju – podkreśliła.
– Owszem, nie jesteśmy jakimś liderem w Polsce, natomiast zabiegi te się odbywają. Są one w miarę bezpieczne, nie ma się czego obawiać. Obecnie jest już tak, że osoba, która się zgłasza do zabiegu, może sobie nawet wybrać szczepionkę. Nikt nie czeka, szybko to idzie i sprawnie – przekonywała. – Poza tym, patrząc na dynamikę zmian przepisów prawnych widać, że warto się zaszczepić, bo inaczej wszystkie nasze plany mogą zostać pokrzyżowane. Np. w szpitalach można odwiedzić pacjentów, ale pod warunkiem, że jest się zaszczepionym.

Paweł Galek

15 Responses to "W Kolbuszowej nie chcą się szczepić"

Leave a Reply

Your email address will not be published.