
KOLBUSZOWA. Koszty budowy kanalizacji mieszkańcy odczują w rachunkach.
Ceny odbioru ścieków nad Nilem należą do jednych z najwyższych w regionie. Powód? Budowa kanalizacji, której kosztami w dużej mierze obarczono podatników. Niestety, wszystko wskazuje, że za kilka miesięcy mieszkańców znowu czekają bolesne podwyżki, bo magistrat zamierza realizować kolejny projekt wodno-kanalizacyjny. Chodzi o inwestycję wartą 17,6 mln zł, którą mieszkańcy z pewnością odczują w rachunkach.
Obecnie cena odbiorów 1 m. sześc. ścieków na terenie kolbuszowskiej gminy wynosi 9,29 zł. Dzięki dopłacie z budżetu gminy mieszkańcy gospodarstw domowych zapłacą 6,47 zł. Ulgi te nie dotyczą podmiotów gospodarcze. Miesięczna opłata abonamentowa wynosi zaś 4,47 zł. W sumie jest to o ok. 30 więcej niż rok wcześniej. Powód? Modernizacja i budowa kanalizacji sprzed dwóch lat w ramach unijnego mechanizmu Infrastruktura i Środowisko.
Urzędnicy mają swoje szambo
W tym roku z tego samego programu magistrat zamierza rozpocząć jeszcze większą inwestycję wodno-ściekową, bo wartą 17,4 mln zł brutto. Trzyletni projekt obejmuje budowę sieci w Kolbuszowej Górnej, a także w rejonach ulic: Partyzantów Obrońców Pokoju, Nowe Miasto, Piłsudskiego i Zielonej. Dzięki temu kanalizacji wreszcie doczeka się… budynek magistratu. Mało kto wie, że ma on własne szambo, które dwa razy w tygodniu opróżnia.
W ramach projektu powstaną informacja przestrzenna w wersji elektronicznej o sieci wodno-kanalizacyjnej na terenie całej gminy, a także model hydrauliczny, który pozwoli na stałą kontrolę spadku ciśnień na poszczególnych odcinkach (np. w wyniku roszczelnienia rur).
„Będą podwyżki. Nie ma innej metody”
Władze miasta liczą, że na całość przedsięwzięcia uda się pozyskać ok. 8 mln zł. Resztę kosztów pokryją podatnicy: pośrednio (jako urząd) i bezpośrednio (w rachunkach).
Nie kryje tego sam burmistrz Jan Zuba: – Wartość inwestycji niestety będzie miała swoje odzwierciedlenie w taryfach, bo musi być w nie wliczona amortyzacja powstałej infrastruktury plus podatek. To są koszty, które muszą być wliczone w cenę ścieków. Nie ma innej metody – zapowiada burmistrz, zastrzegając, że tegoroczne taryfy nie ulegają zmianie.
Pierwotnie planowano zaciągnąć na ten cel ok. 3,3 mln zł pożyczki, ale zrezygnowano z tego. – W związku z przedłużającym się terminem podpisania umowy na realizację tego programu i przesunięciem części prac na 2019 r., nie zachodzi potrzeba zaciągania pożyczki na tegoroczny zakres prac – mówi skarbnik Stanisław Zuber. W obecnej sytuacji finansowej gminy wielomilionowy kredyt wydaje się być jednak nieunikniony. Pytanie tylko, kiedy.
Paweł Galek


