W kranach może zabraknąć czystej wody

Jeżeli zalew na Wisłoku nie zostanie szybko odmulony, to do kranów rzeszowian może popłynąć zanieczyszczona woda.

RZESZÓW. Zalew na Wisłoku zarasta i musi być jak najszybciej oczyszczony. 

Jeżeli nie będzie szybkiej decyzji o odmuleniu zalewu na Wisłoku, to do kranów rzeszowian popłynie zanieczyszczona woda z wysokim poziomem amoniaku. Przy dużym jego stężeniu ten związek chemiczny jest groźny dla zdrowia. Niestety, choć fachowcy biją na alarm, a władze miasta naciskają na Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej (administratora zalewu) żeby oczyścił rzekę, to od lat nic nie zrobiono żeby uniknąć takiego zagrożenia.

Czasu jest coraz mniej żeby uratować ujęcie wody dla Rzeszowa,  z którego codziennie Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji dostarcza czystą wodę. Obecnie zalew na Wisłoku, to zamulone różnoraką roślinnością bagienko. Przed laty był on budowany jako zabezpieczenie ujęcia wody dla miasta,  wkrótce jednak przestanie spełniać taką funkcję.

Na razie fachowcy mówią o zagrożeniu dla żyjących w Wisłoku ryb, ptaków i roślin. Jednak jeżeli muł będzie się rozszerzał i sięgnie ujęcia wody w Zwięczycy (są już pierwsze wskazania, że jest to możliwe), to również i mieszkańcy Rzeszowa będą mieli zanieczyszczoną wodę w kranach.

– Szczególnie zimą, gdy zalew skuty jest lodem, a woda jest słabiej dotleniona, to wzrasta w niej poziom groźnego dla zdrowia amoniaku. Nawet wykorzystując najnowocześniejsze technologie, oczyszczenie wody w takich warunkach nie jest łatwe – przekonuje Bogumiła Piela, kierownik działu ochrony środowiska w MPWiK.
Wprawdzie zalew zlokalizowany jest w administracyjnych graniach Rzeszowa, ale władze miasta nie są jego właścicielem.

Ekolodzy zablokowali odmulanie

– Zalew administruje Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Krakowie – poinformował Maciej Chłodnicki, rzecznik prasowy prezydenta Rzeszowa. – Naciskamy na dyrekcję Regionalnego Zarządu żeby podjął decyzję o odmuleniu rzeki, ale dotąd nic nie zrobiono w tej sprawie. Zarośnięty zalew trzeba oczyścić jak najszybciej. Jeżeli nie zostaną wykonane takie roboty, to za jakiś czas położone wyżej ujęcie wody dla Rzeszowa może być zanieczyszczone.

Dwa lata temu pojawiła się firma, która chciała odmulić zalew, przygotowała nawet tzw. refuler – urządzenie do wydobywania mułu (a jest go teraz aż 1,5 mln metrów sześc.), jednak wycofała się, bo ekolodzy sprzeciwili się oczyszczaniu koryta rzeki, w której jest…  kotewka – chroniona prawem roślina.  (Kotewka to orzech wodny, roślina pod ochroną. W Polsce występuje w dorzeczu Wisły i dolnego Sanu. Roślina wodna, zakorzeniona, częściowo zanurzona, może sięgać do 4 metrów pod wodą). Kilka lat temu do Wisłoka trafiła ona spod Przemyśla i zalew nie jest jej naturalnym środowiskiem.

Będą odmulać w 2013 roku?

– Jest już gotowa dokumentacja na odmulenie zalewu i pozwolenie wodno-prawne wydane przez Urząd Marszałkowski. Nie ma jednak chętnego, który podjąłby się oczyszczenia zalewu – poinformował Zbigniew Sokół, wicedyrektor Zarządu Zlewni Wisłoki i Wisłoka RZGW z siedzibą w Rzeszowie. – Być może, gdy pozyskamy środki (50 mln zł) z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, to zgłosi się firma, która odmuli zalew.

Wicedyrektor dodał, że jeżeli Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej wystąpi jeszcze w tym roku o dotację z NFOŚiGW na odmulanie, to inwestycję będzie można zrealizować nie w przyszłym, a dopiero w 2013 roku.

Moim zdaniem

Zabrakło woli walki, może zabraknąć wody

Mieszkańcy Rzeszowa mogą zapłacić swoim zdrowiem za brak decyzji władz miasta i Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej. Zarówno samorząd jak i RZGW dwa lata temu nie zdobyli się na odwagę żeby powstrzymać ekologów, którzy postanowili zablokować odmulenie zalewu na Wisłoku, bo chcieli chronić porastającą tam kotewkę.

Jest szansa, że koryto rzeki w tym miejscu zostanie oczyszczone, ale o… 4 lata za późno. Mogło się to już stać w 2009 roku, a być może taka inwestycja rozpocznie się dopiero w 2013 roku. Ale i ten termin nie jest pewny. Muł rozszerza się i za dwa lata może sięgnąć  ujęcia wody dla miasta z siedzibą w Zwięczycy. Jeżeli tam dotrze, to może dojść do katastrofy. Mieszkańcy Rzeszowa w kranach będą wtedy mieć zanieczyszczoną wodę, która będzie groźna dla ich zdrowia.

Jest to możliwe, co potwierdzają nawet sami specjaliści z Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. Ich zdaniem w wodzie, która dopłynie do kranów może być wysokie stężenie amoniaku,  a to wpłynie na pogorszenie stanu zdrowia rzeszowian. Kto więc wtedy odpowie za opóźnienia w przeprowadzeniu odmulania? Winni będą ekolodzy z Klubu “Gaja” i Organizacji Ekologicznej OTOP blokujący tak konieczną inwestycję oraz władze miasta i administrator zalewu  – Regionalny Zarząd  Gospodarki Wodnej. Tym dwóm  instytucjom zabrakło woli walki żeby uchronić miasto przed zanieczyszczeniem wody.

Mariusz Andres

6 Responses to "W kranach może zabraknąć czystej wody"

Leave a Reply

Your email address will not be published.