Zapalił się autobus, nikomu nic się stało (FILM, ZDJĘCIA)

Fot. Wit Hadło
Fot. Wit Hadło

LUTORYŻ. Pasażerowie Kudlika Transport od dłuższego czasu narzekają na stan techniczny pojazdów.

Spalony doszczętnie autobus, spalone tabliczki rozkładu jazdy na przystanku, stopiony asfalt – takie szkody pozostały po poniedziałkowym pożarze autobusu linii 3P, do którego doszło w Lutoryżu. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Autobusem jechało trzech pasażerów. Gdyby nie kobieta, która powiadomiła kierowcę o ogniu wydobywającym się z silnika umieszczonego z tyłu autobusu, to nie wiadomo, jak to wszystko by się skończyło.

Do zdarzenia doszło w poniedziałek rano. O godz. 8.34 na przystanek w Lutoryżu, gdzie zapalił się autobus, przyjechały cztery zastępy Państwowej Straży Pożarnej. Z autobusu buchał ogień, który szybko opanował wnętrze pojazdu. Trzech pasażerów i kierowca szybko ewakuowało się. Przechodnie, których spotkaliśmy na miejscu zdarzenia, twierdzili, że spalony pojazd to najlepszy autobus, jaki posiada firma Kudlik Transport. Przewoźnik od lat wozi pasażerów na trasie z Boguchwały i Lutoryża do Rzeszowa.

– Jesteśmy bezradni, wielokrotnie zwracaliśmy się do Urzędu Miasta Rzeszowa, żeby urzędnicy zakazali wozić pasażerów tymi niebezpiecznym autobusami, ale nic to nie dało – mówią mieszkańcy Lutoryża. – Zdarzało się, że jadąc autobusami linii 3P i 33P do Boguchwały i Lutoryża można było wpaść do dziury w podłodze, skręcić nogę w drzwiach, które się nie domykają. Może się zdarzyć, że wypadnie się przez te drzwi na zewnątrz. W ubiegłym roku w pojazdach były popękanie szyby. A to że się zapalił, to już szczyt wszystkiego.

Pasażerowie mówią wprost, że tabor oferowany przez Kudlika to dziadostwo. Autobusy często się spóźniają. – Płacimy za bilety, więc możemy wymagać od przewoźnika, żeby nam zapewnił bezpieczny przejazd i punktualność połączeń.

O wyjaśnienie, jak mogło dojść do zapalenia autobusu, zapytaliśmy właściciela firmy Kudlik Transport. – Jestem teraz poza miejscem zamieszkania, dlatego nie znam szczegółów tego zdarzenia – poinformował Paweł Kudła, właściciel Kudlik Transport z Żyznowa k. Strzyżowa. – Ten spalony autobus jest z 2000 roku i był w dobrym stanie technicznym. We wtorek (30 czerwca – przyp. red.) ustalę, jak do tego doszło.

W ubiegłym roku pisaliśmy o zarzutach pasażerów, którzy informowali o złym stanie technicznym autobusów. Wtedy w rozmowie z dziennikarzem, Paweł Kudła twierdził, że ludzie oczerniają jego firmę. – W takim stanie, jak mówią pasażerowie, policja i inspekcja transportu drogowego, nie dopuściłaby do ruchu naszych pojazdów – wyjaśniał właściciel Kudlika. To zresztą dziwne, że pasażerowie nam tyle zarzucają, skoro tak chętnie jeżdżą naszym autobusami. Moja firma przewozi 70 procent wszystkich osób, które jeżdżą z Bochuchwały i Lutoryża.

Czy po tym pożarze urzędnicy wycofają zgodę na wożenie pasażerów przez firmę Kudlik Transport?

Mariusz Andres

[print_gllr id=153644]

16 Responses to "Zapalił się autobus, nikomu nic się stało (FILM, ZDJĘCIA)"

Leave a Reply

Your email address will not be published.