
RZESZÓW. Jak zakończą się perypetie z rozbudową al. gen. W. Sikorskiego?
W sierpniu ubiegłego roku rozpoczął się kolejny etap przebudowy al. gen. W. Sikorskiego w Rzeszowie. Choć mówiło się, że prace mogą się zakończyć jeszcze w 2017 roku, to firma Skanska ma oficjalnie czas do sierpnia 2018 roku. Jednak w miejscu, gdzie ma zostać poszerzona jezdnia, cały czas stoi dom. Mieszkają w nim Krystyna i Stanisław Czopikowie, których historię już opisywaliśmy. Jak będzie rozwiązany ten problem?
– Obecnie podejmowane są czynności negocjacyjne pomiędzy państwem Krystyną i Stanisławem Czopikami a służbami wojewody, przy współudziale służb Urzędu Miasta, zmierzające do dobrowolnego wydania nieruchomości – mówi Małgorzata Waksmundzka-Szarek, rzecznik wojewody podkarpackiego.
Państwo Czopikowie dostali propozycję wypłacenia odszkodowania w wysokości 172 tys. zł, jednak ze względu na nieuregulowane sprawy własnościowe mogą dostać jedynie połowę tej kwoty, czyli 86 tys. zł. Miasto zaproponowało im też kilka mieszkań, licząc, że wybiorą jedno z nich i tam się przeprowadzą.
Jak mówił nam Maciej Chłodnicki, prezydent Rzeszowa podjął decyzję, że miasto kupi od małżeństwa dodatkowo połowę reszty działki o wartości ok. 70 tys. zł. W sumie odszkodowanie i zapłata za dalszą część działki to wartość ok. 150 – 160 tys. zł.
– Ponadto do czasu zakończenia procedury odszkodowawczej zaproponowano państwu Czopikom przydział lokalu socjalnego. Na tę chwilę oczekujemy na decyzję państwa Czopików, co do wyboru dogodnego dla nich wariantu. Na tym etapie postępowania nie można określić, czy zostaną przeprowadzone czynności egzekucyjne, ponieważ dalsze działania będą wynikiem podjętych decyzji przez państwa Krystynę i Stanisława Czopików – dodaje rzecznik wojewody.
Jak usłyszeliśmy w ratuszu, miasto przedstawiło małżeństwu kolejne mieszkanie, większe i dwupokojowe, ale nadal nie podjęli żadnej decyzji.
– Nie ma żadnej sensownej oferty. Na ostatnim spotkaniu usłyszeliśmy, ze jesteśmy bogaci i możemy sobie kupić mieszkanie. Pokazali nam inne mieszkanie, ale w starym budownictwie, chyba z piecami kaflowymi. Co będzie, to będzie. Mają nas wywalić, to niech wywalają – mówi Stanisław Czopik.
– Mamy już dość całej tej sytuacji. Próbujemy pójść na rękę tym państwu, ale oni mają zbyt wygórowane roszczenia. Im bardziej chcemy dla nich dobrze, tym gorzej, a nie może być tak, że kilka osób blokuje tak ważną dla tysięcy mieszkańców Rzeszowa i okolic inwestycję – usłyszeliśmy nieoficjalnie w urzędzie miasta.
Blanka Szlachcińska



15 Responses to "W miejscu, gdzie ma być poszerzona jezdnia, nadal stoi dom"