MIELEC. Skandal! Lampy gasną, kiedy jest jeszcze ciemno, a ruch na ulicy największy
– Problem ciemności w naszym mieście jesienią i zimą wraca co roku, jak bumerang. I trwa to od wielu lat. Co prawda, oświetlenie uliczne działa przez całą noc, ale jest wyłączane już o godz. 6.45, kiedy jeszcze nie jest jasno, a natężenie ruchu jest największe. Czy naprawdę musi dojść do jakiegoś nieszczęścia, żeby w końcu się to zmieniło? – irytuje się nasz Czytelnik z Mielca i prosi w tej sprawie i interwencję.
– Wiadomo, że w okresie jesienno-zimowym dzień jest dość krótki, a to powinno wiązać się z dłuższym czasem świecenia oświetlenia ulicznego – przekonuje pan Łukasz Mielca. – Tymczasem, lampy wyłączane są już o godz. 6.45. Przecież to skandal!
Czy w Mielcu musi dojść do tragedii?
– Rozumiem, że to koszty i każda minuta jest „droga”, ale nie mogę pojąć, dlaczego oświetlenie miasta jest wyłączane w najbardziej potrzebnym momencie, czyli dojazdu ludzi do pracy. Czy naprawdę musi dojść do jakiegoś nieszczęścia żeby w końcu się to zmieniło? Chyba, po to ktoś zaprojektował oświetlenie, żeby świeciło jak jest ciemno, a gasło jak jest jasno. A może, po to, żeby drażnić się z ludźmi? – wkurza się nasz Czytelnik.
– Czy paru urzędników ma decydować o której ma się wyłączać oświetlenie całego Mielca? Czy, jeśli już jest po wyborach, głos ludzi juz się nie liczy? – pyta pan Łukasz.
Prezydent: – O godz. 6.45 nie jest już ciemno
Problem przedstawiliśmy w Urzędzie Miasta, który odpowiada za oświetlenie ulic. – Jest ono włączane i wyłączane zgodnie z zegarem, który uwzględnia czas europejski – mówi prezydent Janusz Chodorowski. – Znam problem, bo też jeżdżę. Są pewne dni o specyficznej pogodzie, kiedy jest pochmurno. I wtedy rzeczywiście wydaje się, że oświetlenie mogłoby świecić dłużej. Ale należałoby wtedy sterować nim ręcznie, a tak się nie da, bo to automat.
Może jednak powinno się wyłączać oświetlenie później niż godz. 6.45. Przecież wtedy jest jeszcze ciemno – naciskamy. – Trudno powiedzieć, że tak jest. Ja tego nie zauważam – twierdzi Chodorowski. – Oświetlenie nie jest tanie. Kosztuje ponad 2 mln zł rocznie. Możemy wydłużyć czas świecenia w mieście, ale wtedy zapłacimy więcej. Nie widzę w tym sensu, bo już teraz zaczyna się ten czas, kiedy nie powinno być kłopotów z jasnością dnia.
Paweł Galek


