W Mielcu oddychamy trującym formaldehydem!

Działalność Kronospanu w Mielcu wywołuje ogromne kontrowersje. Fot. Paweł Galek
Działalność firmy Kronospan w Mielcu od lat wywołuje kontrowersje. Fot. Paweł Galek

MIELEC. Związek rakotwórczy nie jest uznawany za rakotwórczy.

Formaldehyd to trujący związek chemiczny, którego, niestety, nie brakuje w mieleckiej atmosferze. Dzieje się tak za przyczyną produkcji płyt meblowych, którą w lotniczym grodzie prowadzi firma Kronospan. Problem potęguje fakt, że formaldehyd w Polsce, w przeciwieństwie do wielu innych krajów, formalnie nie jest uznawany za związek rakotwórczy. Stąd nie ma określenia norm emisji tej substancji do powietrza.

Mielczanie od wielu lat skarżą się na zatrute powietrze. Przekonują również, że ma to związek z większą liczbą zachorowań na nowotwory, choroby dróg oddechowych, alergię i autyzm. Ludzie wskazują, że fabryki emitują do atmosfery nie tylko pyły zawieszone, ale i dwutlenek siarki, azotu, czad czy formaldehyd. Ten ostatni związek jest charakterystyczny dla produkcji paneli i płyt meblowych, którą nad Wisłoką prowadzi firma Kronospan.

Trzy tony kleju formaldehydowego
– Od początku uruchomienia produkcji przez tę fabrykę używa się kleju formaldehydowego – mówi Kazimierz Totoń, szef komisji ochrony środowiska. – Proces wytwarzania płyt polega tam na prasowaniu wiór i pyłów drewnianych przy użyciu kleju pod bardzo wysokim ciśnieniem i temperaturze, co powoduje ogromne odparowywanie formaldehydu. Według mojej wiedzy, przy produkcji płyt miesięcznie w Kronospanie używano ok. 3 ton kleju.

Kazimierz Totoń alarmuje, że formaldehyd w Polsce formalnie nie jest uznawany za związek rakotwórczy. Dlatego nie ma określonych norm emisji tej substancji do powietrza. – Śmieszne jest to, że w naszym kraju określa się formaldehyd jako substancję prawdopodobnie rakotwórczą – irytuje się. – Mało tego, na wyrobach paneli podłogowych, które sprzedaje się w Polsce, nie ma informacji, że posiadają one formaldehyd. Inaczej jest oznakowany wyrób idący na Zachód. Uważam, że w interesie nas wszystkich jest to, żeby to się zmieniło.

„List do ministra zginął w urzędzie”
Aby nie być gołosłownym, szef komisji napisał w tej sprawie pismo do Ministerstwa Zdrowia, i to ponad dwa lata temu. Problem w tym, że oryginał tego listu… zaginął gdzieś w magistracie. Stąd na ostatniej sesji Rady Miasta Totoń przekazał lokalnym władzom ksero.

Agnieszka Garncarz, kierownik Referatu Ochrony Środowiska i Gospodarki Odpadami Komunalnymi w Urzędzie Miasta, tłumaczy, że pismo z uwagami Totonia zostało już wysłane do Ministerstwa Ochrony Środowiska. – Dostaliśmy odpowiedź, że normy, które obowiązują w Polsce, są zgodne z wytycznymi Unii Europejskiej – zaznacza urzędniczka.

Słowa te nie zadowoliły ani Totonia, ani Mariana Kokoszki, przewodniczącego Rady Miasta. Dlatego temat formaldehydu ma stanąć na komisji ochrony środowiska.

Paweł Galek

4 Responses to "W Mielcu oddychamy trującym formaldehydem!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.