
MIELEC. Jak za dawnych lat… Tanie i smaczne jedzenie na starówce.
To już przesądzone. Na starówce uruchomiony zostanie pierwszy w mieście… bar mleczny. Znajdzie on swoje miejsce na parterze zmodernizowanej w ub.r. kamienicy przy ul. Mickiewicza 13. Pomóc w tym mają fundusze zewnętrzne, o które ubiega się magistrat. W barze, w którym serwowane mają być tanie i smaczne jedzenie, pracować mają osoby bezrobotne i wykluczone społecznie. Zarządcą lokalu ma być miasto.
Bar mleczny ma funkcjonować na parterze kamienicy przy ul. Mickiewicza 13. Na górze obiektu, który w ub.r. zmodernizowano za blisko 3 mln zł, powstały lokale dla osób w trudnej sytuacji życiowej. I to właśnie przede wszystkim ludzie bezrobotni i wykluczeni społecznie mają pracować w przyszłym barze mlecznym. Lokal ma prowadzić spółdzielnia socjalna, która ma być wspomagana przez fundusze miejskie, krajowe i unijne.
„Bar mleczny ma ekonomiczny sens”
Na ostatniej sesji Rada Miasta zgodziła się na przebudowę parteru kamienicy pod ten właśnie cel. – Bar mleczny ma ułatwić życie zwłaszcza starszym mieszkańcom naszego miasta – mówi Jakub Cena, wiceprzewodniczący rady, który jest pomysłodawcą powstania baru mlecznego w Mielcu – Nasze społeczeństwo się starzeje i jest to niejako odpowiedzią na tę sytuację. Musimy też pamiętać, że taki podmiot jak bar może otrzymać permanentne dofinansowanie z zewnątrz, co pozwoli na to, aby ceny potraw były bardzo przystępne.
– Bar mleczny byłby również formą integracji lokatorów mieszkań chronionych, które znajdują się na górze tej kamienicy – zaznacza. – Będzie to również kolejna atrakcja starówki. Bo w Mielcu nie ma baru mlecznego. My od dawna przymierzaliśmy się do tego. Idzie to stopniowo, ale grunt, że ze środków z zewnątrz. Właścicielem baru byłoby miasto, natomiast podmiotem, które mogłyby to realizować, mogłoby być np. Centrum Integracji Społecznej.
Czy to ma ekonomiczny sens? – Tak, i mówię to z pełnym przekonaniem – odpowiada Jakub Cena. – Wizytowaliśmy podobny bar mleczny w Stalowej Woli. Funkcjonuje on rentownie. Poznaliśmy model biznesowy, spotkaliśmy się z prezesem miejskiej spółki, która to prowadzi. Stąd wiemy, że taki bar ma rację bytu i ma duże szanse na opłacalność.
Paweł Galek


