W naszej dżungli

Naukowcy, oprócz badań nad mutacjami koronawirusa, głowią się też nad mutantami gatunku homo sapiens, którego spora część, choć uważany on jest za ssaki rozumne, uparcie nie wierzy ani w Covid-19, ani w szczepionki przeciwko temu wirusowi. I nie dotyczy to jedynie Polski, bo podobnych ignorantów nie brakuje też w innych krajach. Badania przeprowadzone m.in. w Wielkiej Brytanii, Niemczech i Polsce wykazały, że wszędzie są osoby wrogo do szczepień nastawione, ale my znów wiedziemy prym wśród największych nawet dyletantów.
Prof. Michał Bilewicz, kierownik Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW, wyraża pogląd, że „charakterystycznym typem myślenia antyszczepionkowców jest przekonanie, iż świat to dżungla, w której zwycięzca bierze wszystko”. Osobników tych nie rusza żadna uznawana wiedza naukowa i najchętniej czerpią informacje z You ube’a, czy też mediów społecznościowych, wierząc przy tym święcie w teorie spiskowe.
I takiego szczepu do szczepień nie przekonasz, bo on, żyjąc w swojej dżungli, wie swoje. A jak jeszcze posłucha, co mówi prezydent RP, który ogłosił właśnie, że jest „absolutnym przeciwnikiem obowiązkowego szczepienia”, to w szczepie wyzwala się też agresja wobec szczepiących. Dlatego lepiej nie krytykować głowy państwa za to, że latem głównie urlopuje w Juracie, gdyż jest to krytyka społecznie szkodliwa. Bo jeśli prezydent przebywa na Helu, to przynajmniej nie wygłasza poglądów, których wygłaszać nie musi i nie daje paliwa szkodnikom. Lepiej przemilczeć i zastanowić się, czy nie skorzystać choćby z wzorów francuskich.
Tam właśnie w pierwszej połowie lipca prezydent Emmanuel Macron ogłosił, że osoby niezaszczepione będą pozbawione niektórych przywilejów. I efekt jest taki, że dziś Francja należy do krajów mających najwyższy w Europie odsetek osób zaszczepionych. A my nadal ciągniemy się w ogonie, gdyż popularyzacja szczepień przypomina działania upośledzonej ameby.
Nie wspominając już o Podkarpaciu, które pod względem liczby zaszczepionych zajmuje ostatnie miejsce w kraju, co powinno dawać do myślenia. Z tym, że trzeba myśleć.
A czasem i coś poczytać, by dowiedzieć się, że np. 30-letni lider ruchu antyszczepionkowego w Teksasie, walczący m.in. z wszelkimi obostrzeniami, właśnie zmarł na Covid-19. Z kolei rodzina szefa pewnego klubu nocnego w USA, który głosił, że szczepienia to „eksperyment medyczny” i też już nie żyje, rozpaczliwie wzywa teraz antyszczepionkowców do opamiętania.
To może i my się trochę opamiętajmy, żebyśmy – broń Boże! – nie usłyszeli przed 1 listopada makabrycznego żartu: „W tym roku nie planujemy zamknięcia cmentarzy. Jest tak dobrze, że otworzymy nowe”.

Jan Miszczak

14 Responses to "W naszej dżungli"

Leave a Reply

Your email address will not be published.