Reforma edukacji zbliża się nieuchronnie. Gimnazja mają zostać zlikwidowane, a od września, czyli już za 4 miesiące, zacznie się ich wygaszanie. Jednak wielka reforma, albo „deforma”, jak słyszy się z ust części nauczycieli i działaczy opozycyjnych, to nie tylko gimnazja.
To również zmiany programowe, zmiany podręczników, ogromne zmiany organizacyjne w samorządach i przede wszystkim szkołach. To znowu traktowanie najmłodszych dzieci jak króliki doświadczalne. To zwolnienia nauczycieli, choć przedstawiciele rządu twardo stoją na stanowisku, że nikt pracy nie straci. Ale jak może nie stracić, skoro będzie mniej lekcji z przedmiotów ścisłych na rzecz większej liczby lekcji historii?
W ramach protestu przeciwko zmianom w oświacie środowiska nauczycieli, rodziców i oczywiście opozycji parlamentarnej złożyły w czwartek na ręce marszałka Kuchcińskiego ponad 900 tysięcy podpisów pod referendum. Czy Polacy będą mogli w referendum odpowiedzieć na pytanie: „Czy jest Pani/Pan przeciw reformie edukacji, którą rząd wprowadza od 1 września 2017 roku?”. Najprawdopodobniej nie. Dlaczego? Przecież PiS w czasie wyborów tak bardzo narzekał na Platformę i Ludowców, że nie słuchają obywateli, że odrzucili wniosek o referendum w sprawie obniżenia wieku emerytalnego. Zarówno w czasie kampanii prezydenckiej Andrzej Duda, jak i w czasie wyborów do Sejmu Beata Szydło obiecywali Polakom, że będą słuchać ludzi i nie będą lekceważyć zbieranych przez obywateli podpisów. Okazuje się jednak, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Anna Zalewska w rozmowach z mediami twierdzi, że to posłowie zdecydują, czy do referendum dojdzie. Jednak premier Beata Szydło wielokrotnie powtarzała, że referendum odbyło się w czasie wyborów i skoro większość tych, którzy przyszli do urn, zagłosowała na PiS, to przecież mieli świadomość tego, że likwidacja gimnazjów, zapowiadana w kampanii, na pewno się odbędzie. Jak więc to się ma do obietnicy słuchania Polaków? Tak samo, jak szumne zapewnienia z kampanii, że Antoni Macierewicz nie będzie ministrem obrony narodowej. A kto rozpętał aferę z Misiewiczem, apelem smoleńskim i demontuje powoli polską armię? No tak. Antoni Macierewicz.
Redaktor Blanka Szlachcińska



7 Responses to "W oczekiwaniu na referendum"