W policyjnym alkomacie zabrakło skali

Motorowerzyści na podwójnym gazie trzeźwieli na komendzie policji w Mielcu.

RADOMYŚL WIELKI. Kompletnie pijani motorowerzyści zdrzemnęli się na jezdni.

Z alkoholowych rekordów słyną Bieszczady. Ale okazuje się, że i Mielec ma się czym w tej materii “pochwalić”. Dwóch kompletnie pijanych mieszkańców tego miasta znaleziono na jezdni w Radomyślu Wielkim. Obok nich leżał motorower. Jeden z panów miał “tylko” 2,8 promila alkoholu, ale za to jego kolega już – bagatela – 4,2 promila. – O takich przypadkach mówimy, że ktoś “zamknął skalę” – zdradzają mieleccy policjanci.

W czwartkowe południe dwóch młodych mielczan (26 i 28 l.) postanowiło pojeździć sobie motorowerem po ulicach Radomyśla Wielkiego. Problem w tym, że byli kompletnie pijani. Nic więc dziwnego, że zaraz potem “wylądowali” na ul. Zasowskiej.

Nie wiedzieli, co się stało i… co się dzieje

Policję zawiadomili o tym jadący tamtędy kierowcy. Przybyły na miejsce patrol stwierdził, że jeden z mężczyzn jest nieprzytomny. Wszelkie wątpliwości rozwiał lekarz pogotowia. Panowie byli po prostu w stanie totalnego upojenia alkoholowego. Obaj zostali przewiezieni do komendy policji w Mielcu, gdzie mieli wytrzeźwieć i  ostatecznie wyjaśnić sprawę. Na świecie się przyjmuje, że powyżej trzech promili alkoholu w organizmie jest dawką, która oznacza zagrożenie życia. Ale to tylko teoria.

Za światowy rekord uznaje się wyczyn 46-letniego Polaka, który przeżył, mimo że miał w organizmie 12,3 promila alkoholu. O dwa i pół promila więcej miał kierowca, który w 1995 roku, jadąc autem, spowodował wypadek pod Wrocławiem. Kilkanaście dni później zmarł.

Paweł Galek

4 Responses to "W policyjnym alkomacie zabrakło skali"

Leave a Reply

Your email address will not be published.