
I LIGA. Olimpia Grudziądz jeszcze nie zdobyła bramki. I to jest bardzo zła wiadomość dla Stali Mielec.
Niepokonana Stal zmierzy się z drużyną, która, co prawda, zamyka stawkę, ale posiada możliwości, by dołączyć do czołówki. – Olimpia będzie się liczyć w walce o awans – stwierdził Ryszard Tarasiewicz, trener Miedzi, która ostatnio zremisowała z grudziądzanami 0-0.
To był pierwszy punkt zdobyty przez ekipę z Pomorza. Olimpia wciąż czeka natomiast na gola. – Chcemy przełamać impas. Brakuje nam killera, który wykończyłby sytuacje, bo te stwarzamy w każdym spotkaniu – tłumaczy Jacek Paszulewicz, szkoleniowiec biało-zielonych – W Legnicy pokazaliśmy się jednak z bardzo dobrej strony, więc do pojedynku ze Stalą przystąpimy w dobrych nastrojach. Zespół jest w przebudowie, średnia wieku wynosi mniej niż 25 lat, ale jakości nam nie brakuje – przekonuje.
Bezkompromisowe młokosy
W blisko 100-tysięcznym Grudziądzu już dawno temu zrozumieli, że sport to najlepsze okno wystawowe. Żużlowcy GKM-u i piłkarze Olimpii mogą więc liczyć na godziwe dotacje z ratusza – ci ostatni dysponują niebagatelnym jak na warunki I ligi budżetem w wysokości 5 mln zł. Takie pieniądze pozwalają na zatrudnianie bardzo doświadczonych zawodników: Marcina Kaczmarka (kiedyś Widzew), Dariusza Kłusa i Marcina Smolińskiego (Łódzki KS) czy Nildo (Górnik Łęczna). Ze Śląska Wrocław sprowadzono młodego bramkarza Jakuba Wrąbla. – Olimpia jest mocna, lecz jak każda drużyna, też ma słabsze strony. Trochę o niej wiem, grałem tam przez pół roku – przypomina obrońca Stali Sebastian Zalepa, deklarując odważnie grę o zwycięstwo.
Takie stawianie sprawy nie dziwi Paszulewicza. – Mielecki zespół oparty jest na bezkompromisowej młodzieży. Zawodnikach na dorobku, którzy chcą się pokazać w I lidze. Mamy pomysł na to spotkanie. Wiemy, że Stal się cofnie i będzie wyczekiwać na swoją szansę. Gra z kontry to ich specjalność – opiekun Olimpii udowadnia, że odrobił zadanie domowe.
Będzie bramka z akcji?
Beniaminek, podobnie jak gospodarze sobotniego meczu, poszukują egzekutora. – O ile w grze defensywnej wyglądamy dobrze, robimy postępy, tak w ofensywie kulejemy – nie ukrywa Janusz Białek. Trener Stali ma jednak coraz większe pole manewru i przy ustalaniu składu na najbliższe spotkanie może brać pod uwagę Sebastiana Łętochę (wraca po kartkach), Ze Lucasa (zadebiutował ostatnio w meczu o punkty i pokazał kilka ciekawych zagrań) i nowego w zespole, pozyskanego ze Stomilu Olsztyn Piotra Głowackiego. Mielczanie wszystkie swoje mecze zremisowali, a bramki strzelali tylko ze stałych fragmentów – Jakub Żubrowski trafił z wolnego, Kamil Radulj z karnego.
OLIMPIA – STAL MIELEC
Sobota, godz. 17
Tomasz Szeliga


