
SIATKÓWKA. I LIGA KOBIET. W sobotę wieczorem (początek meczu o godz. 18) przekonamy się, kto wygra derby Podkarpacia i w wielkim finale play-off zmierzy się z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski.
Jeszcze 2 tygodnie temu pisalibyśmy, że faworytem piątego meczu są siatkarki Developresu. Ale rzeszowianki już raz nie wykorzystały atutu własnej hali, a w Krośnie cudem uratowały skórę. Przemierzyły drogę z piekła do nieba. W poniedziałek poległy 2-3, we wtorek przegrywały już 0-2, lecz potrafiły się podnieść. Doprowadziły do tie-breaka, gdzie rozbiły w puch drużynę Karpat (15-7). Niebywałej przemiany nie byłoby bez rezerwowych, które pojawiły się na parkiecie w trzecim secie – szalenie skutecznej w ataku Magdaleny Jagodzińskiej i dokładnie rozgrywającej Adriannie Szady. – Przegrałyśmy na własne życzenie. Drużyna z Rzeszowa walczyła dzielnie i wylała na nas kubeł zimnej wody. Nie poddamy się jednak. W ostatnim meczu wszystko jest możliwe – podkreślała Paulina Czekajska, libero zespołu z Krosna.
Marcin Wojtowicz, szkoleniowiec Developresu, pytany, czy teraz to jego zespół posiada przewagę psychologiczną, unika jednoznacznej odpowiedzi. – W rywalizacji z Karpatami trudno mówić o takim komforcie. Do sobotniego spotkania musimy podejść jak do trzech ostatnich setów i pokazać swoją siatkówkę. Ból głowy przy wyborze “szóstki”? Za takim bólem tęskniłem – przyznaje. Niewykluczone zatem, że Szady i Jagodzińska dostaną szansę gry od początku.
tsz


