
RZESZÓW. Prof. Mirosław Markiewicz z Katowic kieruje w Rzeszowie Kliniką Hematologii, w której już za kilka miesięcy będą przeszczepiać szpik kostny.
Dobiega końca budowa pięciokondygnacyjnego budynku, w którym swoje miejsce znajdzie nowa klinika hematologii ogólnej, oddział przeszczepowy z bankiem komórek krwiotwórczych oraz klinika nefrologii ze stacją dializ. Pacjenci będą tu leczeni już w pierwszym kwartale roku. Pierwsza transplantacja zostanie przeprowadzona zaraz potem. – Marzymy, by było to jak najszybciej, liczymy, że jeszcze w pierwszej połowie roku – mówi prof. Mirosław Markiewicz.
Co ważne, Kliniczny Szpital Wojewódzki nr 1 w Rzeszowie, przy którym powstaje nowy budynek, będzie pierwszym ośrodkiem w regionie, w którym wykonywane będą wszystkie rodzaje przeszczepień komórek krwiotwórczych.
Jeden z najnowocześniejszych ośrodków w Polsce
Po przeniesieniu całej działalności do nowego obiektu pacjenci będą przebywać nie tylko w komfortowych warunkach, ale przede wszystkim bardzo bezpiecznych, jeżeli chodzi o reżim sanitarny. Ośrodki hematologiczne leczące nowotwory krwi wymagają bowiem sterylnych warunków pobytu. – Chorzy w trakcie leczenia przechodzą przez długotrwałe okresy osłabienia odporności, w czasie których powinni przebywać w odpowiednich pomieszczeniach, wszystko po to, by chronić ich przed infekcjami i powikłaniami – mówi profesor. – Szczerze mówiąc rzeszowski ośrodek zasługuje na miano najnowocześniejszego ośrodka hematologii w Polsce.

Jeszcze ściślejszy reżim panował będzie na trzecim piętrze, gdzie swoje miejsce znajdzie oddział przeszczepowy, odizolowany od reszty, śluzą. Powietrze będzie w niej filtrowane, pozbawione bakterii i wirusów. Przez śluzę będzie też przechodził personel ośrodka. Pacjenci będą leżeć na 10, przestronnych salach, 1 łóżkowych, z własnymi węzłami sanitarnymi. Jakiego rodzaju przeszczepy będą przeprowadzane w Rzeszowie? – Na początku będziemy wykonywać przeszczepienia autologiczne, podczas których pacjentowi podawany jest jego własny szpik (jak w Brzozowie), podczas których pacjent sam jest dawcą komórek krwiotwórczych dla samego siebie (od pacjenta pobiera się komórki, zamraża je, a potem, przy kolejnej hospitalizacji, po wysokodawkowym leczeniu chemioterapeutycznym oddaje mu się te komórki), co umożliwia zwiększenie dawkowania cytostatyków. Bez takiego wsparcia komórek byłaby obawa, że pacjent nie zregeneruje układu krwiotwórczego – mówi profesor. – Dzięki temu można podwyższyć dawki cytostatyków i z maksymalną siłą uderzyć w chorobę. Pobyt pacjenta w szpitalu można dodatkowo skrócić podaniem czynników wzrostu. W dalszej perspektywie chcemy przeprowadzać przeszczepy od dawców rodzinnych i niespokrewnionych, tzw. allogeniczne. W tym przypadku dawcą może być osoba krewna lub obca. Rodzaj przeszczepu jest oczywiście uzależniony od rozpoznania choroby. Przeszczepy autologiczne dedykowane są przede wszystkim dla chorych z chłoniakiem złośliwym lub szpiczakiem plazmozytowym. Allogeniczne dla chorych z rozpoznaniem ostrej białaczki, lub chorych, u których szpik przestaje działać prawidłowo, np. w przypadku aplazji szpiku lub pacjentów z białaczkami przewlekłymi, u których nie działają inne leki – mówi profesor. Ilu pacjentów rocznie może wymagać tego typu pomocy? – Kilkadziesiąt rocznie – tłumaczy.
Kolejne piętro zajmie bank komórek, gdzie będą obowiązywały szczególnie wyśrubowane normy sanitarne ( wymagają tego procedury przetwarzania, przygotowania, zamrożenia z substancjami ochronnymi czy dodatkowej izolacji – np. w przypadku niezgodności grup krwi), pobranych komórek od dawcy. Placówka już dysponuje odpowiednią kadrą lekarzy hematologów i transplantologów. Część jeszcze jest w trakcie szkolenia i liczymy na dalszy rozwój zespołu, więc będzie nas więcej – mówi profesor.
Nowością w placówce i regionie będzie ogród zimowy, w którym chorzy będą mogli odpocząć i spędzić czas z rodziną. Koszt budowy i wyposażenia pochłonął 53 mln zł. Parter i pierwsze piętro zajmie klinika nefrologii i stacja dializ.
Anna Moraniec



