
RZESZÓW. Wiceprzewodniczący opuścili Sejmik, stawiając koalicję w patowej sytuacji.
– Zdezerterowali – takim słowem radni Prawa i Sprawiedliwości określili poniedziałkowe (24.06.) zachowanie wiceprzewodniczących Sejmiku Województwa: Edwarda Brzostowskiego (SLD), Janusza Koniecznego (SLD) i Dariusza Sobieraja (PSL), którzy na początku sesji złożyli rezygnację i opuścili salę obrad. To skutecznie uniemożliwiło odwołanie z funkcji przewodniczącej Teresy Kubas-Hul (PO), mimo iż ta… sama złożyła rezygnację.
Tak cynicznej zagrywki, wykorzystującej niedoskonałe prawo, PiS ze strony obecnej opozycji na pewno się nie spodziewał. Sam na początku obrad wyszedł z propozycją proporcjonalnego podziału miejsc w prezydium oraz przewodniczących w komisjach, w tym w komisji rewizyjnej. Tyle że opozycja współpracować z PiS-em nie zamierza. – Wy nie możecie wskazywać, kto z opozycji będzie sprawował dane funkcje – mówił radny PO Sławomir Miklicz, który po majowym przetasowaniu stracił fotel członka Zarządu Województwa.
O ile w sprawie obsady komisji ustalono dalsze rozmowy, o tyle w sprawie odwołania przewodniczącej, wskutek zachowania wiceprzewodniczących, zaistniał pat. – Chcecie sparaliżować prace Sejmiku? Apeluję o rozsądek – mówił do radnych opozycji przewodniczący klubu PiS, Wojciech Buczak. Inny radny PiS, Stanisław Bajda, słusznie zauważył, iż dopóki sam Sejmik ich nie odwoła, nadal w majestacie prawa są członkami prezydium. Ci jednak na salę nie wracali.
Tylko dzięki porozumieniu przewodniczącej Kubas-Hul i Wojciecha Buczaka udało się osiągnąć kompromis, czyli przesunąć w czasie odwołanie i kontynuować prace Sejmiku. – Jestem odpowiedzialną przewodniczącą, dlatego poprowadzę obrady do czasu przyjęcia mojej rezygnacji – stwierdziła Kubas-Hul.
Arkadiusz Rogowski



6 Responses to "W Sejmiku jak w piaskownicy"