
KRAJ, RZESZÓW. Ogromny popyt na polskie jaja może doprowadzić do problemów z dostępem do nich m.in. na Podkarpaciu.
Producenci drobiu w Polsce dostarczają coraz mniej jaj do sklepów, w tym szczególnie dużych supermarketów. Dzieje się tak, gdyż zagraniczni przedsiębiorcy oferują wyższe stawki za produkt, z którymi trudno rywalizować podmiotom w kraju. Istnieje realna obawa, że w najbliższych miesiącach mieszkańcy Podkarpacia za kurze jaja zapłacą nieco więcej niż dotychczas, a w najgorszym wypadku będą mogli ich zwyczajnie nie kupić.
Właściciele ferm za jedno jajo klasy M, czyli średniej wielkości, są w stanie uzyskać od kontrahentów z innych krajów Europy 45 – 50 groszy. Na takie wydatki nie mogą pozwolić sobie duże sklepy w Polsce. Cena detaliczna identycznego jaja proponowanego w większości z nich sięga 37 – 39 gr. Różnica jest więc spora. Dlaczego Zachód tak nagle zainteresował się polskim nabiałem?
– W całej Europie brakuje jaj, gdyż pojawił się spory problem środka biobójczego, a to w efekcie spowodowało, że kury wypadły z cyklu produkcyjnego – mówi Mariusz Szymyślik, dyrektor Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz. – Ponadto wiele krajów ma kłopot z grypą ptaków, a to powoduje, że jest popyt na polski produkt – dodaje. Rodzimi producenci dostrzegają więc szanse finansowe, jakie płyną z zagranicy, dlatego wolą sprzedać jaja krajom z Zachodu.
W zarejestrowanych fermach w naszym kraju znajduje się 40 mln kur, jednak nawet tak duża ich liczba nie jest w stanie sprostać obecnemu popytowi. Brak kurzych jaj na półkach sklepowych m.in. w rzeszowskich supermarketach jest realnym scenariuszem, szczególnie że zbliża się okres świąteczny. – Polska jest wolna od kłopotów, jakie mają kraje zagraniczne, dlatego rodzi to konkurencje, a producenci podnoszą ceny – wyjaśnia Szymyślik. Obecna cena w większości rzeszowskich sklepów waha się w granicy 34 – 38 gr za jedno jajo. Czy mieszkańcy regionu powinni przygotować się na ewentualną podwyżkę cen?
Kamil Lech



7 Responses to "W sklepach zabraknie jaj?"