W smrodzie i brudzie jeszcze „tylko” dwa lata

Tak prezentuje się szpital przeciwgruźliczy obecnie. Fot. Wit Hadło
Tak prezentuje się szpital przeciwgruźliczy obecnie. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. List otwarty pacjentki do marszałka o koszmarnych warunkach w szpitalu wywołał sporo komentarzy internautów.

„Warunki w szpitalu urągają ludzkiej godności. (…) To zbiorowisko brudu i smrodu, wilgoci i grzybów, a za oknem masa odchodów gołębi”. Czy w takich warunkach powinni być leczeni chorzy z rakiem płuc i z gruźlicą prądkującą? – napisała w liście do Władysława Ortyla, marszałka województwa, pacjentka Podkarpackiego Centrum Chorób Płuc w Rzeszowie. List pani Marii Majki krąży na Facebooku już od tygodnia. Ma kilkaset udostępnień i masę wpisów, w których najczęstszymi określeniami szpitala są „koszmar”, „umieralnia”, „obrzydlistwo”.

Problem dotyczy nie całego szpitala płucnego, ale jego części mieszczącej się w zabytkowym pałacu Jędrzejewiczów, który jest w fatalnym stanie i na pewno nie spełnia norm sanitarnych wymaganych w szpitalu.

„Czy w takich warunkach mają przebywać pacjenci tak chorzy, którzy walczą o życie? Czy Pan, Panie Marszałku, chciałby przebywać na leczeniu w takich warunkach?” – pyta w liście Maria Majka. I dopytuje, dlaczego pacjentom nie można zapewnić lepszych warunków, dlaczego nie ma pieniędzy na remont szpitala, dlaczego Ministerstwo Zdrowia nie dba o życie pacjentów. „Panie Marszałku Ortyl, czy budowa drugiego Urzędu Marszałkowskiego jest ważniejsza od ludzkiego życia? Wydaje Pan 30 milionów na to, co nie ma nic wspólnego z czy życiem i zdrowiem. Czy ma Pan jakiekolwiek ludzkie uczucie?” – pisze kobieta, której chodzi o właśnie budowany drugi gmach urzędu marszałkowskiego, który za prawie 30 mln zł powstaje przy ul. Lubelskiej. Rzut beretem od wspomnianego szpitala.

Tak ma wyglądać za dwa lata.
Tak ma wyglądać za dwa lata.

Pani Maria pyta też Władysława Ortyla, czy kiedykolwiek odwiedził szpital płucny i widział, w jakich warunkach przebywają pacjenci. „Dlaczego nikt z was nie pomyśli, że my, chorzy pacjenci, chcemy żyć i być traktowani, jak normalni ludzie a nie jak zło konieczne? Czy prosimy o tak wiele? Jesteśmy matkami, żonami, babciami, pragniemy żyć i być leczone w godnych warunkach. Teraz te warunki urągają ludzkiej godności” – czytamy w liście.

Urząd: – Wybudujemy nowy szpital
Zarząd Województwa Podkarpackiego ma pełną świadomość stanu technicznego zabytkowego obiektu „pałacu”, w którym funkcjonuje Podkarpackie Centrum Chorób Płuc i warunków, w jakich leczeni są pacjenci z chorobami układu oddechowego – czytamy w odpowiedzi Tomasza Leyki, rzecznika prasowego urzędu. – Dlatego podjęliśmy intensywne działania mające na celu poprawę tego stanu rzeczy oraz zwiększenia bezpieczeństwa zdrowotnego mieszkańców, na którym bardzo nam zależy.

Rzecznik dodaje, że ze względu na fakt, iż budynek objęty jest nadzorem Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków możliwości dostosowania go do potrzeb i standardów, jakich oczekiwaliby pacjenci, są mocno ograniczone i nie dopuszczają do adaptacji pomieszczeń zabudowy pałacowej do realizowania w nim świadczeń medycznych. Obiekt dopuszczony jest tylko czasowo do użytkowania.

Stąd też opracowana już dokumentacja projektowa i pozwolenie na budowę przy ul. Rycerskiej. Wartość inwestycji wraz z wyposażeniem jest szacowana na ponad 70mln złotych. Inwestycja znalazła się na liście priorytetowych i strategicznych projektów procedowanych w trybie pozakonkursowym. Projekt realizowany będzie w III etapach. – Planowane przeniesienie pacjentów ze starego pałacu do nowego budynku przy ul. Rycerskiej powinno nastąpić już za dwa lata – zapewnia rzecznik. I dodaje, że jednym z podstawowych celów projektu rozbudowy jest zapewnienie kompleksowości, ze względu na specyfikę chorób tam leczonych. Sale pacjentów będą dwuosobowe, z węzłami sanitarnymi dostosowanymi dla osób niepełnosprawnych.

Anna Moraniec

14 Responses to "W smrodzie i brudzie jeszcze „tylko” dwa lata"

Leave a Reply

Your email address will not be published.