W sobotę derby Rzeszowa, a w drużynach szpital

Stal objęła prowadzenie w 29 minucie. Strzelał Łukasz Szczoczarz, piłka po rykoszecie od obrońcy Resovii wpada do bramki obok zaskoczonego Marcina Pietryki. Fot. Paweł Bialic
W ostatnich, kwietniowych, derbach górą była Stal. Fot. Paweł Bialic

III LIGA. Najlepszy atak (Stal) kontra najsolidniejsza obrona (Resovia).

Przed 79. Derbami Rzeszowa najwięcej pracy mają lekarze i masażyści. Niepewny jest występ trzech stalowców i aż pięciu resoviaków. Ostatni w tym roku mecz, przeniesiony z piątej kolejki, rozegrany zostanie w arcytrudnych warunkach. Na nasiąkniętym wodą boisku i – jeśli sprawdzą się prognozy – przy padającym deszczu ze śniegiem.

Adrenalina nie pozwoli piłkarzom zatrzymać się ani na moment, ale przed derbami dobrze jest naładować baterie. Mówił o tym po ostatnim spotkaniu z Orlętami Radzyń Podlaski Piotr Prędota, napastnik Stali. – Po godzinie gry, gdy wynik był pewny, odpuściłem sobie bieganie. Oszczędzałem siły na derby, bo choć czuję się dobrze, to jednak spotkanie będzie energetyczne, a boisko jest w coraz gorszym stanie.

Złamany palec kapitana
Piotr Prędota to najlepszy strzelec biało-niebieskich. Uzbierał już 11 bramek, cała drużyna – 43. Pod tym względem stalowcy nie mają sobie równych. – Szczerze? Mam gdzieś, ile goli strzeliłem jesienią. Grunt, żeby być górą w derbach i mocnym akcentem zakończyć tę część sezonu. Mecz nie ma faworyta, każdy posiada swoje atuty. Mam tylko nadzieję, że kibice pomogą dopingiem, bo z Orlętami różnie z tym wsparciem było – dodał „Pietka”. To on zapewnił Stali zwycięstwo w ostatnich, kwietniowych, derbach.

Tamten pojedynek zakończył się wynikiem 2-1. Honorową bramkę dla Resovii zdobył w ostatniej minucie Piotr Szkolnik, którego w sobotę na boisku zabraknie. Chyba że zdarzy się cud. – Piotrek leczy złamany palec lewej stopy. To lewonożny zawodnik, więc nie trzeba dodawać, iż uraz bardzo mu doskwiera – tłumaczy Stanisław Mandela, kierownik Resovii. To nie jedyny problem „pasiaków”. Mirosław Baran dopiero w środę wznowił treningi, Konrad Domoń nie ćwiczy w ogóle, rehabilitując obolałe kolano, Przemysław Pyrdek walczy z grypą, a Damian Rusiecki po meczu z Karpatami Krosno… ulotnił się jak kamfora. To drugie w tej rundzie tajemnicze zniknięcie napastnika, który zgłosił chorobę jeszcze przed ostatnim, niedzielnym, spotkaniem z Tomasovią.

Resoviacy w 18 meczach stracili ledwie 11 bramek, ale w derbach ich linia obrony będzie jednym wielkim eksperymentem.

Niepokonani u siebie
Pomocy medyków (oraz łutu szczęścia) potrzebują również piłkarze Stali. O ile Łukasz Szczoczarz i Arkadiusz Baran są na najlepszej drodze do wyleczenia urazów mięśniowych, o tyle Konrad Hus ma powody, by się martwić. – Wciąż odczuwam ból. W piątek wyjdę na trening i się okaże, na czym stoję – tłumaczy obrońca biało-niebieskich.

Dla trenera Resovii Dariusza Jęczkowskiego będą to pierwsze derby. Opiekunowi Stali Marcinowi Wołowcowi specyfika pojedynku obca nie jest. – Wiemy o sobie prawie wszystko, znamy się nie tylko z boiska. Trzeba więc znaleźć ten jeden, jedyny słabszy punkt i bezlitośnie go wykorzystać – mówił na oficjalnej stronie klubu. – Premie za wygranie derbów? Nie rozmawialiśmy na ten temat z szefami sekcji. Ale dodatkowy zastrzyk finansowy byłby mile widziany.

Derby to mecz na szczycie. Obie drużyny mają szansę nawet na przezimowanie w fotelu lidera (w ten weekend zaległości odrobi również Motor Lublin). W korzystniejszym położeniu znajdują się gospodarze. Stal ma 37 punktów, Resovia – 35. Warto pamiętać też o tym, że biało-niebiescy są jedyną niepokonaną drużyną u siebie z imponującym bilansem 7 zwycięstw i 2 remisów.

Tomasz Szeliga

2 Responses to "W sobotę derby Rzeszowa, a w drużynach szpital"

Leave a Reply

Your email address will not be published.