W sobotę protest nauczycieli

Podkarpaccy nauczyciele już wcześniej protestowali m. in. przed Urzędem Wojewódzkim w Rzeszowie.
W sobotę do Warszawy niestety nie pojadą. Wszystko przez decyzję warszawskiego sanepidu. Zdaniem Stanisława Kłaka, szefa okręgu podkarpackiego ZNP,
to decyzja polityczna. Fot. Wit Hadło

Nauczyciele domagają się m.in. wzrostu wynagrodzeń od 1 stycznia 2022 r. Związkowcy w ich imieniu sprzeciwiają się planom Przemysława Czarnka, ministra edukacji i nauki, które to plany nie zawierają żadnych działań na rzecz poprawy warunków pracy nauczyciela. Dlatego na sobotę, 9 bm., zaplanowano pikietę przed Ministerstwem Edukacji i Nauki. Z naszego regionu do Warszawy miały wyjechać cztery autokary z nauczycielami, ale nie wyjedzie ani jeden. Powodem jest decyzja warszawskiego sanepidu, który ograniczył liczbę protestujących. Z tego powodu z oddalonych od stolicy województw na protest nie przyjedzie ani jeden nauczyciel.

W środę o godz. 11 w okręgu podkarpackim Związku Nauczycielstwa Polskiego poinformowano, że z Podkarpacia nie wyjedzie ani jeden nauczyciel na pikietę do stolicy. Zdecydowano o tym po konsultacjach z oddziałami terenowymi ZNP w naszym regionie. Powodem jest stanowisko stołecznego sanepidu, który przyjął, że przed siedzibą Ministerstwa Edukacji i Nauki przy alei Jana Szucha w Warszawie może manifestować maksymalnie 1600 osób. Jednak prezes Zarządu Głównego ZNP otrzymał informacje z terenu, że do stolicy może przyjechać ponad 1900 osób. Dlatego postanowiono, że pikiety będą podzielone na pięć lub sześć grup protestujących i na całej alei Szucha będzie mogło stać od 800 do 900 osób. A więc w pikiecie udział ma wziąć znacznie mniej osób niż planowano.

Miały wyjechać 4 autokary, nie wyjedzie żaden

– Na pikietę przed Ministerstwo Edukacji i Nauki w Warszawie z Podkarpacia miały wyjechać cztery, a może nawet pięć autokarów – mówi Stanisław Kłak, prezes okręgu podkarpackiego ZNP. – W każdym z nich po 50 nauczycieli. To w sumie 200 albo 250 osób. Tylu było chętnych. Niestety, na pikietę z naszego regionu nie wyjedzie ani jeden autokar z nauczycielami. Decyzja o wycofaniu wyjazdu autokarów zapadła po tym, gdy Zarząd Główny Związku Nauczycielstwa Polskiego postanowił, że na pikietę mogą przyjechać tylko nauczyciele z najbliższej okolicy Warszawy, a nie z odległych województw. Związkowcy twierdzą, że rozwiązania zawarte w propozycji resortu to skrajny przejaw lekceważenia nauczycieli i dający poważny argument do podjęcia działań protestacyjnych. W stanowisku Prezydium Zarządu Głównego ZNP czytamy, że: „deklarowana przez ministra Przemysława Czarnka podwyżka płac kosztem zwiększenia pensum i odebrania niektórych dodatków oznacza, że nauczyciele sami sfinansują wzrost wynagrodzeń”. Sławomir Broniarz, prezes ZG ZNP, stwierdził, że środowisko oświatowe ma dość arogancji i braku szacunku dla zawodu nauczyciela ze strony decydentów oświatowych oraz niezrozumienia potrzeb 600-tysięcznej grupy zawodowej nauczycieli.

To nie jest budowanie prestiżu nauczyciela

– Pani ministrze, tak nie buduje się prestiżu zawodu nauczyciela – stwierdził prezes Zarządu Głównego ZNP. – Domagamy się powiązania systemu wynagrodzeń nauczycieli z przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce narodowej. W związku z projektowanymi zmianami w Karcie nauczyciela domagamy się zmiany kierownictwa resortu w kwestii proponowanych rozwiązań dotyczących nowego systemu wynagradzania nauczycieli. Z kolei jak dodał prezes Stanisław Kłak, jeszcze w poniedziałek o godzinie 10 do Zarządu Głównego ZNP stołeczny ratusz przekazał informację o zgodzie na zorganizowanie pikiety w Warszawie. Jednak godzinę później warszawski sanepid zdecydował, że manifestacja będzie możliwa, ale tylko przy zachowaniu limitu liczby osób protestujących. Wyznaczono go na 1600 osób. Tak więc z każdego z 16 województw mogłoby przyjechać tylko po dwa autokary i łącznie po 100 osób, czyli 1600 osób z całego kraju. Jednak z wielu regionów chętnych było więcej. Tylko z Podkarpacia co najmniej cztery autobusy i minimum 200 osób.

ZNP: – Narzucony limit to decyzja polityczna

Zdaniem Stanisława Kłaka, to decyzja polityczna. – Zapadła po tym – dodał szef ZNP z Rzeszowa – gdy ostatnio na kilku uczelniach minister Przemysław Czarnek został wygwizdany. – Widocznie minister przestraszył się większego protestu i stąd ta decyzja sanepidu – stwierdził szef okręgu podkarpackiego ZNP. – Gdyby organizatorzy pikiety nie dostosowali się do tej decyzji, to musieliby zapłacić karę w wysokości 30 tys. zł. Dlatego będzie mniej protestujących. Jakoś w Warszawie inne manifestacje mogły się odbywać, gdy protestujących było nawet więcej niż dwa tysiące. Wg związkowców, nauczyciele powinni zarabiać średnio o 1500 zł brutto więcej. A ile proponuje minister edukacji? Obecnie nauczyciel dyplomowany zarabia 4943 zł brutto, a po podwyżce dostanie o 187 zł więcej. Ta podwyżka będzie o wiele niższa niż chce środowisko oświatowe. Na dodatek nauczyciele stracą na świadczeniach socjalnych (urlopowych) w kwocie ok. 2 tys. zł rocznie.
Protestujący nauczyciele są zdeterminowani i nie wycofują się z pikiety. Sobotnie manifestacje rozpoczną się o godz. 11.30 i potrwają do 13. Jej miejscem będzie aleja Szucha, w pobliżu siedziby Ministerstwa Edukacji i Nauki.

Mariusz Andres

11 Responses to "W sobotę protest nauczycieli"

Leave a Reply

Your email address will not be published.