
PRZEMYŚL. Wszystko w rękach radnych Regii Civitas.
W środę, 14 maja, o godz. 17 rozpocznie się sesja nadzwyczajna w sprawie odwołania Jana Bartmińskiego (64 l.) z funkcji przewodniczącego przemyskiej Rady Miejskiej. Udział w sesji zapowiedział poseł „Solidarnej Polski”, Mieczysław Golba (48 l. ), którego wypowiedź Bartmiński wygwizdał podczas trzeciomajowych uroczystości. Wiemy już, jak zagłosuje opozycja oraz klub PO, który delegował odwoływanego przewodniczącego. Koalicyjny klub Regia Civitas nie zdradził, jakie będzie jego stanowisko, trzymając w niepewności klub PO.
Mieczysław Golba (48 l.) ma zamiar jeszcze raz wezwać Jana Bartmińskiego (64 l.), by sam zrezygnował z funkcji. Nie wiadomo czy będzie mu to dane, bo w trybie nadzwyczajnym prowadzący sesję wcale nie musi udzielić głosu parlamentarzyście. Tak czy owak Jan Bartmiński nie przewiduje składania rezygnacji. Zda się zatem na decyzję radnych. – Jestem spakowany – powiedział nam we wtorek. Czy to ma znaczyć, ze spodziewa się odwołania? – Ten kogo wybrano, zawsze może liczyć się z odwołaniem – stwierdził przewodniczący.
Za jest 11 „pewniaków”
Policzmy, czy tym razem musi się przewodniczący z odwołaniem liczyć. Do odwołania go konieczne jest, by liczba głosów za wnioskiem była większa od liczby przeciwnych i wstrzymujących się. Opozycja (kluby PiS i SLD) deklaruje, że wszyscy radni z jej klubów zagłosują za odwołaniem Bartmińskiego. Z głosem niezależnego radnego Wiesława Morawskiego jest zatem 10 głosów za. Głosowanie za odwołaniem zadeklarował także radny klubu Regia Civitas i jednocześnie członek „Solidarnej Polski”, Jerzy Golec (58 l.). Ta deklaracja oznacza 11 głosów za odwołaniem przewodniczącego.
Klub PO, który delegował Bartmińskiego, zagłosuje najpewniej przeciw jego odwołaniu, tak poinformował szef klubu, Jerzy Krużel. Oznacza to 7 głosów przeciw, bo Jan Bartmiński zapowiedział udział w głosowaniu i choć czasem trudno przewidzieć jego decyzje, jest mało prawdopodobne, że zagłosuje za odwołaniem samego siebie, choć Jan Bartmiński potrafi zaskakiwać.
Regia trzyma koalicjanta w niepewności
Teraz wszystko jest w rękach pozostałych radnych z Regii Civitas, którzy mieli mieć już wczoraj (13 maja) wypracowane stanowisko na ten temat, ale jednak nie mieli. – Mamy się spotkać dziś wieczorem – powiedział nam wczoraj (13 maja) szef klubu Regii, Robert Bal (37 l.) dodając, że raczej nie przewiduje, by w tej sprawie podczas głosowania miała być w jego klubie zachowana dyscyplina.
Bez radnego Golca, którego decyzję, jak podkreślił szef klubu Regii rozumie, pozostaje 5 głosów i to od nich zależeć będzie wynik głosowania. A sytuacja jest mocno niezręczna, bo głosowanie za odwołaniem Bartmińskiego oznaczałoby wprost zerwanie umowy koalicyjnej, a koalicja PO – Regia już wisi na włosku.
Co może zrobić klub Regii? Otóż radni mogą wyłączyć się z głosowania, a to oznaczałoby odwołanie przewodniczącego. Mogą się także wstrzymać od głosu, co z kolei oznaczałoby, że Bartmiński odwołany nie zostanie. W praktyce wystarczy, by nie zagłosowało dwóch radnych z Regii (którzy mogą być nieobecni na przykład) i do odwołania dojdzie. Opozycja i radny niezależny są pełni optymizmu i uważają, że tym razem uda się odwołać J. Bartmińskiego. Tak naprawdę jednak wynik jest nieprzewidywalny, bo zależy od tego, ilu radnych z Regii przyjdzie na sesję oraz czy i jak zagłosują.
Monika Kamińska


