W Stalowej Woli dostaną karty magnetyczne do… śmietników

- Elegancka, chromowana klapa hiszpańskiego pojemnika otwiera się po zbliżeniu karty magnetycznej. - A gdy przyjeżdża śmieciarka, po naciśnięciu jednego guzika w pilocie, kontenery wyjeżdżają na powierzchnię - wyjaśnia Witold Tutak. Fot. Jerzy Mielniczuk
– Elegancka, chromowana klapa hiszpańskiego pojemnika otwiera się po zbliżeniu karty magnetycznej. – A gdy przyjeżdża śmieciarka, po naciśnięciu jednego guzika w pilocie, kontenery wyjeżdżają na powierzchnię – wyjaśnia Witold Tutak. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Jak mieszkańcy się zmobilizują, to za dwa miesiące oszczędzą na rachunkach za odpady.

Mieszkańcy Stalowej Woli będą od nowa wypełniać tzw. deklaracje śmieciowe. Powodem jest obniżka opłat, a to powinno zmobilizować ludzi. Część z płacących za odpady dostanie karty magnetyczne do… śmietników. W ciągu kilku miesięcy, jakie upłynęły radnym na opracowaniu cenników na śmieci, na części osiedli powstały śmietniki podziemne. We wtorek wyjechały z podziemi, żeby zobaczyli je dziennikarze.

Zamieszanie ze śmieciami trwa w Stalowej Woli od miesięcy i jest niezwykle kosztowne dla mieszkańców. Ci płacą najwyższe w województwie stawki i nie mają szans na zwrot nadpłat. Teraz jest to prawie 13 zł od osoby za odpady posegregowane i niespełna 15,5 zł za śmieci zmieszane. Miejski Zakład Komunalny wystawia magistratowi znacznie niższe rachunki, ale cennik opłat ustala samorząd miejski, a radni nie mogli przyjąć nowego cennika.

Mobilizacja przed nowymi deklaracjami
Radnych trudno posądzić o złośliwość, bo raz już ceny odpadów obniżyli. Opłaty spadły odpowiednio do poziomu 7 i 10 zł. Uchwałę z cennikiem unieważniła jednak Regionalna Izba Obrachunkowa i do operacji trzeba było przystąpić raz jeszcze. Znów stanęło na 7 oraz 10 zł, ale tym razem uchwała została napisana i przegłosowana tak, że RIO nie będzie miała do czego się przyczepić. Czy tak będzie, stalowowolanie przekonają się w ciągu miesiąca, bo tyle Izba Obrachunkowa ma na reakcję. W styczniu powinni płacić niższe stawki za odpady. Żeby jednak do tego doszło, wszyscy muszą wypełnić nowe deklaracje śmieciowe. Jednym słowem, znów w magistracie będą ustawiać się kolejki. Akcja z deklaracjami powinna się rozpocząć w połowie grudnia.

– To duża operacja i musimy się do niej odpowiednio przygotować – mówi Witold Tutak, kierownik nowego miejskiego referatu gospodarki odpadami. – Będziemy musieli przyjąć około 8. tysięcy deklaracji. Ich wypełnienie nie nastręcza żadnych kłopotów. Wystarczy dobra wola.

Antoni Kłosowski, szef samorządu miejskiego zaapelował nawet do mieszkańców, by odpowiedzialnie podeszli do nowego wyzwania, bo od tego będzie zależało, jak szybko zaczną mniej płacić za odpady. Te w najstarszej części miasta, która przechodzi rewitalizację, składowane są do podziemnych kontenerów. Hiszpańska firma, która je montowała, chwali się, że to jedyny taki system w Polsce. Faktem jest, że wygląda to ładnie, nie szpeci otoczenia i co istotne, nie roztacza charakterystycznej woni. I nikt z boku śmieci już nie podrzuci, bo pojemniki na odpady suche i mokre otwierają się po dotknięciu karty magnetycznej, która dotrze wyłącznie do uprawnionych mieszkańców. Tajemnicą zostaje tylko to, ile taka nowoczesność kosztowała.

Jerzy Mielniczuk

3 Responses to "W Stalowej Woli dostaną karty magnetyczne do… śmietników"

Leave a Reply

Your email address will not be published.