
PIŁKA RĘCZNA. EURO 2016. Niezapomniane mistrzostwa od A do Z.
Przez 2 tygodnie uczestniczyliśmy w wydarzeniu, które okazało się organizacyjnym majstersztykiem. Na boisku Polakom już tak dobrze nie poszło, ale sensacyjnych rozstrzygnięć nie brakowało. Oto podsumowanie EURO 2016 na poważnie i z przymrużeniem oka.
A jak atmosfera
Pozytywne wibracje na trybunach nasilały się z każdym kolejnym dniem, jednak bez wątpienia najgoręcej było podczas meczu Polaków z Francuzami. Te mistrzostwa były zresztą rekordowe pod względem frekwencji – we wszystkich halach (Kraków, Wrocław, Gdańsk, Katowice) mecze obejrzało ponad 400 tys. widzów, w samej Tauron Arenie blisko 213 tys. osób. Turniej w 7-punktowej skali ocen za organizację dostał aż 6,5. Polskę odwiedziło ponad 40 tys. kibiców z zagranicy. Najwięcej z Niemiec, Danii, Norwegii i Chorwacji.
B jak bilety
Rozchodziły się jak ciepłe bułeczki, a na mecze finałowe ostały się te najdroższe, po blisko 500 zł. Jednak gdy okazało się, że Polacy nie zagrają o medale, setki “kibiców” zaczęły się pozbywać kupionych wcześniej wejściówek. Pod krakowską halą można je było kupić ponoć już za 100 zł.
C jak cudotwórca
Islandzki selekcjoner reprezentacji Niemiec – Dagur Sigurdsson. Naszym zakochanym w handballu sąsiadom przywrócił radość i nadzieję. Choć wobec olbrzymich problemów kadrowych przed turniejem, celem był jedynie awans do II rundy, Sigurdsson przeszedł wszelkie oczekiwania. Kiedy przed kluczowym spotkaniem z Danią wypadło dwóch kolejnych arcyważnych graczy, nie bał się ryzyka i “wyciągnął z zamrażarki” Kaia Hafnera, a innego rozgrywającego przemianował na skrzydłowego. “Źli chłopcy” (przydomek reprezentacji podczas EURO 2016) pod jego wodzą przegrali tylko raz – na inaugurację z Hiszpanią, by w fenomenalnym stylu zrewanżować się jej w finale (24:17). Ostatnie miesiące pracy Sigurdssona nadawałyby się na niezły scenariusz hollywoodzkiej produkcji, a co najlepsze – jego przygoda z kadrą zaczęła się po porażce Niemców z…Polską w 2014 r. w eliminacjach do mistrzostw świata.
D jak Dzidziuś
Michał Jurecki z przymusu przemianowany na rozgrywającego reprezentacji był na przestrzeni całego turnieju najlepszym polskim zawodnikiem. Szkoda tylko, że gdy popularnemu “Dzidziusiowi” brakowało tchu, w zespole biało-czerwonych próżno było szukać drugiego lidera. Eksperci są zgodni: gdyby nie Jurecki, Polska mogłaby zapomnieć nawet o 7. lokacie. Zasłużenie znalazł się w “7” turnieju.
E jak Eggert
Specjalista od wykonywania karnych. Duński skrzydłowy rzucał z 7 metrów trzynaście razy i zdobył 13 goli. Stuprocentową skuteczność zanotował w tym elemencie również Bartosz Jurecki (5/5), o perfekcję otarł się natomiast Niemiec Tobias Reichmann (26/29).
F jak fast food
Na własne oczy przekonaliśmy się, że kibic (nie tylko polski) lubi dobrze zjeść i wypić. Przed meczem, w przerwie i po jego zakończeniu. W punktach gastronomicznych herbata kosztowała 2 euro, ale kto by pił herbatę! Królowały zapiekanki i piwo (w rozsądnej cenie 10 zł za kufel). Zdarzyło się nawet, że we Wrocławiu, gdzie swoje grupowe spotkania rozgrywali Niemcy, złocistego napoju zabrakło.
G jak gwizdy
Spora porcja gwizdów i buczenia “przywitała” podczas ceremonii dekorowania medalistów Beatę Szydło. Krakowska hala okazała się dla premier polskiego rządu mało gościnna, jednak dużo bardziej żenujące były późniejsze “przepychanki” poszczególnych mediów, które kłóciły się, kto wygwizdał premier Szydło – Polacy, Niemcy, a może Chorwaci czy Norwegowie.
H jak homopropaganda
Tobias Karlsson, kapitan reprezentacji Szwecji, na znak solidarności ze środowiskiem homoseksualnym zamierzał nosić tęczową opaskę, w czym wspierała go rodzima federacja. Europejski związek na propozycję nie przystał, jednak Szwedzi i tak nie dali o sobie zapomnieć. W pewnym momencie zaprotestowali przeciw występującym w przerwach meczów cheerleaderkom, twierdząc, że przyczynia się to do uprzedmiotowienia kobiet. Nasze dziewczyny nie bardzo rozumiały, co Skandynawowie mają na myśli i – ku uciesze większości – nie zrezygnowały z eksponowania pięknych ciał.
I jak Ivano Balić
Najlepszy piłkarz ręczny świata 2003 i 2006 roku jest teraz menadżerem reprezentacji Chorwacji. Z nienaganną sylwetką i charakterystycznymi długimi włosami genialny rozgrywający wyglądał, jakby dopiero zszedł z boiska. Ponoć jest pomysł, by w reprezentacji Polski kimś takim jak Balić został Grzegorz Tkaczyk.
J jak język
Polski należy do najtrudniejszych języków świata, ale nie dla kilku zagranicznych zawodników grających w naszej lidze. Po polsku ucięliśmy sobie miłą pogawędkę z Chorwatem Manuelem Strlekiem. Jego rodak Ivan Cupić i Hiszpan Julen Aguinagalde też chętnie udzielali wywiadów w naszym języku. Nie ma z tym problemów również trener Talant Dujszebajew, który po mistrzostwach rozwiązał kontrakt z reprezentacją Węgier i wystartuje w konkursie na selekcjonera biało-czerwonych. Z kolei brak znajomości polskiego to jeden z najczęstszych zarzutów stawianych Michaelowi Bieglerowi.
K jak Kolinda Grabar-Kitarović
Nieczynne windy, tłumy ochroniarzy, czerwony dywan i zablokowana strefa rozmów dziennikarzy z zawodnikami – tak witano prezydent Chorwacji, Kolindę Grabar-Kitarović, która pojawiła się w Krakowie na meczu z Polakami. Co ciekawe, po sprawdzeniu bezpieczeństwa, pani prezydent do hali weszła przejściem dla mediów, zatrzymując się razem z Andrzejem Kraśnickim, prezesem Związku Piłki Ręcznej w Polsce oraz swoją świtą w…stołówce dla dziennikarzy. Obserwowaliśmy to z bliska, bo akurat jedliśmy tam pierogi. Pierwsza kobieta-prezydent na Bałkanach wybrana w wyborach powszechnych, znana jest nie tylko z zamiłowania do sportu. Uwielbia chorwackie plaże, a w Internecie znaleźć można mnóstwo jej zdjęć w bikini.
L jak L`equipe
Najbardziej prestiżowa gazeta sportowa Europy na dwóch stronach reportażu zachwycała się polskimi mistrzostwami. Pochwały płynęły z każdego zakątka kontynentu i już wiadomo, że warto było wydać blisko 50 mln zł na organizację turnieju.
M jak matematyka
W ostatnich sekundach półfinału z Norwegią na boisku przebywało za dużo Niemców – ośmiu. Wikingowie po spotkaniu złożyli oficjalny protest, jednak europejska federacja nie zdążyła go rozpatrzyć. Następnego ranka Norwegowie w duchu fair-play wycofali swój protest. Przypomnijmy, że w tym dramatycznym spotkaniu o awansie do finału decydowała dogrywka.
O jak Oświęcim
Do muzeum obozu zagłady wybrali się Chorwaci. Wrócili zszokowani. Podobnie jak dziennikarze. Tych ostatnich zabrano też na wycieczkę do kopalni soli w Wieliczce, gdzie było już dużo przyjemniej.
P jak patałachy
Takim mianem jeden z tabloidów określił Polaków po druzgocącej klęsce z Chorwatami (23-37). Największa gazeta sportowa krzyczała z okładki “Wstyd”. Tytuły prasowe mocno podzieliły kraj, sami szczypiorniści poczuli się mocno dotknięci krytyką. Reprezentantów bronili inni wybitni sportowcy, m.in. Justyna Kowalczyk, ale trudno nie przyznać, iż zostaliśmy upokorzeni. Biało-czerwoni mogli przegrać nawet czterema bramkami i nadal awansowaliby do strefy medalowej.
S jak Sander Sagosen
Bez wątpienia jedno z największych odkryć mistrzostw i architekt sporej sensacji – czwartego miejsca Norwegii. 20-letni rozgrywający rzucił w turnieju 29 bramek i zanotował 40 asyst, zasłużenie znajdując miejsce w najlepszej “siódemce” Euro. Co ciekawe, dwa najważniejsze mecze – półfinał i o 3. miejsce – Sagosen grał ze…złamaną ręką. Na młodego zawodnika Aalborga już od dłuższego czasu chrapkę miało Vive Tauron Kielce, ale weto podniosła podobno jego dziewczyna – Stine Bredal Oftedal, również reprezentantka Norwegii. Grająca na co dzień w Issy Paris 24-latka chciałaby mieć ukochanego blisko siebie, więc wiele wskazuje na to, że Sander przeniesie się niedługo do bogatego PSG.
T jak trenerski dramat
Michael Biegler, selekcjoner reprezentacji Polski, jeszcze w trakcie mistrzostw podał się do dymisji i rozstał z kadrą. Niemiec, pod wodzą którego biało-czerwoni zdobyli brąz mundialu w Katarze całą winę za wynik wziął na swoje barki, jednak eksperci nie zostawili na nim suchej nitki. Dla Bieglera styczeń okazał się jednym z najgorszych momentów – stracił pracę w Polsce i w drużynie klubowej. Targany kłopotami finansowymi HSV Hamburg radził sobie wyśmienicie w Bundeslidze, ale pustej kiesy nie udało się zaszyć i klub ogłosił upadłość.
V jak Vive
Z kieleckiego klubu wywodzi się aż czterech medalistów Euro 2016: Tobias Reichmann (Niemcy), Julen Aguinagalde (Hiszpania), Manuel Strlek i Ivan Cupić (Chorwacja). W dziejach polskiego szczypiorniaka to rzecz bez precedensu.
W jak Wolff
Andreas Wolff – człowiek, który zatrzymał Hiszpanów. Niemiecki bramkarz dość niespodziewanie zajął w kadrze miejsce doświadczonego Silvio Heinevettera, jednak trenerski nos nie oszukał Sigurdssona. Wolff odbił w sumie 81 piłek, kończąc mistrzostwa z 36-procentową skutecznością. Zasłużenie został wybrany najlepszym bramkarzem Euro. Na 25-latku już wcześniej poznało się THW Kiel, w którym będzie występował od następnego sezonu. Po powrocie do kraju Wolff wpadł na trening Bayernu Monachium, gdzie porozmawiał z Manuelem Neuerem. Niemcy byli zachwyceni.
Z jak zegarek
Jedna z nagród dla najlepszego zawodnika każdego spotkania ufundowana przez firmę Adidas. Michał Jurecki i Sławomir Szmal zgarnęli po dwa okazałe czasomierze, więc na pewno kara za spóźnienie na trening im nie grozi.
Ż jak żołądek
Przez żołądek do serca – taka maksyma przyświecała chyba organizatorom, którzy niemal po królewsku żywili przedstawicieli mediów. Turniej w Polsce stwarzał okazję do zaprezentowania walorów rodzimej kuchni, więc dziennikarze z zagranicy cmokali z zachwytu, posilając się bigosem (dla niektórych był to big-boss), pierogami, czerwonym barszczem i golonką. – Piłkarskie Euro 2012 niech się schowa! – komentowali ci, którzy obsługiwali turniej w Polsce i na Ukrainie.
Tomasz Czarnota, Tomasz Szeliga



