Raport pokontrolny Najwyższej Izby Kontroli odkrył wiele problemów, z jakimi boryka się polska szkoła. Może i część błędów faktycznie wynika z zaniechań dyrektorów, jak czytamy w opracowaniu, ale zdecydowanej większości by nie było, gdyby na oświatę wyłożyć więcej pieniędzy.
Jeden z ważniejszych problemów to ciężkie tornistry, które doprowadzają dzieci do problemów z kręgosłupem. Badanie ciężaru szkolnych tornistrów wykazało, że połowa z nich przekraczała zalecany ciężar 10 proc. masy ciała. W przypadku szczupłego 8-latka to więcej niż 2,5 kg. Niestety, spora część dzieci nosi jeszcze cięższe plecaki. Skrajny przypadek obciążenia wynosił ponad 43 proc. masy ciała ucznia. Gdyby kobiety nosiły torebki ważące ponad 25 kg to by im chyba ramiona pourywało, a mężczyzn z teczkami ważącymi ponad 35 kg też sobie nie wyobrażam. Dlaczego wobec tego robi się to dzieciom? Wśród wniosków pokontrolnych NIK jest poprawa organizacji pracy uczniów, dostosowanie warunków pobytu uczniów w szkole do obowiązujących wymogów, zapewnienie co najmniej 10-minutowych przerw międzylekcyjnych i zapewnienie uczniom powierzchni nie mniejszej niż 2 mkw. w salach lekcyjnych.
Jest co robić i na co wydawać pieniądze. Może zamiast reformy oświaty, likwidacji gimnazjów i wprowadzania chaosu w szkołach warto byłoby wydać te środki na to, co uczniom w szkołach jest potrzebne: szafki do trzymania książek, większe sale lekcyjne, nowe budynki lub remonty już istniejących, meble dostosowane do potrzeb uczniów. Nie trzeba wielkiej reformy oświaty, żeby szkoły funkcjonowały dobrze. Wystarczy mądrze wydać pieniądze.
Redaktor Blanka Szlachcińska



3 Responses to "W szkołach jest jeszcze wiele do zrobienia"