
RZESZÓW. Około 10 proc. z wszystkich uczniów klas I – III wróciło.
Niewielkie grupy, 4 mkw. na osobę i brak sprzętu, którego nie można zdezynfekować – tak od poniedziałku wyglądają szkoły podstawowe. Właśnie ruszyły zajęcia opiekuńczo-wychowawcze dla klas I – III. W Rzeszowie rodzice ponad tysiąca dzieci deklarowali chęć posłania na nie swoich pociech. Pierwszego dnia po długiej przerwie w szkołach pojawiło się jednak 563 dzieci.
Zgodnie z wytycznymi Głównego Inspektora Sanitarnego, w klasie może przebywać maksymalnie 12 uczniów. W uzasadnionych przypadkach za zgodą organu prowadzącego można zwiększyć tę liczbę maksymalnie o dwoje. Jedna grupa ma przebywać w wyznaczonej i w miarę możliwości stałej sali, którą należy regularnie wietrzyć. Z klas usunięto przedmioty oraz sprzęty, których nie można umyć lub dezynfekować.
Szkoły musiały także zapewnić minimalną przestrzeń do zajęć dla dzieci, a ta nie może być mniejsza niż 4 mkw. na osobę. Z kolei odległości między stanowiskami dla uczniów powinny wynosić minimum 1,5 m.
Na zajęcia mogą uczęszczać wyłącznie zdrowi uczniowie, niewykazujący objawów chorobowych sugerujących chorobę zakaźną. Co więcej, nie mogą przebywać z osobą na kwarantannie lub izolacji.
Zdalne nauczanie w szkole
W stolicy Podkarpacia jest 35 szkół podstawowych, gdzie w klasach I – III uczy się 5681 dzieci. Z przeprowadzonych ankiet wynikało, że rodzice 1006 z nich, a więc 17,7 proc. deklarowali chęć posłania swoich pociech do szkół.
Jak poinformowała nas Agnieszka Siwak-Krzywonos z biura prasowego UM w Rzeszowie, wczoraj w rzeszowskich podstawówkach pojawiła się niemal połowa z tej liczby, a dokładnie 563 uczniów.
Jak to wygląda w praktyce? – W naszej placówce organizacja przebiega bardzo sprawnie. Rodzice przychodzą z wypełnionymi deklaracjami. Zostawiają dzieci przed wejściem do szkoły, gdzie mierzona im jest temperatura. Uczniowie są rozmieszczeni w grupach – mówi Renata Drozdowska, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 21 w Rzeszowie. – Mamy 2 grupy klas pierwszych, 2 klas drugich oraz jedną grupę klas trzecich. Łącznie 5. Dziś do szkoły przyszło 19 dzieci, natomiast deklarowanych było 35. To trochę mniej, przy czym rodzice uprzedzili, że ich dzieci będą przychodzić od 1 czerwca – tłumaczy.
– Z sal zostały wyniesione ławki i zostało ich tylko tyle, ilu jest uczniów. Dystans pomiędzy dziećmi i nauczycielem jest duży. Nie wiemy, jak to będzie na dłuższą metę, ale na tę chwilę dzieci są bardzo zdyscyplinowane – zapewnia dyrektorka SP nr 21 w Rzeszowie. – One nie mają maseczek, ale nauczyciele mają przyłbice ochronne – dodaje.
Szkole udaje się połączyć łączyć zajęcia opiekuńczo-wychowawcze z dydaktycznymi. W placówce są tylko panie ze świetlicy. – Dzieci łączą się zdalnie za pomocą naszych urządzeń multimedialnych z nauczycielką, która prowadziła lekcje dla wszystkich dzieci, w tym tych, które są u nas. Słyszałam, ze śpiewały, uczestniczyły w zajęciach – opowiada Renata Drozdowska.
Część nauczycieli prowadzi lekcje z domu – tak, aby dzieci będące w szkole mogły w nich uczestniczyć. Szkoła zapewnia uczniom potrzebny sprzęt – tablice multimedialne czy rzutniki.
Od wczoraj w szkołach podstawowych trwają również konsultacje dla ostatnich klas. Ósmoklasiści także przed wejściem mają mierzoną temperaturę i są wprowadzani do klasy przez nauczycieli, a kontakt pomiędzy uczniami został ograniczony. Najmłodsi uczą się na parterze oraz drugim piętrze, konsultacje natomiast zorganizowano na pierwszym piętrze.
Wioletta Kruk



One Response to "W szkołach ruszyły zajęcia dla najmłodszych"