TARNOBRZEG, SANDOMIERZ. Jeśli wały wytrzymają napór wody przez najbliższe kilkadziesiąt godzin i nie będzie przecieków, miasta powinny obronić się przed powodzią.
Fala kulminacyjna przeszła w niedzielę przez dwa miasta, które dokładnie cztery lata temu zniknęły pod wielką wodą w wyniku przerwania wału w sandomierskim Koćmierzowie. W niedzielę znów najgroźniej było na odcinku wału, przez który przechodzi granica województwa świętokrzyskiego i podkarpackiego.
Sandomierski bulwar zniknął pod wodą, ucierpiała infrastruktura Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, a mieszkańcy prawobrzeżnej części miasta spędzili dwie ostatnie nocy nasłuchując komunikatów o stanie Wisły, która w niedzielę przekroczyła stan alarmowy o 60 centymetrów, osiągając poziom 673 cm. Tylko w ciągu 24 godzin z soboty na niedzielę na sandomierskim odcinku Wisły rzeka podniosła stan o 183 cm. Było naprawdę groźnie, ale w porównaniu z tym, co działo się tu w 2010 roku, sytuacja nie była aż tak groźna.
Największe siły strażaków, wojska i policji zostały skierowane do Sandomierza w sobotę. W niedzielę do południa wał w Koćmierzowie został podwyższony o około 40 cm, a wodzie do korony wału brakowało ponad dwóch metrów. Przed południem stan wałów obserwowano ze śmigłowców, które przeleciały nad Tarnobrzegiem i Sandomierzem. Pojedynczy lot wystarczył jednak, by ocenić, że sytuacja jest pod kontrolą.
[print_gllr id=116316]



5 Responses to "W Tarnobrzegu i Sandomierzu wody coraz więcej (ZDJĘCIA)"