
Parlament europejski opowiedział się za zniesieniem zmiany czasu.
W nocy z 30 na 31 marca przesuniemy wskazówki zegara z godziny 2 na 3, co oznacza, że będziemy spali o godzinę krócej. To jedna z ostatnich zmian czasu z zimowego na letni. Wszystko za sprawą wtorkowej decyzji Parlamentu Europejskiego.
Zmiana czasu ma miejsce o tej samej porze w całej Europie. Dyrektywa Unii Europejskiej narzuca wszystkim krajom w strukturach taki obowiązek. Może się jednak okazać, że zmieniać czasu nie będziemy już w 2021 roku. We wrześniu Komisja Europejska przedstawiła projekt przepisów w sprawie zniesienia sezonowych zmian czasu w Europie. W przeprowadzonych wcześniej konsultacjach publicznych, w których zebrano 4,6 mln odpowiedzi, 84 proc. respondentów opowiedziało się za zniesieniem zmian.
We wtorek Parlament Europejski w Strasburgu opowiedział się za regulacjami, które mają znieść w państwach Unii Europejskiej zmianę czasu. Teraz projektowi przyjrzy się Rada Europejska. W dyrektywie istnieje zapis mówiący, że kraje Unii Europejskiej do kwietnia 2020 r. musiałyby podjąć decyzję o tym, który czas będzie u nich obowiązywał na stałe. Wtedy – w marcu lub październiku 2021 – miałaby miejsce ostatnia zmiana czasu w historii.
O przestawianiu zegarków w Polsce mówił w poniedziałek wiceminister przedsiębiorczości i technologii – Marcin Ociepa. – Badania, które zleciło Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii potwierdzają, że Polacy chcą zniesienia zmian czasu. Większość z nich, blisko 80 procent, preferuje pozostanie przy czasie letnim – stwierdził. Jak podkreślił, „zmiany czasu w pojedynkę przeprowadzić się nie da”, dlatego należy osiągnąć pewien konsensus w UE.
Ustalenia dotyczące czasu letniego zostały wprowadzone przez państwa europejskie w ubiegłym wieku. Ich celem było oszczędzanie energii, w szczególności w czasie wojny i podczas kryzysu naftowego w latach 70. ubiegłego wieku. Od 1980 roku stopniowo przyjmowano przepisy znoszące rozbieżne harmonogramy krajowych zmian czasu.
wk


