
III LIGA. Resoviacy na Arenie Lublin; w Rzeszowie małe derby.
– Moja drużyna nie powinna mieć kompleksów. Jesteśmy w stanie walczyć jak równy z równym z faworytami tej ligi – podkreślał po sensacyjnym, ale zasłużonym zwycięstwie nad Resovią,Marek Rybkiewicz, trener Wólczanki. W sobotę do Wólki Pełkińskiej zawita lider – Motor Lublin.
Drużyna Dominika Nowaka imponuje skutecznością, ale tylko na własnym boisku. Poza domem głównemu kandydatowi do mistrzostwa już tak dobrze nie idzie. Motor wygrał w Jarosławiu, lecz z Tomaszowa Lubelskiego i Sieniawy wyjeżdżał bez punktów. – Przeciwnik jest do pokonania. Musimy tylko zagrać tak konsekwentnie jak z Resovią – nie ma wątpliwości Rybkiewicz. Najbliższe tygodnie odpowiedzą na pytanie, czy Wólczanka rzeczywiście wkroczyła na wyższy poziom. Po meczu z Motorem Krzysztof Pietluch i spółka udadzą się do Krosna, a potem podejmą groźną w tej rundzie Tomasovię. – Wygrana na Resovii doda nam pewności siebie, ale cele się nie zmieniają: nadal walczymy o utrzymanie – zakomunikował Kamil Hul, który w środę skruszył twierdzę przy Wyspiańskiego.
„Pasiaki” przegrały tam pierwszy ligowy mecz od maja 2014 roku. Jak najszybciej muszą się jednak pozbierać, bo w sobotę czeka ich równie trudne zadanie: pojedynek na Arenie Lublin z rewelacją sezonu – Lublinianką. Zespół, który utrzymał się przy zielonym stoliku dzięki przychylnej decyzji prowadzącego rozgrywki Lubelskiego ZPN, jako jedyny nie przegrał spotkania! – Dla mnie dobra postawa Lublinianki to żadne zaskoczenie. Przed sezonem sprowadzili zawodników z Motoru, Wisły Puławy czy Górnika Łęczna – przypomina Maciej Huzarski. Trener Resovii był straszliwie rozczarowany stylem gry swojej drużyny. – Znów przespaliśmy pierwszą połowę. To nie do przyjęcia – grzmiał. – Czasem warto wybierać proste środki, a nie kombinować. W Lublinie musimy zagryźć zęby i zapierniczać! – wtórował mu kapitan rzeszowian Piotr Szkolnik, który pierwszy raz w karierze wystąpi na nowoczesnym 15-tysięczniku. – W kwietniu pauzowałem za żółte kartki. Doskonale pamiętam jednak, że to nie był nasz szczęśliwy dzień – przypomina porażkę po golu straconym w ostatniej minucie.
W Rzeszowie dojdzie do małych derbów Stali z Izolatorem. – Dopadła nas zadyszka, ale mam nadzieję, że w sobotę wrócimy na zwycięską ścieżkę. Po udanym początku już wiemy, iż nikt się przed nami nie położy – podkreśla Marcin Wołowiec, szkoleniowiec biało-niebieskich, którzy remisem z Tomasovią do trzech przedłużyli serię meczów bez zwycięstwa. Ale to małe piwo przy kłopotach drużyny z Boguchwały. Podopieczni Przemysława Matuły (kiedyś pracował w Stali) przegrali sześć kolejnych spotkań i do bezpiecznego miejsca w tabeli tracą już 8 punktów.
Tomasz Szeliga



3 Responses to "W Wólce nie boją się lidera"