
III LIGA. Porażki faworytów, trenerskie roszady i rosnące długi.
Za nami półmetek rundy jesiennej. Na razie nad kreską znajdują się cztery drużyny z Podkarpacia i trzy z Lubelszczyzny, ale w podziale tortu chciałoby ich uczestniczyć znacznie więcej (reforma!). Oto co się przez te ostatnie półtora miesiąca wydarzyło i co może nas spotkać w trakcie następnych 9 tegorocznych kolejek.
C jak czarna seria
– Tyle lat gram w piłkę, ale czegoś takiego nie przeżyłem – kręcił głową kapitan Izolatora Krzysztof Szymański po ósmej z rzędu porażce. Biało-zieloni zaczęli od dwóch zwycięstw, ale potem nastąpił ostry zjazd w dół. Jeden powie, że to brak umiejętności, inny bąknie coś o fatalizmie. Bo jak wytłumaczyć, że „Izolacja” prowadziła z Karpatami i przegrała 3-4, a kilka tygodni później powtórzyła ten wynik w starciu z Sokołem Sieniawa? Trener Przemysław Matuła zachowa stanowisko pod warunkiem, że jego ekipa zwycięży w sobotę w Zamościu. To powinna być formalność, bo Hetman przegrał wszystkie 10 spotkań!
D jak długi
Niewiele jest klubów takich jak Karpaty, które mogą pozwolić sobie na zatrudnianie trenerów i piłkarzy spoza regionu. Z długów wyszła Polonia Przemyśl, ale Stal Rzeszów już nie. Powtarza się zatem sytuacja z poprzedniego sezonu, choć już mało kto w drużynie wierzy w obiecanki prezesów. – Czasem coś tam skapnie. Akurat wystarcza na opłacenie zaległych rachunków – kpią gracze biało-niebieskich.
F jak faworyt
– U nas nikt nie wyobraża sobie innego rozstrzygnięcia, jak awans Motoru do drugiej ligi – podkreśla Rafał Szyszka z lubelskiego portalu 2kontakty.pl. Faworyt ma już 6 punktów przewagi nad zespołami z Rzeszowa, które co prawda rozegrały mecz mniej, lecz nie posiadają ani tak szerokiej kadry, ani tak mocnego zaplecza finansowego. Motor nie mknie po zwycięstwo jak burza, potknął się w Tomaszowie Lubelskim i Sieniawie. Często wygrywa jedną bramką, trafiając do siatki w końcowych minutach, ale i tak jest chyba poza konkurencją. Aż 12 zawodników zdobywało gole dla Motoru i choćby tylko to pokazuje, jakim potencjałem dysponuje trener Dominik Nowak.
N jak niespodzianki
– O co tu chodzi? – mogliby się zastanawiać niedzielni kibice, zerkając na tabelę. Na miejscu czwartym znajduje się Tomasovia, na trzecim – Lublinianka, czyli zespoły, które utrzymały się przy zielonym stoliku. Lecz to wszystko blednie przy imponującej serii Polonii Przemyśl. Drużyna Pawła Załogi nie przegrała od siedmiu kolejek i jest wiceliderem. Jak z nut grają piłkarze, którzy jeszcze kilka miesięcy temu biegali po boiskach IV ligi…
O jak odwaga
Półtora roku – przez tyle czasu Resovia nie przegrała w lidze na własnym boisku. Twierdza padła 9 września pod naporem piłkarzy Wólczanki. Po historycznym 1-0 opiekun gości Marek Rybkiewicz mówił tak: – Stać nas na walkę z najlepszymi. Jaki trener mógłby sobie pozwolić na posadzenie na ławce zawodnika pokroju Krzysztofa Pietlucha? Dziesięć dni później zespół z Wólki Pełkińskiej rozbił Karpaty w Krośnie, a Rybkiewicz poszedł jeszcze dalej: – Chcemy sprawić psikusa i wygrać tę ligę! – wypalił. Pożyjemy, zobaczymy. Faktem jest, że wzmocniona zawodnikami Wisły Sandomierz Wólczanka ma już 17 punktów i należy do czołówki.
T jak trenerzy
Karuzela się kręci, a jakże! Na pierwszy ogień poszedł Szymon Szydełko, którego w Karpatach zastąpił Czesław Owczarek, były piłkarz Warty Poznań, Amiki Wronki i Śląska Wrocław oraz opiekun Jaroty Jarocin. Popularny „Szuwar” długo bez pracy nie pozostawał. W środę debiutował w Resovii, gromiąc w Pucharze Polski 5-0 Wisłok Czarna. Poważniejszy sprawdzian przejdzie w niedzielę w Przeworsku, gdzie „pasiaki” powalczą o ligowe punkty. Szydełko zastąpił Macieja Huzarskiego, który podał się do dymisji, bo miał dość utarczek z działaczami sekcji. Mały kabaret mieliśmy w Sieniawie. Ryszardowi Federkiewiczowi podziękowano, ale po 2 miesiącach znów poproszono go o pomoc. Szefowie Sokoła stwierdzili, że zespół potrzebuje bata, a Daniel Kijak, który nastał po „Federze”, był dla piłkarzy kimś w rodzaju brata-łaty. Z posady rezygnowali też asystenci. Szymon Grabowski był lojalny wobec Huzarskiego, natomiast Grzegorz Nalepa w Stali Rzeszów miał dość czekania na pieniądze. Kto następny?
Tomasz Szeliga


