Czym się różni polityka na zachodzie Europy od tej w Polsce? Poza zdecydowanie wyższą kulturą polityczną, przejawiającą się głównie w nieudawanym szacunku do polityków innych opcji, jej głównym wyznacznikiem jest merytoryka. Innymi słowy, dyskutuje się o konkretach, a nie tak jak u nas o tym, który polityk na którego co i jak powiedział.
Zachodnie społeczeństwa, podobnie jak i tamtejsze media, nie zadowolą się tym, że polityk jest fajny albo ładny, nawet jeśli jest i fajny, i ładny. Wymagają konkretów, sprecyzowanych i realnych propozycji, a nie pustych haseł i ogólników.
Boleśnie przekonała się o tym pod koniec ubiegłego tygodnia wychwalana w Polsce była minister rozwoju regionalnego, Elżbieta Bieńkowska, która w najbliższych 5 latach ma pełnić obowiązki komisarza ds. rynku wewnętrznego, przemysłu, przedsiębiorczości oraz małych i średnich przedsiębiorstw. To dość ważna w Brukseli funkcja nazywana „maszynownią realnej gospodarki”.
Tyle że zakres obowiązków Bieńkowskiej może zostać znacznie okrojony, bo Polka fatalnie wypadła na przesłuchaniu kandydatów na komisarzy przez eurodeputowanych. W ocenie zachodnich ekspertów najgorzej ze wszystkich 20! I trudno się dziwić, bo przyszła pani komisarz nie potrafiła podać ani jednego (!) projektu, który ułatwi życie przedsiębiorcom w Unii Europejskiej. Zamiast konkretów, Bieńkowska odpowiedziała ogólnikiem: „Ja znam przedsiębiorców, widziałam ich życie, współpracowałam z nimi i ta lista na pewno nie stanie się listą, która pójdzie do archiwum i do szafy”.
Gdy zobaczyłem tę odpowiedź na własne oczy, przypomniała mi się konferencja prasowa na Uniwersytecie Rzeszowskim sprzed roku. Otóż, zapytałem wtedy minister Bieńkowską o szacunkowe kwoty, jakie trafią na Podkarpacie w latach 2014 – 2020 z Regionalnego Programu Operacyjnego oraz programu Polska Wschodnia. Jej odpowiedź brzmiała następująco: „Można powiedzieć o pewnej kwocie z RPO. To są dwa, nawet z kawałkiem, miliardy euro. Jeśli chodzi o Program Polski Wschodniej to tam jest algorytm. Nie wiem, panie marszałku, ile tam będzie…” – dokończyła, kierując błagalny wzrok na siedzącego obok marszałka Podkarpacia Władysława Ortyla. A Ortyl – były wiceminister rozwoju regionalnego w rządzie Kaczyńskiego – z odpowiedzią problemów nie miał.
Trochę się wtedy przeraziłem, że tak chwalona minister Bieńkowska nie potrafi odpowiedzieć dziennikarzom na tak istotne pytania. „Czyżby to była prawda, że uroda przewyższa jej kompetencje?” – pomyślałem. Ostatnie doniesienia z Brukseli, niestety, potwierdzają tę złośliwą tezę.
Arkadiusz Rogowski



2 Responses to "W zachodniej polityce uroda to za mało"