Wacław Kopisto na cenzurowanym

Major Wacław Kopisto przed i po wojnie. Oficer przeżył 10-letnią gehennę w sowieckich łagrach. Nie splamił się współpracą z NKWD. Fot. Pakiet Edukacyjny IPN
Major Wacław Kopisto przed i po wojnie. Oficer przeżył 10-letnią gehennę w sowieckich łagrach. Nie splamił się współpracą z NKWD. Fot. Pakiet Edukacyjny IPN

RZESZÓW. Szef ukraińskiego IPN zablokował upamiętnienie przez polskie środowiska dwóch cichociemnych.

Szef ukraińskiego IPN, Wołodymyr Wiatrowycz, zablokował upamiętnienie przez polskie środowiska dwóch cichociemnych w miejscowości Starokonstantynów w obwodzie chmielnickim. Upamiętnieni mieli być urodzeni na Kresach Wacław Kopisto i Leonard Zub-Zdanowicz. Ten pierwszy był związany także z Łańcutem i Rzeszowem.

To była lokalna inicjatywa. W 75. rocznicę pierwszego zrzutu cichociemnych do okupowanej Polski działacze stowarzyszenia polonijnego „Kresowiacy” i Związku Polaków na Ukrainie, za zgodą burmistrza Starokonstanynowa Mykoły Melnyczuka, chcieli upamiętnić to wydarzenie montażem tablicy. Uroczystość była zaplanowana na 17 lutego. Nie doszło do niej, bo, jak twierdzi prezes „Kresowiaków” i członek zarządu Związku Polaków na Ukrainie Jerzy Wójcicki, zablokował ją szef ukraińskiego IPN, Wołodymyr Wiatrowycz, wywierając wpływ na ukraińskie władze lokalne i centralne.

„Możliwy udział”
Wołodymyr Wiatrowycz uważa, że Wacław Kopisto i Leonard Zub-Zdanowicz nie zasługują na upamiętnienie, gdyż mogli być zaangażowani w akcje polskie odwetowe wobec Ukraińców na Wołyniu w 1943 roku. W liście skierowanym do burmistrza Starokonstantynowa napisał, że dane biograficzne Kopisto i Zub-Zdanowicza „świadczą o ich możliwym udziale w zabójstwach Ukraińców”. Wiatrowycz uznał, że bez rzetelnego zbadania ich działalności podczas wojny na upamiętnienie tych osób jest za wcześnie. Zagroził, że tego typu inicjatywy mogą „zaszkodzić budowaniu dobrosąsiedzkich i partnerskich relacji między Ukrainą i Polską oraz prowokować ostre konflikty społeczno-polityczne na Ukrainie oraz na szczeblu międzynarodowym”. aińskie władze lokalne i centralne.

W obronie Polaków
Według dr. Krzysztofa A. Tochmana z rzeszowskiego IPN, który osobiście znał mjr. Wacława Kopistę i który napisał pierwszą i, jak na razie jedyną, biografię majora, Wołodymyr Wiatrowycz jest w błędzie. – Wacław Kopisto nie przeprowadzał żadnych akcji odwetowych wobec ludności ukraińskiej – podkreśla historyk. – Wacław Kopisto przybył na Wołyń pod koniec kwietnia 1943 roku, gdy UPA dokonywała rzezi Polaków. Jako szef Kedywu Inspektoratu Łuckiego AK walczył z Ukraińcami w obronie ludności oraz zarządzał wykonanie likwidacji wrogów Państwa Polskiego, faszystów ukraińskich, którzy współpracowali z Niemcami – wyjaśnia  dr Tochman. – Jako szef Kedywu prowadził prace organizacyjne i szkoleniowe samoobrony ludności polskiej przed bandami UPA na terenie obwodów Łuck, Włodzimierz Wołyński i Horochów, a także w słynnym ośrodku samoobrony w Przebrażu. 11 i 27 lipca 1943 r. brał udział w walce samoobrony Antonówka, atakowanej przez Ukraińców. Natomiast Leonard Zub-Zdanowicz w ogóle nie miał styczności z Ukraińcami i nie brał udziału w walkach z nimi – wyjaśnia Krzysztof A. Tochman, autor czterotomowego „Słownika biograficznego Cichociemnych”.

Nie donosił na Ukraińców
Bardzo dramatyczne były losy W. Kopisto po aresztowaniu przez NKWD. Został skazany na karę śmierci, zamienioną później na łagry. Przeżył 10-letnią gehennę w łagrach od Kijowa po Kołymę. – We wszystkich łagrach był naciskany pod groźbą wykonania kary śmierci do współpracy z obozowym NKWD, ale odmówił w donoszeniu, jak mówił sam Kopisto, na „swoich braci Ukraińców”, przebywających z nim w łagrach. Dlatego ukraiński IPN nie powinien torpedować powstania tablicy ku czci Kopisto, a wręcz przeciwnie, Kopisto jest godzien, by Ukraińcy postawili mu pomnik – mówi Krzysztof A. Tochman.

Piotr Samolewicz

6 Responses to "Wacław Kopisto na cenzurowanym"

Leave a Reply

Your email address will not be published.