Wakacje i dywagacje

Mówią, że jeśli ktoś nie klnie i nie pije, to znaczy, że nie śledzi wydarzeń w naszym pięknym kraju. I to by się zgadzało, bowiem przez tydzień kląłem najwyżej incydentalnie, o alkoholu nie wspominając, a to potwierdza wyżej postawioną tezę, gdyż nie śledziłem wydarzeń w kraju będąc nad morzem bez telewizora. I teraz nadrabiam zaległości, co wcale NIE znaczy, że klnę i piję, bowiem tylko czytam, co się przez ten czas wydarzyło.
Dziwnym zbiegiem okoliczności trafiam na całą serię informacji właśnie o urlopie. Rzecz jasna nie moim, jeno prezydenta Andrzeja Dudy, jakże pracowitym. Oczywiście opozycja huczała, że prezydent wypoczywał w czasie, gdy w Afganistanie wrzało i z Polski leciały samoloty, by ewakuować rodaków oraz ich afgańskich współpracowników, ale takie to już jej zbójeckie prawo. Tymczasem „Fakt” ustalił, iż prezydent też wsiadł do samolotu i wraz z małżonką również poleciał. Konkretnie do Juraty. I znów niesłusznie krytykowano taką postawę głowy państwa, zarzucając jej, że kiedy do podjęcia były kluczowe decyzje, to głowy nie było. A przecież była to najwyżej „reasumpcja urlopu” rozpoczętego jeszcze w lipcu.
Zresztą prezydent co chwilę swój urlop przerywał, by wziąć udział w niezwykle ważnych wydarzeniach, np. w dożynkach gminy Tarnów, gdzie wręczył nagrodę za najlepszy wieniec dożynkowy. Wcześniej pierwsza osoba w państwie poleciała na olimpiadę do Tokio, a potem pojawiła się w Warszawie, by tym razem wręczyć dymisję wicepremierowi Gowinowi oraz powiedzieć mu, co o nim myśli. Nic zatem dziwnego, że podczas tej dymisji Gowin prezentował się raczej blado na tle opalonego prezydenta, który wziął jeszcze udział w święcie Wojska Polskiego oraz paru pomniejszych uroczystościach i dopiero wtedy ponownie wsiadł wraz z małżonką do samolotu, by nieco dopalić się w Juracie. „Fakt” podał, że prezydent Duda pozostanie tam do przełomu sierpnia i września. Ale trzeba sprawiedliwie dodać, że wcześniej udał się jeszcze na Krym oraz do Mołdawii, gdzie miał mały problem z protokołem dyplomatycznym, gdyż ustawił się po złej stronie tamtejszej pani prezydent, która gestami dłoni pokazywała mu, gdzie jest jego miejsce. Opozycja uznała, że to wpadka, najwyraźniej nie rozumiejąc urlopowego wyluzowania.
prezydencki minister Błażej Spychalski wytłumaczył więc, że prezydent nawet jak jest na urlopie, to nie ma urlopu. Minister nie wiedział jednak, co jego szef akurat robi, gdyż sam był wtedy za granicą. Pewnie też na urlopie, a zatem mógł nie wiedzieć, że głowa państwa głowiła się w tym czasie choćby nad naszymi relacjami z UE. I być może doszła do wniosku, że aby polskie prawo odpowiadało normom europejskim, to wystarczy tylko zmienić prawo europejskie.

Jan Miszczak

11 Responses to "Wakacje i dywagacje"

Leave a Reply

Your email address will not be published.