
RZESZÓW. W przypadku choroby babci lub nieplanowanego wyjazdu cioci, rodzice mogą na wakacje zapisać dziecko do prywatnego przedszkola.
Rzeszowskie przedszkola są czynne od początku września do końca czerwca. W jednym z miesięcy wakacyjnych placówki prowadzą tzw. dyżur wakacyjny, na który rodzice muszą zapisać swoje dziecko, jeśli chcą, by miało ono opiekę. Jednak, co zrobić w drugim miesiącu?
Nie każdy może przez miesiąc podrzucać dziecko babci, dziadkowi czy cioci, a dostać miesięczny urlop w pracy w dzisiejszych czasach to rzadkość. Rodzice starają się jak mogą, aby w tym jednym miesiącu wolnym od przedszkola jakoś sobie poradzić. Ci, którzy mogą, biorą urlopy na zmianę: dwa tygodnie mama i dwa tygodnie tata.
– Zrobiliśmy tak w ubiegłym roku z mężem, bo nie mieliśmy innego wyjścia i takie rozwiązanie wykluczyło nam możliwość wspólnego spędzenia wakacji poza miejsce zamieszkania – mówi Ania, mama 4-letnie Zosi.
Trzeba próbować
Niektórzy próbują swoją pociechę podrzucić do innego przedszkola publicznego, jednak to nie jest takie łatwe. Dyrektorzy niechętnie przyjmują dzieci z innego przedszkola.
– Rodzice muszą sobie zagwarantować jakoś opiekę – mówi Barbara Ruszała, dyrektor Przedszkola nr 13. – My mamy wymianę dzieci na wakacje z Przedszkolem nr 14, ale możemy przyjąć tylko 5 – 6 dzieci, bo ja też muszę dać urlopy swoim pracownikom – dodaje.
Rodzice przedszkolaków z „trzynastki” mają zagwarantowany dyżur wakacyjny w sierpniu, a zapisy potrwają do końca maja. Do końca lutego trwały zapisy na lipcowy dyżur w rzeszowskiej „dziewiątce”.
– Rodzic powinien wiedzieć wcześniej takie rzeczy i nie zostawiać tego na ostatnią chwilę – mówi Barbara Głuch, dyrektor Przedszkola nr 9 w Rzeszowie. – Musimy udzielić pracownikom urlopów w czasie wakacji, a jeśli mamy zbyt dużo dzieci, to potem jest problem w roku szkolnym, kiedy trzeba pracownikowi dać urlop – tłumaczy.
– Na sierpniowy dyżur zapisało się ok. 100 dzieci. To już nie te czasy, kiedy nie było problemu z wakacjami i my tym rodzicom, którzy nie mają innego wyjścia, zawsze pomagamy – zapewnia Alicja Bialic, dyrektor Przedszkola nr 34 w Rzeszowie. – Tworzymy na lipiec dodatkową listę i zapisujemy te kilkoro dzieci na miesiąc do zaprzyjaźnionego przedszkola – mówi.
Plan awaryjny
Rodzice, którzy nie mają co zrobić ze swoją pociechą, a nie zdążyli zapisać jej do innego publicznego przedszkola, zawsze mogą skorzystać z opieki w przedszkolu prywatnym. Choć różnica w opłatach jest znaczna, bo za miesiąc w prywatnej placówce trzeba zapłacić 400 zł i do tego ok. 7 zł wyżywienie dziennie, to są rodzice, którzy nie mają wyjścia i z takiej możliwości korzystają.
– Dzwonią już do nas rodzice, ale fala telefonów uruchomi się dopiero w czerwcu – mówi Katarzyna Chmielińska z Akademii Małych Odkrywców. – W tamtym roku tylko na wakacje mieliśmy 10 dzieci, ale są również i takie, które rodzice zapisują na tydzień, dwa tygodnie lub jeden miesiąc.
Blanka Szlachcińska


