
– Moja inicjatywa dotycząca wybudowania nowoczesnego Zzo dla seniorów zrodziła się u mnie po ciężkiej chorobie żony zakończonej zgonem. Pomimo ofiarnej pomocy rodzinny, z wielkim trudem, często ponad moje siły i możliwości, przychodziło mi zapewnienie żonie niezbędnej opieki, a umieszczenie jej w jakimkolwiek ZOL-u w Rzeszowie okazało się niemożliwe z powodu braku miejsc – mówi nasz stały Czytelnik (nazwisko do wiadomości redakcji), który poprosił naszą redakcję o medialne wsparcie jego pomysłu. To piękna inicjatywa, którą bez namysłu z całego serca
wspieramy.
Pan Bronisław dodaje, że pisemną prośbę o konieczności takiej inwestycji pisał jeszcze w 2019 roku do prezydenta Tadeusza Ferenca, a ponowił ją w 2021 r. w piśmie do kandydata na prezydenta, Konrada Fijołka. Niestety, bez pozytywnego odzewu. W piśmie do Ferenca prosił o uwzględnienie, że „nasze społeczeństwo starzeje się, stąd liczba osób wymagających opieki szybko wzrasta, a już obecnie są bardzo duże problemy z dostaniem się do placówek tego typu”. Odpowiedź, którą otrzymał trochę go zaskoczyła. Stanisław Sienko, wtedy za-ca prezydenta, odpisał mu bowiem, że „miasto Rzeszów posiada infrastrukturę, która zabezpiecza potrzeby mieszkańców w zakresie zapewnienia opieki i wsparcia osobom w wieku senioralnym, w warunkach domów pomocy społecznej, ośrodków wsparcia czy zakładów opiekuńczo-leczniczych”. – Szkoda, że tej pomocy zabrakło dla mojej świętej pamięci żony, a z tego co wiem, jeszcze wielu innych osób, co było tragedią dla całych rodzin – mówi pan Bronisław. Dodaje też że chcąc sprawdzić prawdziwość podanych w odpowiedzi Urzędu Miasta danych, udał się do wskazanych w piśmie ZOL-ów.
– Czego się dowiedziałem? Na ul. Lubelskiej w Rzeszowie przyjmowane są tylko osoby niechodzące oraz wymagające żywienia. W kolejce non stop czeka 20 osób, aż ktoś zwolni łóżko, czyli… umrze. Wtedy pierwsza osoba, oczywiście jeżeli jeszcze żyje, wskakuje na jej miejsce, ostatnia zaś przesuwa się do przodu o jedno miejsce i znowu czeka… – kontynuuje mężczyzna. – W hospicjum na ul. Kujawskiej powiedziano mi tylko, że nie ma wolnych miejsc, w NZOZ na ul. Zenitowej przyjmowane są tylko osoby wymagające respiratorów. Dwa domy pomocy społecznej z kolei, przeznaczone są dla chorych psychicznie lub niepełnosprawnych intelektualnie. Gdzie mają trafić osoby w trochę lepszym stanie, bez zaburzeń psychicznych, ale wymagające całodobowej opieki i pielęgnacji? Czy można tu mówić o jakiejkolwiek dostępności do opieki czy godności starzenia się i odchodzenia? Ponadto wspomina, że tylko dwa pierwsze zakłady należą do miasta. ZOL na ul. Lubelskiej liczy tylko 52 łóżka, w tym: 35 dla osób wymagających żywienia dojelitowego, 11 dla osób pod respiratorami i 6 hospicyjnych. – Jak na 200-tysięczne miasto to stanowczo za mało – mówi. I przypomina, że władze chwalą się rekordowym budżetem, a ciągle zapominają o swoich seniorach, którzy przez kilkadziesiąt lat płacili w mieście podatki, pracując tym samym na jego rozwój.
O stanowisko w tej sprawie poprosiliśmy prezydenta Rzeszowa. Wysłaliśmy do biura prasowego ratusza proste pytanie: „Czy władze Rzeszowa podtrzymują stanowisko byłego prezydenta, że dla 40 tysięcy mieszkańców Rzeszowa w wieku poprodukcyjnym nie potrzebna jest nowa infrastruktura, która zapewniłaby godną opiekę dla seniorów na miarę XXI wieku i stolicy innowacji?” Po otrzymaniu odpowiedzi natychmiast się nią z Czytelnikami podzielimy.
Anna Moraniec


