
KOLBUSZOWA. Bardzo ostre słowa szefa wydziału ds. współpracy z inwestorami w rzeszowskim ratuszu na temat pustek w kolbuszowskiej strefie.
Suchej nitki na władzach miasta nie pozostawia radny powiatowy Waldemar Macheta (52 l.), krytykując je za pustki na kolbuszowskiej strefie ekonomicznej. Burmistrz Jan Zuba (57 l.), komentując ostre słowa radnego Machety, zapewnia, że robi co może, aby zainteresować inwestorów kolbuszowską strefą, ale oni – jak przekonuje – wolą budować fabryki na terenach ekonomicznych w Rzeszowie i w Mielcu.
Radny Waldemar Macheta (52 l.) to były wicestarosta kolbuszowski, a obecnie dyrektor wydziału do spraw współpracy z inwestorami w rzeszowskim ratuszu. Jak twierdzi, na co dzień rozmawia z przedsiębiorcami i na tej podstawie uważa, że jest wśród nich ogromny głód terenów inwestycyjnych, i nie tylko w stolicy Podkarpacia.
Radny Macheta: – Eunuchowe działania
– Na pniu kupuje działki, które mają być dopiero uzbrojone – mówi Macheta. – Natomiast w Kolbuszowej jest pełne uzbrojenie, jest wszystko. I co? I nic! Dwa lata strefa stoi pusta. Wiadomo, że nie będziemy tu tworzyć usług dla biznesu, ale wytwórczość i produkcję jak najbardziej. Przecież ten obszar jest wymarzonym miejscem do inwestowania: bardzo dobrze skomunikowanym, bez problemów prawnych, kompleksowo uzbrojonym itd.
– Dwa lata czeka się na przedsiębiorców, wymyśla się inwestora, który chciałby, ale nie może, a w ogóle to by robił celulozę, ale to jest czysta produkcja. I w efekcie… nikogo tam nie ma. A przecież z przedsiębiorcą rozmawia się prosto: „to dajemy, tego nie, tu pomożemy”, koniec, kropka. Potem przychodzi inwestor, buduje fabrykę, zatrudnia ludzi, płaci podatki. Tymczasem ze strony władz miasta są takie… eunuchowe działania – złości się.
Starosta Kardyś: – Inwestorzy wolą Rzeszów
Burmistrz Jan Zuba (57 l.), komentując ostre słowa radnego, zapewnił, że robi co może, aby zainteresować inwestorów kolbuszowską strefą, ale oni – jak przekonuje – wolą budować fabryki w Rzeszowie i w Mielcu. W podobnym tonie wypowiada się starosta Józef Kardyś (60 l.): – W stolicy Podkarpacia inwestorów zawsze będzie dużo, wiem o tym, bo bardzo często na ten temat rozmawiam ze starostą rzeszowskim – twierdzi Kardyś.
– Zagraniczny inwestor woli budować fabrykę w pobliżu lotniska. To prawda, że teren kolbuszowskiej strefy jest dobrze skomunikowany, ale trzeba do niego od tego samolotu trochę pojechać. Na pewno inwestorzy nie zgłaszają się do nas, tylko do gminy. To ona ustala warunki, stawki podatkowe i bierze za to odpowiedzialność. My możemy jedynie pomagać, m.in. wysłaliśmy informację o kolbuszowskiej strefie, gdzie się tylko dało – zaznacza starosta.
Paweł Galek


