Wątpliwości rozwiane – Kukliński to bohater!

Fot. Archiwum
Fot. Archiwum

Obejrzenie filmu „Jack Strong” właściwie kończy dyskusję o tym, czy płk Ryszard Kukliński był bohaterem, czy zdrajcą. Bo ten film to hołd dla niezłomnego bohatera. To także trzymający w napięciu szpiegowski kryminał. I do tego bardzo dobry, a nawet świetny.

Pułkownik Ryszard Kukliński był twardym, honorowym człowiekiem. Nie miał wątpliwości, że robił to, co było słuszne i sprawiedliwe. Zresztą, tak naprawdę sprawa z moralnego punktu widzenia była prosta – Polska była pod okupacją zapijaczonych i okrutnych radzieckich komuchów. Rozpoczęcie współpracy z USA musiało więc być dla Polski dobre i konieczne. Przecież wojsko, rzekomo polskie, zostało zepchnięte do rangi popychadła Moskwy. Co więcej, Rosjanie w razie wojny z USA założyli, że teren Polski można spokojnie poświęcić. Kukliński jako prawdziwy patriota nie miał więc innego wyjścia – musiał narazić swoje życie i nawiązać kontakt z USA. I nawiązał.

Ale nie jako szpieg czy zdrajca, tylko jako aliant. Potwierdziło to CIA, twierdząc, że nie traktowali Kuklińskiego jako szpiega, tylko właśnie jako alianta. Po prostu Kukliński nie dostawał od nich listy pytań czy zadań, tylko sam wybierał materiały, jakie chciał dostarczyć. Z perspektywy czasu można stwierdzić, że pułkownik był pierwszym polskim oficerem w NATO, który samotnie rzucił wyzwanie sowieckim okupantom.

Kukliński nie był zdrajcą!
Kuklińskiego nie można nazwać zdrajcą, bo niby kogo zdradził? Wojsko Polskie? A było takie? Przecież wszyscy oficerowie chodzili na pasku czerwonych sukinsynów od Stalina, poprzez Chruszczowa, Breżniewa, Andropowa i Czernienkę aż do Gorbaczowa, dopiero za którego sowieccy towarzysze nieco „poluzowali”.

Większość polskich oficerów służąca do końca PRL-u pod okupacją sowiecką, jak choćby generał Marek Dukaczewski, z lubością nazywa Kuklińskiego zdrajcą. Kim w takim razie jest wspomniany Dukaczewski? Albo sam Jaruzelski czy Siwicki? Komu oni służyli? Generał Dukaczewski nie może uwierzyć i nie rozumie, że Kukliński nie brał od Amerykanów pieniędzy. Wygląda na to, że Dukaczewski najwyraźniej ma w sobie gen zdrady i nie pojmuje, że można coś wspaniałego zrobić w imię patriotyzmu.

Postać Ryszarda Kuklińskiego jest właśnie przykładem takiej postawy patriotycznej i z całą pewnością można, a nawet należy uznać go za bohatera. Z filmu aż wylewają się tłumione, negatywne emocje, gorzka bezsilność wobec radzieckich rozkazów, a także dominujący w całej historii strach przed kolejnym dniem i możliwością rychłej utraty życia swojego, a nawet całej rodziny. Cały proces toczy się przez długie lata. Kukliński praktycznie przez cały czas może być szczery tylko wobec siebie. Na takim wyizolowaniu cierpi nie tylko on, ale również jego bliscy – żona i synowie. Już nawet samo to, że ktoś budzi się codziennie przez kilkanaście lat z myślą, że może zostać spalony w piecu, jest bohaterstwem.

Napięcie sięgało zenitu
Oprócz fascynującej historii przedstawionej w filmie może się podobać również sam sposób jego realizacji. Reżyser filmu, Władysław Pasikowski, co chwila podkręca napięcie. Dosłownie czuć pętlę, która zaciska się na szyi Kuklińskiego wraz z kolejnymi materiałami przekazywanymi amerykańskiemu łącznikowi. Zgrabnie też przedstawione są realia życia pułkownika. Od samochodów i ubrań z epoki komuny aż po whisky z Peweksu. Z kolei wydarzenia historyczne, czyli pacyfikacja Czechosłowacji, strzelanie do robotników Gdańska i Gdyni w 1970 roku czy ustalanie planu wprowadzenia w życie stanu wojennego stanowią tło, które również wprowadza widza w tamte siermiężne czasy. Pasikowski sprytnie uciekł jednak od pułapki upływającego czasu. Funkcję kalendarza po prostu pełni tutaj pies, który starzeje się w kolejnych scenach.

Wady filmu Pasikowskiego
Według wielu widzów, szczególnie tych młodszych, wprowadzanie na plan ważnych postaci z historii takich jak: Wojciech Jaruzelski, Leonid Breżniew czy Zbigniew Brzeziński, i nieprzedstawienie ich z nazwiska, budzi wątpliwości, kogo właśnie widać na ekranie.

Film został dofinansowany przez Państwowy Instytut Sztuki Filmowej i to jest akurat bardzo dobrze, że państwowe pieniądze idą wreszcie na takie produkcje. Po obejrzeniu filmu widać jednak, że „towarzysze”, którzy wciąż mają w Polsce dużo władzy, zadbali, by film nie pokazał prawdy do końca. Np. nie pokazano, że w 1981 r. Jaruzelski prosił Rosjan o pomoc, a oni nie chcieli jej udzielić i kazali mu załatwić sprawę we własnym zakresie. Tak więc generał w ciemnych okularach nie robił tego dla dobra kraju, tylko dla ocalenia władzy swojej i swoich kolegów, co w konsekwencji doprowadziło Polskę w latach 1981 – 1989 do finansowej katastrofy. Niepokazanie Jaruzelskiego w złym świetle może sprawić, że młode pokolenie wyrobi sobie fałszywy obraz generała. I pewnie dlatego też Leszek Miller po obejrzeniu filmu stwierdził, że Jaruzelski i Kiszczak zasługują na Order Orła Białego. Najwyraźniej jest niereformowalny i nie potrafi czytać i oglądać ze zrozumieniem.

Świetni aktorzy
Rosjanie przedstawieni są w filmie jako przerażający oprawcy z porywyczym generałem Szernienką i bezwzględnym Iwanowem na czele. Aktorzy, którzy ich zagrali, byli świetni. W ogóle film, w którym Polacy mówią po polsku, Rosjanie po rosyjsku, Amerykanie po angielsku, a Niemcy po niemiecku to naprawdę doskonały pomysł sprawiający, że historia jeszcze bardziej wydaje się autentyczna. Pod względem aktorskim oczywiście nie tylko Rosjanie się popisali. Pochwały należą się przede wszystkim, jak zwykle zresztą, Marcinowi Dorocińskiemu, który świetnie czuł się w tytułowej roli i skutecznie udało mu się oddać to, jak grany przez niego bohater radził sobie z narastającymi presją i stresem. Nie odstawali od niego Ireneusz Czop, Krzysztof Globisz, Zbigniew Zamachowski czy Mirosław Baka, którzy bardzo przekonująco wcielili się w oficerów wojska ludowego. Nieco gorzej być może wypadli Patrick Wilson i Dagmara Domińczyk grający role Amerykanów, ale trzeba sprawiedliwie przyznać, że w scenariuszu nie było dla nich chyba zbyt wiele pola do popisów. Reżyser także z wielkim wyczuciem posługuje się muzyką, dzięki czemu steruje emocjami widzów.

Zagadkowe śmierci obydwu synów Kuklińskiego
Film, niestety, praktycznie nie wyjaśnia, co tak naprawdę stało się z synami płka Kuklińskiego. Co prawda, mówi się tam o ich śmierci, ale inaczej niż to miało miejsce w rzeczywistości, o ile w ogóle miało. Jedni historycy bowiem podejrzewają, że mogły tu z zemsty maczać palce rosyjskie służby, ale na to dowodów nie ma. Inni skłaniają się ku hipotezie, że synowie żyją i tylko podlegają programowi ochrony świadków. Jak było naprawdę, do końca nie wiadomo. W każdym razie najmniej prawdopodobne wydaje się to, że były to „zwykłe” nieszczęśliwe wypadki.

Według oficjalnej wersji, Bogdan i Waldemar Kuklińscy zginęli w odstępie roku w latach 1993 i 1994 w niewyjaśnionych okolicznościach w USA. Młodszy z braci – Bogdan – wypłynął z kolegą w rejs jachtem. Płynęli u wybrzeży Florydy, ale z podróży nigdy nie wrócili. Ślad po nich zaginął. Ich statek podobno przewróciły fale. Nie udało się jednak odnaleźć ciał zaginionych. Inna wersja, być może bardziej prawdopodobna, każe mocno wątpić w tragiczną śmierć Bogdana Kuklińskiego i jego towarzysza. Morze było wtedy zbyt spokojne, żeby przewrócić jacht. Pojawiły się domysły, że śmierć Bogdana Kuklińskiego mogła zostać sfingowana przez amerykański wywiad. Okazało się bowiem, że obecny z nim na jachcie towarzysz tak naprawdę nie żyje od 10 lat. Czy więc Bogdan rzeczywiście utonął, czy też żyje z inną tożsamością w obawie przed zemstą Sowietów.
Rok później, w sierpniu 1994 roku, na terenie uniwersyteckiego kampusu w Phoenix na oczach wielu studentów starszy syn – Waldemar – został rzekomo przejechany przez samochód terenowy i zginął na miejscu. Sprawców nigdy nie ujęto, a w odnalezionym samochodzie nie odkryto żadnych odcisków palców. Tu też niektórzy mają wątpliwości, czy to na pewno był Waldemar.

Jednak sam płk Kukliński tłumaczył podczas pobytu w Polsce w 1998 r., że zostając agentem obcego wywiadu, zapłacił za to najwyższą cenę – życie swoich dwóch synów. I powiedział: – Nie tylko strata moich synów, ale także niesprawiedliwość i krzywdzące oceny w moim kraju bolą mnie bardzo, ale nigdy nie miałem wątpliwości, że dobrze wybrałem. A jeśli miałbym żyć drugi raz, zrobiłbym to samo. Wszystko, co w życiu zrobiłem, robiłem z myślą o Polsce.

***
Żeby przekonać się dodatkowo, jak wyglądała prawda o Kuklińskim, odsyłam do obejrzenia filmu dokumentalnego „Gry wojenne” – http://www.cda.pl/video/109448e7/Gry-Wojenne-Film-o-pulkowniku-Kuklinskim

Krzysztof Propolski

11 Responses to "Wątpliwości rozwiane – Kukliński to bohater!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.