Wciąż nie ma biografii prezesa

PropolskiKto to był Lech Wałęsa wie cały świat. Ową sławę Wałęsa zdobył jako robotnik i przewodniczący Solidarności, która obaliła komunizm w Europie. Owszem, później już jako prezydent RP trochę tę sławę zaczął rozmieniać na drobne, często zdarzało mu się i zdarza nadal, powiedzieć coś, co trzeba tłumaczyć z polskiego na nasze, ale fakt pozostaje faktem – Wałęsa to jeden z wielkich naszego świata.

Oczywiście w naszym polskim piekiełku jest przez niektórych odsądzany od czci i wiary, ale żeby nawet jego adwersarze pokroju Joachima Brudzińskiego odgryźli sobie z bezsilnej wściekłości rękę, to i tak pozostaną tylko ujadającymi kundelkami, którzy Wałęsie do pięt nie dorośli. Czy ktoś jeszcze pamięta niejakiego Mariana Krzaklewskiego albo Janusza Śniadka? W Polsce pewnie tacy ludzie są, ale już poza granicami naszego kraju pies z kulawą nogą nie wie, że byli to kolejni po Wałęsie przewodniczący Solidarności. Obecny przewodniczący, Piotr Duda, najbardziej wyrazisty z następców Lecha, też międzynarodowej kariery nie zrobi. Z jednej strony więc dziwi mnie nieco, że są tacy ludzie, którzy nie oglądając filmu Wajdy o Wałęsie, twierdzą, że nie zasługuje on na Oscara, ale z drugiej strony to jest przecież właśnie to polskie piekiełko, które nie pojmuje, że do tej prestiżowej nagrody został zgłoszony film, a nie postać. A jeżeli ktoś nie oglądał filmu i twierdzi się, że jest kiepski, to może się nie kompromituje, ale na pewno ośmiesza.

O wyższości Wałęsy nad jego oponentami i wręcz zagorzałymi wrogami w kraju świadczy też to, że to właśnie o nim ktoś chciał nakręcić film. Co prawda można w tym przypadku stwierdzić, że zrobił to przyjaciel, ale są też i wrogowie, którzy podjęli temat, jak choćby ponoć wybitny historyk, niejaki Cenckiewicz. Napisał biografię Lecha Wałęsy, nie siląc się nawet na udawanie obiektywizmu, ale czas swój poświęcił. O Brudzińskim nie napisał. O Hofmanie także. Nie napisał jeszcze o wielu innych prominentnych działaczach PiS-u. Ale dlaczego do cholery nie napisał do tej pory biografii najwybitniejszego, jeżeli wierzyć jego wyznawcom, męża stanu w Polsce, Jarosława Kaczyńskiego, tego doprawdy nie wiem. Ja bym się chętnie dowiedział, co pan prezes robił w latach 70. i 80. Gdzie był i co robił w stanie wojennym. Dlaczego wszystkie teczki SB są dowodem przeciwko różnym ludziom, a tylko jedną jedyną teczkę Jarosława Kaczyńskiego ktoś sfałszował? Ludzie tacy jak Frasyniuk, Rulewski, Borusewicz, Kuroń, Niesiołowski czy Komorowski, którzy za komuny siedzieli w więzieniach za przekonania polityczne i robili wtedy rzeczy wymagające naprawdę wielkiej odwagi, to dla prezesa są zdrajcy albo w najlepszym przypadku marionetki obcego mocarstwa. Wychodzi na to, że jedynie on, prezes Jarosław Kaczyński, niezłomnie walczył z komuną – ba – on tę komunę samodzielnie obalił. Dlaczego więc nie napisano do tej pory jego biografii? Bo, Drodzy Czytelnicy, nie ma o kim i o czym. Filmu zresztą też nikt nie nakręci.

PS Kiedy słyszę o patriotyzmie i niezłomnej postawie Jarosława Kaczyńskiego, to zawsze przypomina mi się dowcip, bardzo popularny za komuny. Otóż był kiedyś taki twór jak ZBoWiD (Związek Bojowników o Wolność i Demokrację), do którego zapisywali się kombatanci z II wojny światowej. Tyle tylko, że im dalej od wojny, tym tych kombatantów przybywało, zamiast ubywać. Oczywiście podyktowane to było pewnymi przywilejami, dlatego wymyślano najróżniejsze historie, żeby swoją przynależność do ZBoWiD-u uzasadnić. Oto właśnie wspomniany wyżej dowcip:

Do ZBoWiD-u przychodzi babcia i mówi, że się chciała zapisać. Komisja pyta:
– Babciu, a co robiliście w czasie wojny?
Babcia na to:
– Nosiłam partyzantom jedzenie do lasu!
Komisja pyta:
– A co oni wam mówili?
Babcia z rozbrajającą szczerością:
– Danke schoen!
Komisja ze zdziwieniem:
– Babciu! Toż to przecież byli Niemcy!
Babcia:
– Ja wiem. Ale to byli ci z NRD…

Krzysztof Propolski

16 Responses to "Wciąż nie ma biografii prezesa"

Leave a Reply

Your email address will not be published.