Wciąż pod powierzchnią

Siatkarze Asseco Resovii nadal spisują się
poniżej oczekiwań. Fot. Archiwum

Po wygranej w poprzedniej kolejce w Suwałkach, wydawało się, że Asseco Resovia wychodzi z kryzysu, ale mecz z Aluronem CMC Wartą pokazał, że tak nie jest. Zespół trenera Igora Kolakovicia pokonał osłabionych kadrowo rywali (nie zagrali kontuzjowani Paweł Zatorski, Jakub Kochanowski i Nicolas Szerszeń). Dla resoviaków to już czwarta porażka przed własną publicznością, a siódma w sezonie.

– Po meczu w Suwałkach mieliśmy ciężki tydzień, pojawiły się problemy zdrowotne i dopadł nas pech. Ledwo wynurzyliśmy głowę nad powierzchnię, a los wpycha nam ją z powrotem pod wodę – mówi Maciej Muzaj, atakujący Asseco Resovii, a kapitan Fabian Drzyzga dodaje: – Ja na pewno nie zachłysnąłem się zwycięstwem w Suwałkach, a jak ktoś tak zrobił to bardzo źle. Owszem cenna wygrana, ale rywale mieli swoje problemy i po prostu tamten mecz trzeba było wygrać i zapomnieć. Poprawić w jakimś stopniu grę i wydawało się nam, że tak jest. Tego ostatniego tygodnia nie mieliśmy najlepszego pod względem pracy, bo mieliśmy kilka urazów, chorób i gdzieś tam nie wszyscy byli w takiej energii stuprocentowej jak zawsze. Nie lubię usprawiedliwiać drużyny, ale ciężko się gra, choć Misiek Potera i Bartek Krulicki zagrali dobrze, fajne spotkanie i to my dokoła im nie pomogliśmy. Jeśli ktoś będzie chciał na nich wieszać psy, to będę pierwszym, których ich będzie bronić. Reszta ma trzymać poziom i presję, a wszyscy dokoła na początku spotkania zagrali bardzo źle i nerwowo. Nie powinniśmy tak zaczynać, ale jak wspomniałem miniony tydzień był dla nas specyficzny. Bo chyba tylko raz potrenowaliśmy normalnie, mieliśmy też pomoc od młodszych zawodników i było to chyba trochę widać, że ten przysłowiowy gaz nas nie poniósł do tego, żeby dobrze zagrać na meczu. Bo tak jak się trenuje to się tak trochę gra, ale te treningi nie były normalne przez problemy zdrowotne – mówił Drzyzga, którego zespół zaczął fatalnie inauguracyjną partię przegrywając 1:7. Zawiercianie grali swobodnie i punktowali resoviaków jak rasowy bokser. W szeregach gospodarzy kiepsko spisywali się Klemen Cebulj – nie skończył żadnego z czterech ataków, Sam Deroo – jeden na sześć, a Maciej Muzaj trzy na siedem ataków.
– Rywale przytrzymali przyjęcie, a my mieliśmy z nim problem, Oni kończyli ataki, a my nie. Wszystko, czego się dotknęliśmy od pierwszej akcji w tym I secie, było źle. Tak nie można zaczynać spotkań, bo od razu podcina nam skrzydła, a rywalom dolewa fajnej wiary, energii i to było widać. Przez dwa sety nas nie było. Potem się trochę tej iskry pojawiło, lepszych akcji, ale generalnie dużo, dużo do poprawy – mówi Drzyzga, którego zespół nie miał punktu zaczepienia w konfrontacji z tak dobrze dysponowanym rywalem. – Od samego początku jak się wychodzi to gra się łatwiej. Presja większa ciążyła na rywalach, a nam przychodziło to łatwo, ale zdawaliśmy sobie sprawę i czekaliśmy na ich dobrą grę, bo wiedzieliśmy, że ona przyjdzie – mówi Miłosz Zniszczoł, środkowy ekipy z Zawiercia. Zdecydowanie więcej wyrównanej walki było w drugim secie., który co prawda również od samego początku toczył się przy przewadze ekipy „Jurajskich Rycerzy”, ale nie była ona już tak wielka. Nadal zespół trenera Igora Kolakovica imponował w ataku i bloku. Nie brakowało ze strony gości efektownych akcji. Portugalski rozgrywający Miguel Tavares często korzystał w ataku ze środkowego Patryka Niemca, w trudnych sytuacjach radził sobie Uros Kovacević. Gospodarze nie potrafili znaleźć na to recepty, choć kilka razy zbliżyli się do rywala na dystans punktu, ale na więcej zawiercianie nie pozwolili. – Zaczęliśmy mecz bardzo dobrze, ale cały czas czekaliśmy na Resovię, żeby odpaliła, bo wiedzieliśmy, że rywale nie mogą grać tak słabo całego meczu. I tak faktycznie się stało. W tym III secie bardzo dobrze zagrali. Chcieliśmy ich przetrzymać i czekaliśmy na taki moment, w którym możemy uciec na 2-3 punkty. Udało się nam do tej końcówki doprowadzić, gdzie mieliśmy już ten komfort kilku punktów przewagi i udało się wygrać – mówi Miłosz Zniszczoł, środkowy Aluronu CMC Warta Zawiercie.
W III secie trener Alberto Giuliani w wyjściowej szóstce desygnował Rafała Buszka i Timo Tammemaa, co pozytywnie wpłynęło na grę zespołu. Resoviacy od samego początku zaczęli odważnie i budowali przewagę. (6:4, 9:4). Mocną stroną rzeszowian była zagrywka i blok. Zawiercianie wyraźnie stracili rytm gry, który prowadził ich w pierwszych dwóch setach. Pomyłki w ataku zaliczyli niemal wszyscy gracze. Raz za razem mocno zagrywką rywalom dawał się we znaki Rafał Buszek zmieniając Klemena Cebulja, który tak wyjaśniał przyczynę swojej słabej dyspozycji. – Nie jest to usprawiedliwienie, ale byłem w tym tygodniu trochę chory, i nie byłem w stu procentach gotowy do gry. Bardzo szybko się męczyłem. Rafał bardzo dobrze mnie zastąpił – mówi słoweński przyjmujący Asseco Resovii. Wydawało się, że gospodarze pójdą za ciosem tym bardziej, że IV seta zaczęli od prowadzenia 2:0. Z czasem jednak inicjatywę zaczęli przejmować zawiercianie. W ich szeregach momentami nie do zatrzymania był Uros Kovacević, który im trudniejsza akcja, to ją kończył z dużą łatwością i goście wygrywali 18:15. W końcówce, gdy Fabian Drzyzga zatrzymał blokiem Facundo Conte, resoviacy zbliżyli się na dystans dwóch punktów (21:23), ale na więcej już rywale nie pozwolili. – Jesteśmy oczywiście zadowoleni z kolejnej wygranej i z tego jak gramy – mówi Miguel Tavares, portugalski rozgrywający Aluronu CMC Warty Zawiercie. – Taka radość i samozadowolenie nie powinny jednak trwać długo. Z każdego meczu staramy się wyciągać wnioski i analizujemy co jeszcze możemy poprawić w naszej grze. Na pewno nasz mecz w Rzeszowie nie był perfekcyjny. Ja też nie uważam, żebym rozegrał jakiś znakomity mecz – mimo że dostałem statuetkę MVP. Moim zdaniem, możemy grać jeszcze lepiej i jak wrócimy do treningów, to będziemy pracować nad poszczególnymi elementami w naszej grze, które mogą funkcjonować jeszcze lepiej. Jesteśmy przy tym szczęśliwi z tego jak ten sezon układa się do tej pory dla nas. Mamy niesamowity zespół; jestem bardzo wdzięczny kolegom za wsparcie i świetnie mi się z nimi pracuje. Mam bardzo pozytywne doświadczenia z każdego wspólnego treningu i meczu – stwierdza Tavarez. Zgoła odmienne nastroje, co zrozumiałe panowały w ekipie Asseco Resovii, która w tym sezonie przegrywa nie tylko z faworytami rozgrywek, ale i niżej notowanymi zespołami. Na osiem ostatnich meczów zespół trenera Alberto Giulianiego wygrał tylko dwa. Mecz z ekipą z Zawiercia miał potwierdzić, że resoviacy wychodzą z kryzysu, ale „jedna jaskółka wiosny nie czyni” – W Suwałkach wyszło dobrze teraz, mieliśmy trochę okrojone możliwości – mówi Michał Potera, libero Asseco Resovii, który zastąpił kontuzjowanego (naderwany mięsień łydki) Pawła Zatorskiego. – Staraliśmy się walczyć tym co mamy. W dwóch pierwszych setach bez historii Zawiercie nas „zjadło”. Wyszliśmy troszkę zmodyfikowanym składem i na pewno trzeba było troszkę czasu, żeby się dotrzeć na boisku. Później wszystkie trybiki w naszej grze się zazębiły i zaczęliśmy grać całkiem fajną siatkówkę, zagrywka, blok obrona, w miarę wszystko funkcjonowało. W IV secie brakło trochę szczęścia, a Zawiercie było naprawdę bardzo ambitne w obronie. Kilka tych akcji, które przeciągnęli na swoją korzyść, były kluczowe. U nas tego może troszkę zabrakło, a uważam że naprawdę nie wiele brakło, żebyśmy do tie-breaka doprowadzili – mówi Potera, którego zespół we wtorek zagra na wyjeździe mecz Pucharu Polski z pierwszoligowym KPS Siedlce.

Asseco Resovia 1
Aluron CMC Warta 3
(15:25, 20:25, 25:18, 22:25)

Asseco Resovia: Drzyzga 4, Cebulj 2, Krulicki 3, Muzaj 12, Deroo 13, Kozamernik 10 oraz Potera (libero), Bucki 2, Woicki 1, Buszek 3, Tammemaa 7.
Aluron CMC Warta: Tavares 3, Kovacevic 23, Zniszczoł 4, Konarski 21, Conte 8, Niemiec 9 oraz Żurek (libero), Cavana, Malinowski 2.
Sędziowali: Sz. Pindral i M. Twardowski. MVP Miguel Tavares. Widzów 1500.

RESOVIA kontra WARTA
43 atak (proc.) 49
50 przyjęcie (proc.) 37
3 zagrywka (asy) 4
11 blok (pkt) 12
25 po błędach (pkt) 23
18 błędy w zagr. 15

Wyniki innych meczów 12. kolejki: PGE Skra Bełchatów – GKS Katowice 3-1 (25:22, 19:25, 25:20, 25:16), Jastrzębski Węgiel – Cerrad Enea Czarni Radom 3-0 (25:18, 25:9, 25:22), Projekt Warszawa – Indykpol AZS Olsztyn 3-2 (21:25, 25:14, 23:25, 25:14, 15:8). Niedzielne mecze Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Cuprum Lubin i Trefl Gdańsk – Ślepsk Malow Suwałki zakończyły się po zamknięciu gazety. Dziś mecz LUK Lublin – Stal Nysa (godz. 20.30, transmisja Polsat Sport)
1. ZAKSA 12 34 36-5
2. Jastrzębie 13 32 34-11
3. Projekt 13 28 32-20
4. Zawiercie 12 24 28-19
5. Skra 12 24 31-20
6. AZS O. 12 21 25-19
7. Resovia 12 16 20-22
8. LUK 11 14 19-24
9. Trefl 11 13 16-21
10. Cuprum 11 12 17-26
11. Katowice 12 11 17-29
12. Czarni 12 11 14-29
13. Ślepsk 11 6 9-28
14. Stal 12 3 11-36

W następnej kolejce (30.12): Cuprum Lubin – Asseco Resovia (godz. 17.30, transmisja Polsat Sport)

Rafał Myśliwiec

Leave a Reply

Your email address will not be published.