We wnykach kłusowników mogą zawisnąć ludzie

Nielegalnie zastawiane pułapki mogą być niebezpieczne nie tylko dla zwierząt, ale i ludzi. Fot. Arch. Straży Leśnej

11 jeleni, 1 szakal i 1 borsuk – padły łupem kłusowników w ubiegłym roku na terenie RDLP w Krośnie. Straż leśna zlikwidowała też 146 narzędzi kłusowniczych. Co prawda, to o połowę mniej niż rok wcześniej, ale, jak podkreślają leśnicy, problem nielegalnych polowań nadal jest poważny.

Co mówią statystyki? – W latach 2007 – 20 na terenie administrowanym przez RDLP w Krośnie skłusowanych zostało 265 dzikich zwierząt. Wartość ich tusz wyceniono na niemal 1,3 mln zł. Kłusownicy zabijali zarówno zwierzynę łowną, jak i gatunki objęte całkowitą ochroną. Wprawdzie uśmiercenie niedźwiedzia, rysia, żubra czy orła bielika to pojedyncze przypadki, jednak nielegalne pozyskiwanie jeleni i saren utrzymuje się na stałym poziomie – mówi Edward Marszałek rzecznik prasowy RDLP w Krośnie. – Łącznie od 2007 r. skłusowano 134 jelenie i 65 saren. W ostatnim 5-leciu obserwuje się tendencję spadkową kłusownictwa dzików i lisów. Ofiarami nielegalnego procederu padają też wilki i pojedyncze osobniki łosia, borsuka, bobra, kuny i szakala złocistego – wylicza.
W ciągu ostatnich 13 lat straż leśna wykryła łącznie 37 sprawców. Zlikwidowano też przeróżne narzędzia kłusownicze. Prym wiodły wnyki, których w naszych lasach było prawie 5,5 tysiąca! – Popularność wnyków zdaje się maleć, gdyż w pierwszych latach analizowanego okresu było ich każdorazowo ponad 600 lub 500, a z biegiem lat około 300, aż do 2020 r., kiedy zlikwidowano w lesie 147 narzędzi. Zdecydowanie mniej rozpowszechnione i nieobserwowane od 2014 r. są sidła – zaznacza Edward Marszałek. Incydentalnie w podkarpackich lasach pojawiają się potrzaski lub używana jest nielegalnie broń palna, kusze, klatki, sieci i inne przyrządy do odłowu zwierząt. – W 2008 r. na terenie Nadleśnictwa Brzozów znaleziono potężny potrzask, którego średnica szczęk wynosiła 60 cm, waga około 35 kilogramów, a jego całkowita długość prawie 140 cm – przypomina Wojciech Zajdel, specjalista ds. ochrony mienia RDLP w Krośnie. – Do jego naciągu potrzebna jest siła około 70 kg, zaś uderzenie zwolnionych szczęk może złamać człowiekowi nogę. Pułapka służyła prawdopodobnie do odłowu grubej zwierzyny; jeleni i dzików. Jej konstrukcja nie dawała szans nawet niedźwiedziowi – podkreśla.
Leśnicy przypominają, że kłusownictwo ściągane jest z art. 53. Prawa łowieckiego. grozi za nie kara pięciu lat więzienia. Prócz tego sądy orzekają kary pieniężne za zabicie zwierząt.
Ostrzegają też, że w niektórych okolicach przemyślnie zastawiane sidła i wnyki mogą być niebezpieczne np. dla grzybiarzy. Warto zatem wiedzieć, jak mogą wyglądać, by się ustrzec przed zagrożeniami i poinformować o ich znalezieniu służbę leśną.
wk

8 Responses to "We wnykach kłusowników mogą zawisnąć ludzie"

Leave a Reply

Your email address will not be published.