
SIATKÓWKA. Czy Asseco Resovia jest w stanie zatrzymać rozpędzoną kędzierzyńską lokomotywę?
Zespół z Rzeszowa po blamażu w pierwszych meczach finałowych, po których przegrywa 0-2, zapowiada, że przed własną publicznością (26.04. i ewentualnie 27.04. – godz. 20.30) zaprezentuje się lepiej. – Mam nadzieję, że będziemy w stanie odrzucić na bok negatywne myśli, bo rywalizacja jeszcze się nie zakończyła – mówi Dmytro Paszycki, środkowy Asseco Resovii. – W sporcie wszystko może się zdarzyć i ostatnią rzeczą, jaką możemy zrobić, to poddać się bez walki. Nie pozostaje nam nic innego, jak rzucić na boisko wszystkie siły, które nam zostały i postarać się zagrać jak najlepiej, tym bardziej, że będziemy grać przed własną publicznością. Jeśli pozostało nam o coś walczyć, to przede wszystkim o to, żeby dać trochę radości naszym fanom. We wtorek damy z siebie wszystko i zobaczymy, co się wydarzy. Najpierw musimy zrobić wszystko żeby wygrać chociaż seta, a potem następnego i może cały mecz. To już jest ostatni dzwonek i nie możemy sobie pozwolić na jakikolwiek margines błędu – stwierdza środkowy ekipy z Rzeszowa.



One Response to "We wtorek na Podpromiu finał nr 3"