
RZESZÓW. Mięso z „Res-Drobu” mogło być skażone.
– Gdy w ubiegłym tygodniu pogotowie zawiozło do szpitala sześciu pracowników „Res-Drobu”, którzy zasłabli od unoszącego się zapachu żywicy, to na drugiej zmianie przerobiono prawdopodobnie skażone mięso, zamiast je zutylizować – poinformował nas jeden z pracowników zakładów drobiarskich. – Takie mięso mogło trafić do sklepów.
Ten niepokojący sygnał postanowiliśmy sprawdzić. W tej sprawie otrzymaliśmy wyjaśnienie z Powiatowego Inspektoratu Weterynarii. – 22 kwietnia została przeprowadzona kontrola w Rzeszowskich Zakładach Drobiarskich „Res-Drob”. Mięso pozyskane w tym dniu zostało zabezpieczone i nie trafiło do obrotu – zapewnia Maria Domiszewska, powiatowy lekarz weterynarii. – Produkcję w zakładzie (ubój) wznowiono tego samego dnia o godz. 23.
W poniedziałek, 22 bm., około godziny 9 sześciu pracowników poczuło się słabo, mieli bóle i zawroty głowy. Dyrekcja zakładu zawiadomiła pogotowie, straż pożarną i policję. Stwierdzono, że powodem złego samopoczucia u tych osób jest zapach żywicy, którą pokryto podłogę jednego z korytarzy.
Z informacji, jakie uzyskaliśmy od Danuty Majki, rzecznika prasowego „Res-Drobu”, wynika, że wezwane służby, w tym sekcja chemiczna z Nowej Sarzyny, zbadały w poniedziałek poziom tlenu w halach produkcyjnych i stwierdziły, że jest w normie. Strażacy, policja, sanepid i inspektorzy ochrony środowiska pobrali do dalszego badania próbki powietrza i podłogi z korytarza. Żadna ze służb nie stwierdziła zagrożenia i zakład mógł wznowić produkcję ok. godz. 15. Jednak szef firmy zdecydował, że przeznaczy więcej czasu na przygotowanie hal i dodatkowe wentylowanie. Produkcja w końcu ruszyła w nocy.
Mariusz Andres



3 Responses to "Weterynarz nie dopuścił kurczaków do sprzedaży!"