
PODKARPACIE. Budowa elektrowni wiatrowych, lansowana jako ekologiczny sposób pozyskania energii, napotyka coraz większy opór mieszkańców, dla których oznacza ona pogorszenie jakości życia i spadek wartości nieruchomości.
Według oficjalnej propagandy, elektrownie wiatrowe to nieszkodliwy i ekologiczny sposób na zieloną energię. Tymczasem okazuje się, że jest zupełnie inaczej. Wiatraki negatywnie wpływają na zdrowie i życie ludzi, a także zwierząt. Wszystko to świetnie zrobiony biznes, który na nieszczęściu innych daje zarobić niewielkiej grupie producentów i inwestorów. Jednak nie można chwalić się ekologią, kiedy inni cierpią, bo ekologia ma chronić przede wszystkim człowieka. Dlatego mieszkańcy walczą z wiatrakami o zdrowie i normalne życie.
W ubiegły piątek (3 października br.) w Miejscu Piastowym kilkadziesiąt osób przez dwie godziny blokowało rondo na skrzyżowaniu krajowej drogi nr 9 z drogą nr 28. Podobne protesty odbyły się również na Opolszczyźnie. To próba zwrócenia uwagi na ich problem walki z farmami wiatrowymi. To ich błaganie o pomoc. – Chcemy normalnie żyć, a z wiatrakami koło domu się po prostu nie da – mówi Janina Skórka z okolic Rymanowa.
Protesty to reakcja obywateli na to, co robią urzędnicy, inwestorzy, a także posłowie, którzy mają władzę, żeby zmienić przepisy w ten sposób, aby wiatraki nie zakłócały życia mieszkańcom kiedyś spokojnych miejscowości.
Mieszkańcy, którym w sąsiedztwie postawiono wiatraki, skarżą się najczęściej na wytwarzany przez turbiny monotonny hałas, który niekorzystnie wpływa na ludzką psychikę i samopoczucie. Obowiązujące teraz przepisy określają, że poziom hałasu dochodzący z wiatraka do zabudowań nie powinien przekraczać 45 dB. Hałas 40 dB jest porównywalny do hałasu rwanego papieru.
Wyobraźmy sobie teraz, że przez kolejne 30 lat mamy żyć słuchając co 2 sekundy przez 24 godziny na dobę odgłosu rwanej kartki. Poza tym elektrownie wiatrowe wpływają na zmianę mikroklimatu i krajobrazu, co nie jest bez znaczenia, a także emitują monotonny hałas, infradźwięki i tworzą efekt migotania światła, czyli cyklicznego zasłaniania słońca obracającymi się łopatami wiatraka. Wszystko to powoduje bóle głowy, gorsze samopoczucie, rozdrażnienie, zmęczenie i wreszcie szum uszny, czyli tzw. dzwonienie.
Szantażyści i łapówkarze
Lokalizację i budowę lądowych farm wiatrowych w latach 2009 – 2013 zbadała Najwyższa Izba Kontroli. NIK uważa, że proces powstawania farm przebiegał często w warunkach zagrożenia konfliktem interesów, brakiem przejrzystości i korupcją.
– Jeśli się okazuje, że 1/3 wiatraków w Polsce stoi na działce wójta, burmistrza, radnego, który głosował zmianę planu zagospodarowania przestrzennego umożliwiającego tę inwestycję czy pracownika urzędu gminy, który obsługuje inwestora, to uważam, że jest to sytuacja patologiczna. Nikt mi nie powie, że z tysięcy działek w gminie akurat na działce wójta najlepiej wieje – mówił Krzysztof Kwiatkowski, prezes NIK.
Przykładowo w gminie Laszki (pow. jarosławski) wójt wydał decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach zgody na realizację inwestycji w stosunku do działek, których był właścicielem, a na których miała być zbudowana turbina wiatrowa.
Przez brak konkretnych przepisów, lokalizacja i budowa elektrowni nie była przeprowadzana w sposób bezpieczny dla środowiska i uwzględniający interesy mieszkańców. Na wiatrakach zarabiają tylko inwestorzy. Wszyscy pozostali tracą na tym biznesie wiele – zdrowie, prawo do dysponowania swoją własnością i do zarabiania.
Pani Janina z Rymanowa kiedyś prowadziła małe gospodarstwo agroturystyczne. Od kiedy postawiono jej w odległości 900 metrów od domu wiatraki, nie może sprzedać swojej nieruchomości, choć jej wartość spadła o 50 proc.!
Politycy nie chcą wprowadzić dobrej ustawy
30 lipca 2012 roku do Sejmu wpłynął projekt nowelizacji ustawy Prawo budowlane i ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, który zawierał zapis, że elektrownie wiatrowe o mocy przekraczającej 500 kW nie mogą być budowane w odległości mniejszej niż 3 km od zabudowań mieszkalnych oraz terenów leśnych. Jednak 5 czerwca 2014 r. Komisja Infrastruktury oraz Komisja Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej przedstawiła tekst projektu ustawy po zmianach, gdzie brakuje tego najważniejszego wpisu.
Podobna sytuacja ma miejsce z rządowym projektem ustawy o odnawialnych źródłach energii (OZE). 22 lipca 2014 Sejm skierował projekt do Komisji Nadzwyczajnej do spraw energetyki i surowców energetycznych. 15 września br. odbyło się publiczne wysłuchanie projektu ustawy.
– Byliśmy obecni podczas czytania projektu ustawy i nie ma tam mowy o odległościach elektrowni wiatrowych od siedzib ludzkich – mówi Tomasz Śmietana ze Stowarzyszenia Eko – Rymanów. – Niektóre samorządy w Polsce wstrzymują decyzje o wydawaniu pozwoleń na budowę farm wiatrowych do 2016 roku, licząc na to, że pojawi się ustawa o OZE i będzie zawierała ten mały fragment, który jest punktem spornym w tym temacie. Mówimy tutaj o zapisie, który będzie regulował odległość albo na min. 2 tys. metrów od gospodarstw domowych, albo będzie 10-krotnością wysokości elektrowni wiatrowych, jak to jest na zachodzie – dodaje.
Odległość 1,5 km to minimum!
Większe wiatraki mają 150 metrów wysokości. Jeśli ustawodawca zagwarantuje przepis, który określi odległość od wiatraka do gospodarstwa domowego na 10-krotność wysokości elektrowni wiatrakowych, da nam to 1,5 km. To niewielka odległość i absolutne minimum. Przepisy powinny zawierać zapis o 3 km odległości. Taki byłby najbardziej rozsądny. Nie powinno nas obchodzić tłumaczenie wiatrakowych lobbystów, że wówczas tylko na ok. 3 proc. terenów Polski można byłoby stawiać wiatraki. Jeśli będzie mniej wiatraków, nasz kraj będzie bogatszy, a pieniądze podatników nie będą szły na wielkie zarobki dla producentów i inwestorów.
W poniedziałkowym numerze Super Nowości

Zbadaliśmy głośność hałasu wytwarzanego przez turbinę wiatraka i pęd wiatru w różnych odległościach od farm wiatrowych. Wyniki naszych badań przekroczyły unijne normy, które i tak dopuszczają wyższe natężenie dźwięku niż człowiek jest w stanie znieść. Ile decybeli muszą na okrągło znosić osoby mieszkające blisko farm wiatrowych? Dlaczego wiatraki są niebezpieczne dla zdrowia i życia ludzi oraz zwierząt? Czym jest efekt migania światła i dlaczego jest szkodliwy? Odpowiedzi na wszystkie pytania znajdą Państwo w poniedziałkowym numerze Super Nowości.
Blanka Szlachcińska



17 Responses to "Wiatraki niszczą zdrowie i życie ludzi oraz zwierząt (cz. I)"