
MIELEC. Jan Myśliwiec posiadał dwie umowy o pracę: w Urzędzie Miejskim i w podległej mu szkole podstawowej. Zarabiał też w miejskich spółkach…
Z oświadczenia majątkowego Jana Myśliwca wynika, że jako wiceprezydent miasta, który był odpowiedzialny m.in. za oświatę, zatrudnił się w Szkole Podstawowej nr 7. Miał tam „pracować” jako nauczyciel w świetlicy. „Pracować”, bo zaraz potem udał się na urlop. Na koniec przeszedł na emeryturę inkasując ponad 33 tys. zł odprawy. W międzyczasie pełnił funkcję członka zarządu miejskiej spółki. I to nie wszystko…
Jan Myśliwiec ostatnio nie schodzi z pierwszych stron gazet i portali internetowych. Dokładnie tydzień temu pisaliśmy w Super Nowościach o kontrowersjach związanych z jego zatrudnieniem w miejskiej spółce. Przypomnijmy, że po pięciu miesiącach pełnienia mandatu radnego postanowił złożyć rezygnację, aby zostać prezesem Miejskiego Zarządu Budynków Mieszkalnych. Opozycja grzmi, że ta cała ukartowana akcja była oszustwem wyborców.
Dochody z urzędu, szkoły i spółek
Jednak cała ta sprawa to nic w porównaniu z tym, co się okazało po opublikowaniu oświadczeniu majątkowego Jana Myśliwca za ub.r. W tym czasie był on zastępcą i „prawą ręką” prezydenta Daniela Kozdęby, a podczas jego choroby – pełnił funkcję włodarza miasta. W oświadczeniu czytamy m.in., że od 1 stycznia do 31 maja 2018 r., jako pracownik Urzędu Miasta, Myśliwiec uzyskał 69 299 zł dochodu, a na podstawie umowy o pracę w Szkole Podstawowej numer 7 w Mielcu, od 1 stycznia do 31 sierpnia ub.r. – 33 801 zł.
Okazuje się więc, że jednocześnie był on pracownikiem Urzędu Miasta i… podległej mu szkoły. Kontrowersje także budzi jego udział w radach nadzorczych spółek, których udziałowcem jest miasto: MZBM i Elektrociepłowni Mielec. W tej drugiej od stycznia do maja b.r. zarobił 19 141 zł. Ponadto od 1 czerwca do 31 października ub.r. pobierał zasiłek z ZUS w łącznej wysokości 26 339 zł. Jan Myśliwiec nie ma jednak sobie nic do zarzucenia.
Sprawa w prokuraturze?
Podkreśla on, że nie pobierał pensji w szkole, ponieważ był na urlopie bezpłatnym. – Uzgadniałem to z prezydentem Kozdębą, jako osoba, która sprawowała bezpośredni nadzór nade mną – mówi w TVP Rzeszów. Pracę w magistracie Myśliwiec zakończył końcem maja ub.r., po trzymiesięcznym okresie wypowiedzenia. Następnie już jako nauczyciel przeszedł na chorobowe. Do pracy wrócił 15 sierpnia, ale już po dwóch tygodniach postanowił przejść na emeryturę. Stąd na jego konto wpłynęła odprawa w wysokości ponad 33 tys. zł.
Bardzo możliwe, że sprawa zakończy się w prokuraturze. – Mogło dojść do nadużycia w ramach pełnionej funkcji i osiągnięcia z tego tytułu korzyści majątkowych – twierdzi szef klubu radnych PiS, Fryderyk Kapinos. – Jeśli zostało złamane prawo, zawiadomimy stosowne organa. Proponujemy też zwołanie nadzwyczajnej sesji Rady Miasta i powołanie doraźnej komisji. Żądamy również od prezydenta Jacka Wiśniewskiego i rady nadzorczej MZBM, aby odwołali pana Myśliwca z funkcji prezesa tej spółki do czasu wyjaśnienia tej sprawy.
Paweł Galek



3 Responses to "Wiceprezydent miasta… zatrudnił się w szkole"