Wie, jak nadać życiu wytrawny smak

Marceli Małkiewicz na opracowanie receptury trzech rodzajów wytrawnych win poświęcił 10 lat. Studiował, szukał pomysłu na własne wino i odbywał staże naukowe w winnicach w Europie. Fot. Bogdan Myśliwiec
Marceli Małkiewicz na opracowanie receptury trzech rodzajów wytrawnych win poświęcił 10 lat. Studiował, szukał pomysłu na własne wino i odbywał staże naukowe w winnicach w Europie. Fot. Bogdan Myśliwiec

Na bazie winnicy, którą założył jego pradziadek, na terenie, który przed wiekami uprawiały benedyktyńskie mniszki, tworzy winnicę, w której powstaje wino dla koneserów.

Po 10 latach spędzonych z nosem w książkach, nad menzurkami we własnym laboratorium i wydeptując ścieżki między krzewami w najlepszych winnicach w Europie Środkowej i na bazie przekazywanych w rodzinie od pokoleń wskazówek Marceli Małkiwicz spod Sandomierza produkuje wina, którym zachwycają się koneserzy i znawcy z Polski i Europy.

Ma zaledwie 28 lat, ale od zawsze wiedział, co chce w życiu robić. Wina. I to wyłącznie wytrawne. Najlepsze. Takie, które sączy się po kropelce, zachwycając aromatem, kolorem i smakiem. Wina dla koneserów, które pije się w towarzystwie przyjaciół, rodziny. Z których to spotkań każda chwila ma szansę pozostać niezapomnianą, podkreśloną wytrawnym smakiem.

Sandomierskie wzgórza. Stworzone dla winnic. Doceniali je już winiarze, którzy już przed wiekami uprawiali tu winorośle. Jednym z tych, którzy zakładali winnicę kilkadziesiąt lat temu, był także pradziadek Marcelego Małkiewicza. Także Marceli Małkiewicz. To po nim 28-latek odziedziczył imię i pasję winiarską. Przodkowi pana Marcelego nie udało się jednak przed wybuchem II wojny światowej na dobre rozwinąć swojej winnicy. W latach 80. winnicę odtworzył dziadek mężczyzny. Po niej pozostało jednak około 100 krzewów. Od 10 lat rodzinne tradycje próbuje odtworzyć Marceli junior.

6 tysięcy krzewów
Winnica pana Marcelego rozciąga się na powierzchni półtora hektara. Łącznie nasadzonych na tym terenie jest 6 tysięcy krzewów.

– Był rok 2003, kiedy rozpocząłem moją przygodę z winnicą. Akurat wtedy otworzyły się granice Unii Europejskiej i można było zakupić bardzo dobre szczepy za granicą. Ja sprowadziłem krzewy z Austrii. Są to krzewy bardzo dobrej jakości, których eksploatacja przewidziana jest na około 20-25 lat. Obecnie moja winnica ma 10 lat i jest już w pełni uformowana, daje owoce, z których można wyprodukować naprawdę dobre wino – mówi Marceli Małkiewicz.

Produkt regionalny, bo właśnie takim będzie wino z winnicy pana Marcelego, został już doceniony podczas pierwszego Święta Wina, jakie kilka tygodni zostało zorganizowane przez Sandomierskich Winiarzy. Trzy winnice z terenu sandomierskiego prezentowały w jego trakcie swoje wyroby i podczas którego poddano je próbie, przedstawiając m.in. jednemu z najbardziej znanych smakoszy na świecie Brytyjczykowi Hugh Johnsonowi.

Sandomierskie

Światowej sławy smakosz zachwycony
Sandomierskie wina docenia znawca win, Bernadetta Jarosz. – Od kilku lat profesjonalnie zajmuję się sprzedażą win, ale nie polskich, tylko światowych. Bardzo bym chciała, aby na półkach sklepowych pojawiało się coraz więcej naszych win. Potencjał jest, brakuje przede wszystkim dobrej promocji. Gdy sześć lat temu po raz pierwszy próbowałam polskich win, ich jakość odbiegała od standardów światowych, szczególnie jeśli chodzi o czerwone. Teraz to jakościowo wina z wysokiej półki. Warto je polecać – nie kryje Bernadetta Jarosz.

Dla potwierdzenia tej opinii przywołuje sytuację ze spotkania w Dworze Sieraków w Sandomierzu z udziałem Hugh Johnsona, brytyjskiego popularyzatora, smakosza i znawcy win, autora popularnych Przewodników po Świecie Win. – Po skosztowaniu sandomierskich Hugh Johnson stwierdził, że pod literą „P” będzie musiał opisać wina polskie – mówi Bernadetta Jarosz.

W czym tkwi tajemnica?
Nie jest tajemnicą, że podstawą dobrego wina są dobrej jakości owoce.

– Dobre wino rodzi się w winnicy. Jeśli winnica w trakcie sezonu jest zadbana, nie przeciąża się krzewów, wykonuje się tzw. „zielony zbiór”, czyli redukcję winogron na krzakach, by nie były zanadto obciążone, a owoce, które będą dojrzewać, były jak najlepsze. Zbiór właściwy zaczyna się w połowie września i może trwać do pierwszego przymrozku. Później sok wydobyty z owoców jest zaszczepiany drożdżami. Ich wybór jest bardzo istotny, podobnie jak czas trwania fermentacji i temperatura, w jakiej się ona dokonuje. Potem jest kwestia przechowywania – czy w zbiorniku stalowym, czy drewnianej beczce. Czerwone wino przechowuje się w beczce dębowej, białe w stali. Ja produkuję wytrawne wina białe, różowe i czerwone.

Pomysł na wino
Zdaniem Marcelego Małkiewicza, ważny jest również pomysł na wino. Trzeba go sobie samemu wypracować. Jak mówi, każda z podsandomierskich winnic ma nieco inny pomysł i inną metodę, dlatego wino robione z tych samych odmian może smakować trochę inaczej.

– Prosta rzecz: mamy do wyboru około tysiąca rodzajów drożdży, a one w dużym stopniu decydują o smaku wina. Znaczenie ma również stanowisko, na którym znajduje się winnica oraz termin zbioru. Jeśli zbiorę owoce tydzień później niż kolega, moje wino będzie miało już inny smak – tłumaczył Marceli Małkiewicz.

Pan Marceli ukończył studia w Uniwersytecie Rolniczym w Krakowie. Już w trakcie nauki wyjeżdżał na staże, m.in. do winnic węgierskich, miał praktyki w winnicy uniwersyteckiej. W Górach Wysokich pod Sandomierzem, gdzie znajduje się jego winnica, stworzył własne laboratorium, w którym wypracował barwę, smak, konsystencję własnych win. Po swojej winnicy oprowadza także turystów. Pokazuje miejsca, w których tworzy swoje wina, pobenedyktyńskie piwniczki, które doskonale nadają się do przechowywania win.

Abyśmy polubili i poznali nasze wina
Właściciele podsandomierskich winnic nie konkurują ze sobą, chcą ze sobą współpracować. Razem zamierzają propagować wiedzę z zakresu uprawy winorośli oraz produkcji i oceny wina.

– Promujemy kulturę picia wina. Staramy się również poszerzać wiedzę na temat wina – mówi Marceli Małkiewicz. – Tak, by Polacy nie tylko polubili wina, ale się i na nich znali i promowali je wszędzie tam, gdzie będą przy lampce tego szlachetnego trunku spędzali czas w gronie bliskich im osób.

Małgorzata Rokoszewska

2 Responses to "Wie, jak nadać życiu wytrawny smak"

Leave a Reply

Your email address will not be published.