
Czy nam się to podoba, czy nie, wszyscy się starzejemy. Czy jednak tempo tego procesu jest u wszystkich takie samo? Wiele wskazuje na to, że nie. Jedni czują się „starzy” już tuż po trzydziestce, a inni po 50. roku życia wciąż cieszą się każdą chwilą. Od czego to zależy?
Wygląda na to, że od nas samych i jakości naszego życia.
Nie jest żadną tajemnicą, że z pokolenia na pokolenie żyjemy coraz dłużej. Na początku lat 30. zeszłego wieku średnia długość życia kobiet wynosiła zaledwie 51 lat. Mężczyźni statystycznie żyli jeszcze krócej, bo tylko 48 lat. Pół wieku później panie dożywały już w statystykach prawie 74,5 roku, a panowie 66 lat. W roku 2020 panowie w Polsce żyli przeciętnie 72, 5 roku, panie zaś prawie 81 lat. Niestety, na tle innych cywilizowanych krajów nie wypadamy w tej materii najlepiej, bo jednak faktem jest, że w ogóle ludzie żyją coraz dłużej. To determinuje zjawisko polegające na tym, że wydłuża się nam okres młodości i wieku dojrzałego, a starość przychodzi później niż kiedyś. Nie dotyczy to jednak wszystkich…
30. minie, młodość ginie?
W sieci co i rusz można natknąć się na memy mówiące o tym, że po 30. człowiek zaczyna być już stary i chory! Wszystko go boli i na nic nie ma ochoty, a zamiast spotkania z przyjaciółmi przy drinku zdecydowanie woli wieczór w kapciach przed telewizorem przy kubku ziółek zaparzonych dla zdrowotności. W pracy męczy się okrutnie i wraca z niej skonany do granic, marząc tylko o wyspaniu się. Słowem „30 minie, młodość ginie” i wiedzie się po przekroczeniu tego „magicznego wieku” nie tak życie, jak egzystencję tyleż smutną, co bolesną…
– No pewnie, że po 30. życie się zmienia – zauważa Ewa. – Kiedyś to człowiek miał siły i chęć się pobawić, spotkać ze znajomymi, a dziś? Wracam z pracy zmęczona, zjem coś i jedyne co mi się chce, to pooglądać jakiś film, albo poczytać książkę. Ech
– podsumowuje całkiem poważnie młoda kobieta. Piotr ma 43 lata i czuje się zmęczony. – Nie chce mi się w sumie nic. Pracuję, bo muszę, oczywiste. Ale nie czuję już werwy, ani chęci na żadne rozrywki ale co się dziwić w tym wieku…
Nie wszyscy, a pewna grupa
Naprawdę przekroczywszy 30 czy 40 lat Polacy czują się już starymi ludźmi? Pytamy o to dr Marcina Florkowskiego, psychologa, terapeutę i wykładowcę akademickiego. – Na pewno nie wszyscy Polacy tak się czują – uspokaja psycholog. – Jest natomiast grupa ludzi, która ma taką postawę
– przyznaje. – Polega ona na tym, że ludzie ci, w stosunkowo młodym jeszcze wieku, nie mają motywacji, a przez to także chęci do działania – wyjaśnia dr Florkowski. – Dotyczy to wielu sfer życia, w tym także osobistej i zawodowej. Wielu pracodawców i przełożonych mówi o tym problemie podkreślając, że wielu młodym pracownikom brak motywacji do pracy oraz kreatywności – zauważa specjalista. – To z kolei determinuje, że takim osobom nie powierza się trudnych zadań i nie osiągają sukcesów, co skutkuje frustracją i brakiem zadowolenia z pracy i siebie. To takie zamknięte koło – dodaje dr Florkowski.
W istocie, ci ludzie, którzy nie lubią swojej pracy i nie czerpią z niej satysfakcji, znacznie częściej mówią o ogromnym zmęczeniu po pracy niż ci, którym ich zawodowe zajęcie sprawia po prostu przyjemność. Można zatem powiedzieć, że wybierając zajęcie, którego nie lubimy, narażamy się na „starość” w młodszym wieku. Podobnie jest, gdy nie jesteśmy zadowoleni ze swojego życia w innej niż zawodowa sferze. Odczuwamy wówczas brak perspektyw i mamy poczucie, że w naszym życiu nie wydarzy się już nic miłego i fajnego. To nieuchronnie prowadzi do „mentalnej starości”. Zaczynamy na wszystko narzekać, jesteśmy „źli na cały świat”, albo zupełnie bierni. To z kolei powoduje, że inni niechętnie z nami przebywają, stajemy się zatem samotni, a to tylko pogłębia kiepski stan naszego ducha. Jeśli taka postawa się utrzymuje, warto skorzystać z pomocy specjalisty, bo nierzadko jest tak, że sami nie potrafimy sobie z taką sytuacją poradzić. A jeśli sobie nie poradzimy, „zestarzejemy się” bardzo młodo.
Zażywamy za dużo leków, a za mało ruchu
No dobrze, a co z tymi, którzy naprawdę po ukończeniu pewnego wieku czują, że są mniej sprawni czy po prostu nie w formie? W sieci krąży mem, w myśl którego „deska serów człowieka po 30.” wcale deski serów nie przypomina. Pełna jest lekarstw i suplementów diety, a z jedzenia jest ledwie parę mandarynek, jako „przedstawicieli” naturalnych nośników witamin i przeciwutleniaczy. Rzeczywiście po 30 roku życia tak podupadamy na zdrowiu?
– Oczywiście, że nie – uśmiecha się dr Florkowski. – Jasne, że zachorować można w każdym, także w młodym, wieku. My jednak mówimy teraz o ludziach, którzy nie chorują, a jedynie, rzekomo, są znacznie słabsi niż rok czy dwa wcześniej – zauważa psycholog. – Otóż statystyki pokazują, że Polacy w ogóle zażywają bardzo dużo lekarstw wydawanych bez recepty oraz suplementów diety. Wynika to trochę z naszej wiary w reklamy i w to, że te specyfiki są nam naprawdę niezbędne, ale w dużej mierze także z lenistwa. Zakładamy, że coś „magicznie” zrobi coś za nas. Na przykład, że nie musimy zdrowo się odżywiać, bo wystarczy, że weźmiemy garść witamin i już – wyjaśnia dr Florkowski. – Taka postawa powoduje, że nawet młodzi ludzie, którzy nie mają jakichś dolegliwości niejako zamieniają „deskę serów” na tę ze wspomnianego mema. Nie ma to wiele wspólnego z prawdziwym stanem zdrowia, za to wiele z mentalnością – podkreśla.
Życie zaczyna się po 50.?
Gdy tak pooglądać te memy i poczytać komentarze pod nimi, można się trochę załamać, szczególnie, gdy swoje 30. urodziny miało się 20 lat temu. Na szczęście młodzi „staruszkowie po 30.” to tylko wycinek naszego społeczeństwa.
– Nie wiem kto wymyśla te głupoty – skomentował jeden z takich memów internauta o nicku Wacek. – Jeśli ktoś jest po 30. czy 40. i naprawdę tak się kiepsko czuje fizycznie i psychicznie to niech idzie do lekarza, albo co – doradzał. – Ja mam 56 lat i czuję się świetnie! Latem rower, zimą barty i morsowanie, fajne grono znajomych na grilla czy potańcówkę i żadnych tabletek mi nie potrzeba.
Do pracy też mam zapał, bo kocham to co robię – zapewnił 56-latek.
– Młodość to stan ducha, a nie numer PESEL! Kto jest zrzędą i smutasem z nosem na kwintę i z wiecznymi pretensjami, ten „stary” będzie już po 20. – zapewnił. – Ja się staro nie czuję – pochwalił się.
Czy się to komuś podoba czy nie, Wacek ma na pewno sporo racji. Jego postawa pokazuje, że jest dokładnie tak, jak mówił nam psycholog: motywacja i wiek mentalny jest w nas samych. I to od nas zależy, czy zechcemy być młodymi „staruszkami” czy też dojrzałymi, albo i starszymi „młodymi ludźmi”. Ci pierwsi, mogą sobie do woli ponarzekać, ci drudzy, chcą się cieszyć życiem…
Monika Kamińska



3 Responses to "Wiek to cyferki w numerze PESEL, czy stan ducha?"