
TARNOBRZEG. Jest okazja, aby zrobić coś dobrego dla osoby, która od dawna robi dużo dobrego dla innych.
Kiedyś planowała wszystko na rok z góry. Po tym jednak, jak musiała zmierzyć się z ciężką chorobą, nagłą śmiercią najbliższej osoby, bolesną i mozolną rehabilitacją, a w końcu także z depresją, postawiła na zmianę przyzwyczajeń. W sobotę wielki koncert charytatywny „Gramy dla Gosi”.
Czytelnicy Super Nowości pomogli już Małgosi Wójcikowskiej z Tarnobrzega, gdy potrzebne były pieniądze na szybką operację zwyrodniałego biodra. Teraz, przyjaciele znanej tarnobrzeżanki organizują dla niej koncert, podczas, którego odbędą się licytacje cennych przedmiotów i voucherów.
Małgosia Wójcikowska miała trochę ponad 40 lat i problem z tym, by się schylić, wejść po schodach, podnieść coś, czy ubrać swojego kilkuletniego synka. Cierpienie fizyczne wywoływały najzwyklejsze, codzienne czynności. Jakby tego było mało, przeżywała także żałobę po najbliższej jej osobie. Wylew zabrał jej Krzysztofa, ojca jej jedynego synka Maksa.
– To był zupełnie normalny dzień, który na zawsze odmienił życie moje i syna. Krzysztof zmarł nagle, wyszedł z domu i nigdy już do niego nie wrócił – wspomina Małgosia. – Nie wiem jak udało mi się przetrwać ten okres. Było bardzo ciężko. Zwłaszcza ze względu na dziecko. Świat, który budowaliśmy z Krzysiem dla siebie i dla Maksa po prostu w jednej chwili runął. Rozpadł się na kawałki. Czułam się tak, jakbym znalazła się w jakiejś otchłani, pustce. Okropne uczucie. Od tamtej pory minęło już trochę czasu, ale my wciąż układamy nasz świat na nowo.
W ciągu roku Małgosia Wójcikowska przeszła dwie operacje wszczepienia endoprotez biodrowych. W przenośni i w rzeczywistości staje więc na nogi.
– Zanim doszło do operacji, z każdym tygodniem ból był coraz silniejszy, a wykonywanie codziennych czynności coraz trudniejsze. Jestem osobą z wysokim progiem wytrzymałości na ból, więc jakoś to wytrzymałam, ale były dni, że nie chciało mi się żyć… Każdy kto zmagał się z przewlekłym bólem wie, że nie da się z nim po prostu iść przez życie krok w krok każdego dnia. Najgorsze są zresztą noce.
Małgosi ból towarzyszy siedem dni w tygodniu. 24 godziny na dobę. 365 dni w roku. Choroby zwyrodnieniowej niby nie widać po chorym na zewnątrz, ale ból przenika każdy jego ruch.
Motorem napędowym życia tarnobrzeżanki stał się syn, motoryzacyjna i charytatywna pasja. Ponad rok temu napisaliśmy o Małgosi, że choć nie może podnieść swojego dziecka, dla innych przenosi góry. Małgosia w ciągu roku przewartościowała swoje życie, schudła 27 kg, obcięła włosy i współzałożyła Klub Miejscowej Motoryzacji. Organizuje samochodowe spoty i zbiórki charytatywne. Mimo prywatnych problemów, potrafi zarazić optymizmem innych, pociągnąć ich do działania i wydobywać z nich to co najlepsze. Inicjuje zbiórki dla potrzebujących dzieci z domu dziecka, wspiera uczniów tarnobrzeskich szkół i przedszkoli. Niektóre akcje są przez nią nagłaśniane, inne odbywają się po cichu, tak by wiedzieli o nich tylko darczyńcy i obdarowali. Ma charyzmę, której nie da się nauczyć, ani kupić. Niesie dobro i uczy tego dobra innych.
mrok




One Response to "Wielki koncert dla dzielnej Gosi"