
TARNOBRZEG. Jeden ze świadków w procesie „Wielkiego Mistrza” zmarł, inni nie odbierają wezwań sądowych i nie stawiają się w sądzie.
31 października przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu znów stanął Marek K., domniemany szef jednego z najbardziej niebezpiecznych podkarpackich gangów. Nie stawili się za to kolejni świadkowie, których sąd chciał przesłuchać w związku z wydarzeniami, które miały miejsce 15 lat temu.
Lista świadków, którzy mieli zostać przesłuchani przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu w miniony wtorek była długa, ale nie przełożyło się to na żmudną pracę sądu. Zdecydowana większość z nich albo nie odebrała w ogóle wezwań do sądu, a ci, którzy potwierdzili, że wezwania odebrali i tak się nie stawili. Jeden z wzywanych mężczyzn. jak poinformował sędzia, już nie żyje.
Co mogli wnieść świadkowie, o których przesłuchanie zawnioskowała prokuratura? Z odczytanych przez sędziego zeznań, które złożyli oni w procesie przygotowawczym wynika, że niewiele. Jeden ze świadków, właściciel komisu samochodowego, był przesłuchiwany na okoliczność transakcji kupna – sprzedaży samochodu. Transakcji, do której doszło półtorej dekady temu. Drugi ze świadków, którego zeznania odczytano, był w banku w Gościeradowie, gdy w 2002 dokonano na niego napadu.
Mężczyzna był umówiony w banku z bratem, któremu miał podżyrować kredyt. Znajdował się już wewnątrz budynku, gdy do lokalu weszło kilku mężczyzn w kominiarkach z wyciętymi na oczy otworami. Kazali się wszystkim położyć na ziemi i z rękami wyciągniętymi do przodu.
Jeden z nich miał długą broń i krzyknął, że to „to jest napad”, przeskoczył przez ladę i kazał pracownikom wydać pieniądze. Świadek zeznał, że bandyta krzyczał, że dostał mało pieniędzy, pytał gdzie jest więcej. Nie pozwalał włączyć alarmu. Całe zajście trwało około 3 minut. Napastnicy po napadzie wybiegli z banku i wsiedli do zaparkowanego w pewnej odległości od banku samochodu koloru czerwonego. Świadek nie zapamiętał numerów rejestracyjnych.
– Po napadzie wszyscy wybiegliśmy z banku i patrzyliśmy w stronę, w którą uciekli napastnicy – czytał sędzia.
Przypomnijmy, że Podkarpacki Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Rzeszowie zarzuca Markowi K. pseudonim „Wielki Mistrz” dokonanie kilku przestępstw w 2002 roku. Pierwszy z zarzutów dotyczy współkierowania wraz z Mariuszem D. zorganizowaną grupą przestępczą o charakterze zbrojnym, kolejny – wyłudzenia samochodu o wartości 135 tysięcy złotych z Europejskiego Funduszu Leasingowego i wywiezienie go za granicę. Dwa ostatnie zarzuty to współudział w napadzie na bank w Gościeradowie, skąd zrabowano 50 tys. zł oraz rozbój na konwojencie z firmy Wtórstal ze Stalowej Woli, któremu zrabowano 100 tys. zł.
Marek K., były żołnierz Legii Cudzoziemskiej, który przez półtorej dekady przebywał w Stanach Zjednoczonych pod zmienionym nazwiskiem nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów. Przedstawia siebie jako osobę o krystalicznym życiorysie, filantropa zatroskanego o rodzinę i osoby potrzebujące.
mrok


